Kiszony arbuz to jedna z moich ulubionych letnich kiszonek. Miałam przyjemność spróbować go podczas któregoś Festiwalu Dobrego Smaku na Starym Rynku w Poznaniu i uwiódł mnie - po prostu się zakochałam! Nie wiem więc, dlaczego jeszcze sama go nie kisiłam - może dlatego, że dość rzadko kupuję arbuzy? Ale tym razem kupiłam spory okaz, bo zapowiedzieli się goście. Rzadcy i ukochani goście, więc w upalny dzień chciałam ich przyjąć ze szczególną starannością. W celu ich ugoszczenia przyrządziłam sałatkę o greckim, cypryjskim, bałkańskim czy też tureckim rodowodzie. To jedna z naszych ukochanych potraw lata - sałatka z arbuza i fety (przepis znajdziesz tutaj - klik).
Goście zjedli, zachwycili się i starali się zapamiętać przepis, ale do sałatki użyłam tylko połowy arbuza (skórki i pestki zostawiłam, o czym wspomnę później). A co z resztą? Miejsca w lodówce brak, bo tam rozmaite krótkotrwałe przetwory i fermenty mieszkają, więc połowa sporego arbuza już się nie zmieści. Do następnego ranka przechowałam owoc w spiżarni, tam jest naprawdę zimno. Zjedliśmy po trochu, ale znów pojawiło się pytanie - co z resztą? Kolejnego dnia w spiżarni arbuz z pewnością nie przetrwa w te upały. I wtedy przypomniał mi się kiszony arbuz. Nie myślałam długo, tylko nastawiłam arbuza do kiszenia. W osobnym słoiku zakisiłam też skórki pozostałe po sałatce. A na koniec - uprażyłam pestki. Nic się nie zmarnowało!
Kiszony arbuz - skład
Arbuza przygotowuje się prawie zupełnie tak samo, jak ogórki małosolne. Bo nie wiem, czy wiesz, ale arbuzy i ogórki są ze sobą blisko spokrewnione! Można jednak poszaleć z przyprawami - tym razem dodałam garstkę ziela angielskiego oprócz zwyczajnych przypraw do ogórków. A można też użyć gwiazdki anyżu albo plastrów świeżego imbiru, albo - co tylko Ci wpadnie do głowy i zechcesz wypróbować. Albo można zupełnie pominąć przyprawy i użyć tylko solanki, co pozwoli lepiej zachować owocowy smak arbuza.
Moja propozycja na dziś:
- kawał arbuza ze skórką (najlepiej bio-eko, ale zwyczajny ostatecznie też może być, bo twardą zieloną skórę i tak odkrawa się przed jedzeniem))
- przyprawy jak do ogórków: kawałek korzenia chrzanu, czosnek, koper ogrodowy z baldachami kwiatów
- mała garstka ziela angielskiego lub w zamian - inne ulubione przyprawy
- solanka przygotowana z soli kamiennej i zimnej wody prosto z kranu (lepsza byłaby odstana woda, ale noc już była i się spieszyłam) - 26-30 g soli na każdy litr wody
Przygotowanie kiszonego arbuza
- Arbuza umyj dokładnie. Odpowiedniej wielkości kawałek pokrój wraz ze skórą na mniejsze cząstki, w miarę możliwości oddzielając pestki. Pestek nie wyrzucaj, jeszcze się przydadzą.
- Kawałki arbuza ze skórą poukładaj ładnie w słoju. Dodaj przyprawy - czosnek (u mnie pół główki wraz z łupinkami), kawałek korzenia chrzanu (pokroiłam w plasterki), sypnij ziele angielskie lub co tam innego z przypraw wybrałaś/wybrałeś. Na wierzchu ułóż połamane łodygi kopru z baldachami kwiatów. Te łodygi sprawią, że arbuz nie wypłynie ponad powierzchnię solanki.

- Zawartość słoja zalej zimną solanką przygotowaną według podanych wcześniej proporcji. Do widocznego na zdjęciu słoja użyłam nieco więcej niż litr solanki.
Kiszenie powinno trwać od 3 dni (kiszony arbuz małosolny) poprzez 1-2 tygodnie (optymalnie) aż po długotrwałe kiszenie i leżakowanie w chłodzie - lodówka, zimna piwnica. Na każdym etapie warto próbować arbuza, bo każdy z nas lubi coś innego. Smacznego!
Degustacja kiszonego arbuza
Z powodu krótkiego wyjazdu pierwsze próbowanie naszego arbuza wypadło po jakichś 9 czy 10 dniach. Jak dla mnie - trochę zbyt późno, bo owoc już całkiem stracił swoją słodycz. Kiszony arbuz zrobił się wyraźnie, choć nie przesadnie kwaśny i przyjemnie musujący. Zjadam kolejne kawałki, odcinając zewnętrzną zieloną skórę, bo jedynie ona pozostała nieprzyjemnie twarda. Ale mimo tej niedogodności warto zostawić ją w kiszonce, bo to dzięki niej kiszące się kawałki trzymają formę. A przy następnym kiszeniu spróbuję arbuza już po trzech dniach. Wtedy na pewno odnajdę w nim smak, którego zaznałam na poznańskim Starym Rynku...
PS. Jak już wcześniej wspomniałam - nie wyrzuciłam lśniących czarnych pestek ani skórek arbuzowych pozostałych po przygotowaniu sałatki. Co z nich zrobiłam? Odpowiedź znajdziesz tutaj. O pestkach postaram się napisać osobno.
Proponuję też przygotować rozmaite inne kiszone i fermentowane owoce - same pyszności, palce lizać!
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/owoce-fermentowane-w-miodzie/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kiszone-cytryny/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kiszone-jablka-przysmak-slowian/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/szybkie-kiszone-cytryny/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kapusta-pekinska-kiszona-z-pomaranczami/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kiszone-sliwki-i-inne-specjaly-z-wegierek/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/mirabelki-skarby-na-zime/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kiszone-gruszki-z-miodem/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kumkwaty-moje-sposoby-na-aromatyczny-owoc/









Potwierdzam : to jest pyszne !!! Niedawno odkryłam ten pomysł na kiszonego arbuza i od razu wypróbowałam. Nie ma nic lepszego !!! Jeśli ktoś kocha kiszonki - tak jak ja - to arbuz jest numerem "jeden" !
Super, że jest nas więcej, witaj w klubie!
Przekonałaś mnie! Ukiszę go i ja, tym bardziej, że tak pięknie się prezentuje i w słoikach i po wyjęciu z nich :). Smak, wierzę, że będzie dobry! A przy okazji dziękuję za udział w akcji 🙂
Na pewno warto spróbować! Tylko lepiej chyba kisić krócej, jeśli nie chce się "kwasidła".
Od kilku dni, po przeczytaniu Twojego posta, rozglądam się za dorodnym arbuzem( mam na myśli zdrowy z wyglądu), bo znów zamierzam wypróbować ten ekscentryczny przepis na kiszonkę 🙂
A ponieważ idę za Tobą"jak w dym" to wykonam.... 🙂 🙂
Jesteś mega specjalistką! Pozdrawiam serdecznie, Pola 🙂
Dziękuję! Wiesz, mną często kieruje ciekawość, chcę sprawdzić< czy się da. I na ogół się da!
Buziaki dla Ciebie.