Kiszone ogórki z prądem

Gdy przed rokiem, na Zlocie Zielarskim, częstowałam uczestników kromką chleba ze smalcem (wegańskim – przepis znajdziesz tutaj) i kiszonym ogórkiem, podeszła do mnie Julia Doszna (Julio kochana, pozdrawiam Cię przy tej okazji!) i podała zasłyszany gdzieś przepis na kiszone ogórki z prądem. Czyli z chlustem spirytusu lub samogonu. Julia nic więcej nie umiała mi powiedzieć poza tym, że podobno te ogórki zawsze się udają i są bardzo, bardzo smaczne.kiszone ogórki z prądem Continue reading

Nowa lemoniada miodowa

Bardzo smakował nam przygotowany niedawno kwas miodowy, postanowiłam więc iść za ciosem i tak powstała nowa lemoniada miodowa. Robiąc ją, skorzystałam z wszelkich komentarzy i sugestii, które towarzyszyły kwasowi miodowemu. Nie tu, na blogu, ale na Facebooku rozgorzała wielka dyskusja! Przede wszystkim użyłam surowego miodu, by nie tracić jego prozdrowotnych właściwości. A po drugie – zastosowałam część gotowego, musującego kwasu miodowego do zaszczepienia nowej porcji napoju, już bez użycia świeżych bądź suszonych drożdży. Mnie posmak drożdży w gotowym napoju nie przeszkadzał wcale (był niemal niewyczuwalny), ale niektórzy Czytelnicy przechowują w zakamarkach pamięci babciny kwas trącący mocno drożdżami. Postanowiłam więc sprawdzić, czy do zaszczepienia świeżego napoju wystarczy dodatek mocno nagazowanego kwasu miodowego, intensywnie musującego.nowa lemoniada miodowa Continue reading

Powidła bez mieszania

Powidła bez mieszania przygotowałam pod wpływem sugestii jednej z moich Czytelniczek, a od niedawna – również znajomej z realnego świata, Jolusi. Najczęściej zaleca się, by powidła śliwkowe mieszać, z upływem czasu smażenia – coraz częściej. Tak właśnie od lat robiłam. Często mieszałam, czasem – przez zapomnienie – zdarzało mi się przypalić powidła. To nic, zawsze udawało mi się je odratować, ale szorowanie garnka z przypalenizny nie należy do przyjemnych czynności. Więc pod wpływem magnetycznego opisu Jolusi postanowiłam przyrządzić powidła całkiem innym, nowym dla mnie sposobem – powidła bez mieszania. Minusem jest dodatek cukru. Zawsze robiłam powidła bez jego dodatku i były pyszne, naturalnie słodkie. Nie dodaje się go jednak aż tak wiele, a oszczędność czasu i energii przeznaczonych na mieszanie powideł jest nie do przecenienia i to skłoniło mnie do przeprowadzenia eksperymentu.powidła bez mieszania Continue reading

Czekośliwka i powidła

Tegoroczne lato obfituje w owoce, więc z naszych śliwek powstała czekośliwka oraz zwyczajne powidła śliwkowe. A nawet więcej przetworów, bo śliwy obrodziły nader obficie. Nastawiłam więc luksusowy ocet śliwkowy, z części soku ze śliwek przygotowałam galaretkę. Zrobiłam też nalewkę, a nawet mydło śliwkowe! Przepisy będą pojawiać się na blogu sukcesywnie, bo sezon na śliwki trwa aż do później jesieni, więc może skorzystasz z któregoś z nich. Dziś wspaniała czekośliwka, znana też jako nutella ze śliwek. Pyszna, wierz mi! Mniam! I o wiele zdrowsza, niż prawdziwa Nutella. Czekośliwkę możesz jeść prawie bez wyrzutów sumienia, bo nie zwiera dziwnych komercyjnych dodatków – na przykład utwardzonego tłuszczu. Zawiera jednak cukier, który możesz zastąpić dowolnie – ksylitolem, erytrytolem albo innym słodzikiem, np. syropem z daktyli. Ale to nie są tanie opcje.czekośliwka Continue reading

Piwo imbirowe

Aby przygotować domowe piwo imbirowe, napój znany z amerykańskich filmów oraz literatury – potrzebny jest starter, tzw. ginger bug. Pierwszy raz z tym fermentem zetknęłam się na Festiwalu octu i fermentacji. Niestety, nie było mi dane spróbować gotowego napoju przygotowanego przez Patrycję ani wysłuchać wykładu na jego temat, ale uczestnicy warsztatów z piwa imbirowego bardzo, bardzo je chwalili. Na kolejnym Zlocie Zielarskim dostałam od Patrycji słoiczek startera, a wkrótce Pati zaopatrzyła mnie również w komplet informacji. Dziś robię jednak piwo imbirowe według receptury znalezionej w książce*. Zapraszam na domowe piwo imbirowe!piwo imbirowe Continue reading