Crumble z brzoskwiniami i czarną porzeczką

W przerwie przerabiania ogromu owoców upiekłam szybkie crumble z brzoskwiniami i czarną porzeczką. Taki smaczny, pocieszający przerywnik, bo tych owoców naprawdę jest dużo! Udało nam się kupić 20 kg czarnych porzeczek, więc mogę trochę poeksperymentować. O tym, jak w tym roku postanowiłam je przetworzyć, dowiesz się niebawem. Niektóre wcześniejsze pomysły znajdziesz w tym wpisie, a że teraz mam naprawdę dużo owoców – mogę zrealizować tych pomysłów znacznie więcej. Praca jest żmudna, jednak daje dobre efekty i dużo satysfakcji 🙂 Oczywiście – to są głównie przetwory, bo nie da się zjeść zbyt dużo porzeczek na raz. Ale szybkie ciasto kruszonkowe z porzeczkami się da 😀 Aromatyczne crumble upiekłam na podwieczorek drugiego dnia zmagań. To chyba najłatwiejsze ciasto, jakie można wymyślić – dojrzałe, pachnące owoce przykryte chrupką kruszonką migdałową i zapieczone w piekarniku. Crumble z brzoskwiniami i czarną porzeczką – prościej już nie można.

crumble z brzoskwiniami i czarna porzeczką Continue reading

Żmijowiec na ocet i inne wyciągi zdrowotne

Parę dni temu udało mi się zebrać kilka ziół, między innymi żmijowiec. A konkretnie – kwitnące ziele żmijowca. Ach, jakaż to piękna roślina! Bardzo lubię ten czas, gdy żmijowiec strzela w górę i zaczyna błękitnieć na poboczach dróg i nasypach kolejowych. Na szczęście nie tylko tam, bo w tych miejscach nie powinniśmy go zbierać. Szukaj ustronnego miejsca, polnej drogi, suchej łąki w lesie – tam też powinien rosnąć żmijowiec. Szukaj do skutku, ale nie zbieraj ziela przy ruchliwej szosie, choć tam rośnie najobficiej. Ja też musiałam trochę pojeździć, obserwując okolicę. Wreszcie znalazłam ustronne miejsce, w którym zebrałam kwitnące ziele. I teraz działam.

żmijowiec i inne lipcowe zioła

Continue reading

Dżem morelowy z lawendą

Dżem morelowy z lawendą powstał dzięki temu, że niedawno udało mi się kupić 3 kilogramy pięknych, dojrzałych moreli. Cena była zachęcająca, a owoce wyglądały na dojrzałe. Ba, niektóre były nawet bardzo miękkie, koniecznie do zjedzenia od razu. Uwielbiam jeść bardzo miękkie morele, takie najbardziej dojrzałe, pełne aromatu, soczyste, ociekające wręcz sokiem. Takie morele, zebrane zaraz po upadku z drzewa, w szczycie swojej dojrzałości, tętniące smakiem i słodyczą, a równocześnie trochę kwaskowe – zapamiętałam z dzieciństwa. Te kupne nie były oczywiście aż takie, ale dały radę. Na morele z własnego drzewa nie mogę liczyć, choć to byłoby rozwiązanie optymalne. Niestety, zbyt wysoki poziom wód gruntowych wiosną i zastoiska mrozowe wycięły nam wszystkie morelowe drzewka, które sadziliśmy w ogrodzie. Różne odmiany, wiele prób – a jednak się nie udało. Dlatego tak bardo mnie raduje, gdy uda się kupić fajne morele.

dżem morelowy z lawendą Continue reading

Płatki róży na gliceryt i ocet

Uwielbiam smak i aromat przetworów różanych, jednak zwykle dostępne mi płatki róży pozwalają jedynie na przygotowanie niewielkiej ilości glicerytu. Jest wspaniały do wszelkich zastosowań kosmetycznych, co bardzo mnie cieszy. Ale o własnej konfiturze mogę zapomnieć, choć bardzo ją lubię. No trudno, przecież nie można mieć wszystkiego, prawda? Moich własnych róż mam bardzo niewiele. Czasem podbieram sąsiadce (oczywiście za jej przyzwoleniem), ale to nadal nie jest dużo. Z rzadka udaje mi się złowić jakieś przy polnych drogach – z rzadka, bo chętnych jest wielu. Jednak płatki róży są tak cudowne, że warto się postarać i zdobyć chociaż trochę, zwłaszcza na gliceryt. On wydaje mi się tu najcenniejszy.

płatki róży Continue reading

Risotto z botwinką

Dzisiejsze risotto z botwinką powstało z inspiracji pysznym daniem, którego miałam okazję próbować jeszcze w maju. Wtedy bowiem wybraliśmy się na weekend do Międzyzdrojów i Świnoujścia. I właśnie w Świnoujściu poszukiwania wegetariańskiego jedzonka (to nie było łatwe zadanie!) zaowocowały wizytą w pewnej trattorii. Już sama nazwa knajpki (trattoria) wskazuje, że powinniśmy się spodziewać dobrego, lecz niezbyt drogiego włoskiego jedzenia. Nasze oczekiwania zostały spełnione. Trójka wegetarian pożywiła się naprawdę smacznie. I w dodatku każdy mógł spróbować innego dania, hurra! To niespotykany luksus, wierz mi. Bo jakikolwiek wybór różnych dań raczej rzadko nam się zdarza, zwłaszcza w sezonie nad morzem. Zwykle kończy się na sałatce greckiej albo frytkach z piwem, ewentualnie ruskich pierogach. Nuda, proszę państwa, potworna nuda. I choć może nie umrze się z głodu, to jednak trudno o inspirację.

risotto z botwinką Continue reading