Mak polny w kosmetyce i kulinariach

Wszędzie wokół nas pojawiają się teraz piękne, czerwone kwiaty – to mak polny. Rosną na obrzeżach pól, na których uprawia się zboża oraz na poboczach dróg i autostrad. Tych płatków nie zbieramy! Dlaczego? Pobocze autostrady jest chyba oczywistością, nie muszę pewnie nikomu tłumaczyć, dlaczego w tych miejscach nie zbiera się ziół. Jednak obrzeża pól uprawnych wydają się bezpieczne, skoro tam uprawiane są rośliny na nasz chleb powszedni. Wydają się, a jednak nie są bezpieczne!

mak polny

Continue reading

Potasowe mydło lniane – eksperyment z pianą

Przedmiotem i podmiotem mojego nowego eksperymentu jest potasowe mydło lniane, czyli sapo kalinus na bazie oleju lnianego. Cudowne mydło, czy to znacznie przetłuszczone (tak jak to mydło), czy też nie (gospodarcze lniane bez przetłuszczenia, idealne do pompki, można zdobyć tutaj). Ochrania, natłuszcza (jeśli jest przetłuszczone), myje i równocześnie nawilża. Zawsze swoją obecnością sprawia miłą niespodziankę. A ja tymczasem miałam dwie równoczesne misje do spełnienia, aż żal, że nie da się tych eksperymentów pokazać na zdjęciach. Pierwsza misja polegała na tym, by sprawdzić skuteczność działania pompki pianotwórczej (takiej) w spienianiu mydeł potasowych o różnym stopniu rozcieńczenia. Druga misja to próba rozcieńczenia potasowego mydła lnianego w takiej ilości wody, by dało się uzyskać dość gęsty żel do mycia i konserwacji drewna. Okazało się, że nie jest to łatwe zadanie!

pompka pianotwórcza Continue reading

Balsam po goleniu i po opalaniu też

Tytułowy balsam po goleniu zrobiłam jeszcze latem, w ramach prezentu imieninowego dla szwagra. A że kosmetyku “wyszło mi” dość sporo, to obdarowałam nim także męża i syna. Bo choć pierwszy już nie goli się brzytwą, a drugi nosi teraz brodę – nawilżający, lekki kremik sprawi przyjemność każdemu mężczyźnie. Mało tego, to nie jest balsam tylko dla facetów! Niejako przy okazji udało mi się stworzyć fantastyczny, kojący balsam po opalaniu. Nie, to nie jest środek na oparzenia słoneczne, ale któż rozsądny dopuszcza do oparzeń? Za to w pielęgnacji lekko opalonej, rozgrzanej skóry mój balsam sprawdzi się świetnie – nawilżając ją, kojąc i leciutko chłodząc. Używałam tego balsamu, testując na sobie, jest naprawdę ultralekki i bardzo fajny, nawet jako zwyczajny krem do pielęgnacji twarzy. Albo jako balsam po kąpieli w wannie czy natrysku.balsam po goleniu Continue reading

Balsam Shea – Mydlarnia u Franciszka

Balsam Shea przygotowałam dla przyjaciółki, a przy okazji sama zaczęłam go używać – jest zaskakująco fajny! A wszystko zaczęło się któregoś zimowego ranka, gdy po odebraniu telefonu usłyszałam pytanie: “Masz może białe piżmo?” Zamarłam. Jakie białe piżmo, co to ma być, do czego służy? Zadałam kilka pytań i dowiedziałam się więcej – że koleżanka z pracy przywiozła z Kołobrzegu taki fajny balsam białe piżmo. I że moja przyjaciółka tak bardzo jest nim zachwycona, że też chce go mieć. Że skóra po nim miękka, jedwabista i pachnąca. No cudo, prawdziwe cudo!balsam shea Continue reading

Lekki krem nawilżający

W moim małym domowym laboratorium od czasu do czasu przygotowuję lekki krem nawilżający. Receptura nie jest sztywna, często wprowadzam do niej jakieś zmiany. Jednak zawsze mój krem idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej, bo łatwo się wchłania, a przy tym dobrze nawilża i odżywia cerę. To wspaniały krem dla wszystkich osób, dla których krem stokrotkowy okazał się zbyt ciężki. Rozumiem Was, ja również nie lubię, gdy po aplikacji kremu “gęba mi się świeci”. Zdecydowanie wolę użyć jakiegoś lekkiego kremu, który szybko się wchłonie i pozostawi skórę miękką i odżywioną, ale nie błyszczącą od nadmiaru użytych tłuszczów.lekki krem nawilżający Continue reading