Kotlety ziemniaczane z orzechami są świetnym sposobem na zużycie zbyt dużej porcji gotowanych ziemniaków, nawet z poprzedniego dnia. Czasem tak się zdarza, że ugotuję ich za dużo, a wtedy powstają rozmaite kluski, czasem zapiekanki, a najczęściej kotlety. Za każdym razem inne, tym razem wpadłam na genialny pomysł - zrobię kotlety ziemniaczane z orzechami!
Nastała jesień, pora roku, w której spadają z drzew włoskie orzechy. Jest ich dużo. Orzechy z tego samego drzewa, z którego zrywałam niedojrzałe zielone owoce na orzechówkę, dobrą na trawienie ciężkich potraw.
Dlaczego warto jeść orzechy włoskie?
Choćby dlatego, że są uważane za najzdrowsze wśród orzechów.
- Spożycie orzechów włoskich niesie ze sobą cały szereg korzyści zdrowotnych, które wiążą się z występowaniem dużej ilości antyoksydantów – są więc orzechy włoskie przydatne jako składnik diety dla zdrowego serca i układu krwionośnego. To zasługa nie tylko antyoksydantów. Orzechy zawierają również substancję o nazwie l-arginina, potrzebną dla zachowania zdrowia układu krwionośnego.
- Inny istotny składnik włoskich orzechów to kwas alfa-linolenowy (ALA), którego duża zawartość w diecie jest wyznacznikiem mniejszego ryzyka nagłej śmierci z powodu chorób układu krążenia. Orzechy włoskie wyraźnie podnoszą poziom ALA we krwi, regulując również poziom cholesterolu.

- Niezwykle wysoka jak na orzechy zawartość antyoksydantów przekłada się na działanie antynowotworowe orzechów włoskich.
- Zwalczanie wolnych rodników oznacza kolejną korzyść – nasz organizm wolniej się starzeje, dłużej pozostajemy w dobrej formie. Równocześnie zawarte w orzechach polifenole są potężną bronią w walce o zdrowie w późnym wieku. Orzechy włoskie posiadają dobroczynne właściwości przydatne zarówno dla działania mózgu u osób starszych jak i młodych. W przypadku osób starszych działanie polega na opóźnianiu procesów starzenia i wybranych chorób układu nerwowego – szczególnie zaś zachowanie funkcji poznawczych na wysokim poziomie. U osób młodych oznacza to również wsparcie dla procesów myślowych oraz poprawę pamięci. Zawarte w orzechach nienasycone tłuszcze, między innymi omega 3 oraz obecność fosforu i magnezu, wpływają na szybkość przekazywania impulsów w mózgu i zwiększają ilość połączeń między neuronami. Zawartość kwasów omega-3 sugeruje również obniżenie ryzyka depresji.

- Wspomniałam wyżej, że w orzechach włoskich znajdziemy magnez, a tak naprawdę orzechy są bardzo dobrym źródłem magnezu w łatwo przyswajalnej formie. Pierwiastek ten eliminuje zmęczenie, wpływając na lepszą jakość snu. O magnezie więcej napisałam tutaj, warto sięgnąć po te informacje.
- Ilość kalorii, jaką dostarczają orzechy, w tym orzechy włoskie, może odstraszyć niektóre osoby, które chciałyby się odchudzać, tymczasem pomagają one w utrzymaniu zdrowego poziomu masy ciała. Jedzone z umiarem dostarczają zdrowych tłuszczów, zawierają także dużą ilość wysoko jakościowego białka i mają niski indeks glikemiczny, co sprawia, że po ich zjedzeniu dłużej jesteśmy syci. Gdy dodamy do tego dużą zawartość błonnika – mamy jedzenie dobre dla linii. Przy okazji ograniczają ryzyko cukrzycy.
Jak jeść orzechy włoskie
Wystarczy każdego dnia zjeść garstkę włoskich orzechów (ale nie objadajmy się nimi, bo są jednak bardzo kaloryczne!), żeby zachować zdrowie. Zalecana dawka, wywołująca pozytywne zmiany w organizmie zachodzi przy spożywaniu już 30–40 g dziennie. Można traktować orzechy jako przekąskę albo dodawać do różnych potraw - sałatek, deserów, ciast, muesli, jako posypkę, w zupie i w drugim daniu. Jak na przykład w moich dzisiejszych kotletach.
Gdy robiłam zdjęcie drzewu orzechowemu, było jeszcze zielone. Teraz spadły z niego niemal wszystkie żółte już liście...
Lecą na ziemię świeże orzechy, które trzeba zebrać i wysuszyć, a tymczasem został jeszcze spory karton niewyłuskanych zeszłorocznych włoskich orzechów. Trzeba je zjeść czym prędzej! Po pierwsze - dlatego, żeby się nie zestarzały i nie stały się szkodliwe dla zdrowia. Po drugie - po to, żeby zrobić miejsce dla świeżych orzechów. I po trzecie - bo są po prostu smaczne, zdrowe i uniwersalne, a przez lato zapomniało się o ich jedzeniu. W systemie niemal ciągłym robię więc rozmaite potrawy z orzechami, ostatnio pyszne jesienne ciasto.
Kotlety ziemniaczane z orzechami - składniki (porcja dla 2-3 osób):
- 400 g ugotowanych ziemniaków
- garść ziół - cząber, majeranek, wrotycz lub inne ulubione, świeże lub suszone (suszonych jednak mniej niż garść)
- 100 g wyłuskanych orzechów włoskich
- 1 duża cebula
- łyżka masła klarowanego
- pieprz, gałka muszkatołowa, sól
- 1 jajko
- 3 łyżki skrobi ziemniaczanej
- bułka tarta do panierowania (może być bezglutenowa)
- olej do smażenia
Kotlety ziemniaczane z orzechami - przygotowanie:
- Ugotowanie ziemniaki rozdrobnij, na przykład przeciskając przez praskę.
- Zioła posiekaj, zimą możesz użyć suszonych.
- Orzechy włoskie również posiekaj, ale nie powinno się ich mielić - w masie na kotlety mają być wyczuwalne kawałki orzechów.
- Cebulę posiekaj i podsmaż na złoto na maśle klarowanym.
- W dużej misce wymieszaj ziemniaki, orzechy, posiekane zioła, podsmażoną cebulkę, jajko oraz pieprz, sól i startą gałkę muszkatołową do smaku.
- Do masy dodaj skrobię ziemniaczaną, wymieszaj dokładnie.
- Formuj zgrabne kotleciki, obtaczaj je w tartej bułce. Jeśli użyjesz bezglutenowej bułki tartej, wówczas i kotlety będą bezglutenowe.
- Smaż powoli na oleju, z obu stron na rumiano.
Do kotletów ziemniaczanych z orzechami warto dodać świeże zioła, uprawne (u mnie to lekko już podsuszony cząber i jeszcze zielony majeranek) oraz dziko rosnące - tym razem mój ukochany wrotycz, wspomagający trawienie
Z czym podawać orzechowe kotlety ziemniaczane
Kotlety ziemniaczane z orzechami można podać same z jakąś pyszną surówką i polane ulubionym sosem, świetnie pasuje tu grzybowy czy pieczarkowy (to w sumie też sos z grzybów...). Stanowią bardzo przyjemne urozmaicenie codziennej diety. Są dobrym sposobem na wykorzystanie obiadowych resztek (w myśl zasady - nie marnujemy jedzenia) i umożliwiają zużycie domowych zapasów orzechowych. Idealna potrawa na jesień - smaczna, wegetariańska, bezglutenowa, zdrowa. Mogą także stanowić ciekawe danie na imprezę - w takich sytuacjach wszelkie kotleciki sprawdzają się doskonale, a te dzisiejsze smakują dobrze nawet po lekkim wystygnięciu.
PS. Jeśli przestrzegasz diety wegańskiej, na pewno wiesz, jak zastąpić jajko w potrawach. Wiele z nich nie wymaga dodatku jajka wcale i do takich dań należą właśnie kotlety ziemniaczane z orzechami. Po dodaniu skrobi ziemniaczanej już powinny się łatwo lepić, a w razie potrzeby można dodać jeszcze łyżkę kartoflanki. Tylko nie dodawaj skrobi zbyt dużo, bo wtedy kotleciki staną się suche i twarde, a tego nie chcemy! Cebulkę zaś usmaż na oleju, najlepiej kokosowym, zamiast masła klarowanego. Życzę smacznego 🙂
Podczas pisania artykułu czerpałam wiedzę stąd i stąd oraz przede wszystkim z własnych doświadczeń.
Najlepsze surówki do kotletów znajdziesz tutaj:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/surowka-z-kiszonej-kapusty/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/surowka-kiszona-z-cukinii-i-kapusty/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/salata-w-sosie-smietanowym/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kiszona-surowka-z-kukurydza-nasza-ulubiona/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/salatka-grillowa-z-roszponki-pomarancza/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/cykoria-surowka-na-sposob-francuski/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/surowka-z-mlodej-kapusty/
Do przyprawiania kotletów niezbędnym dodatkiem smakowym są zioła, wobec czego dołączam do rozpoczynającej się właśnie kolejnej akcji Badylarki:
Z radością dołączam także do corocznej inicjatywy Atiny "Orzechowy tydzień 2016". 










Witaj w kolejnej mojej akcji kulinarnej! Dziękuję za dołączenie przepisu 🙂
Czy wiesz, że majeranek, cząber, lebiodka i oregano to ta sama grupa ziół? Z tego powodu do dania powinno dodawać się tylko jedno z nich, bo wzajemnie się wykluczają i nie działają tak, jak powinny (podobnie jak połączenie pomidora z ogórkiem lub melona z innymi owocami).
Dziękuję za odwiedziny, Badylarko! Prawdę mówiąc - dodaję przyprawy intuicyjnie, nie wiedziałam, że dodane do jednego dania majeranek i cząber mogą wykluczać swoje działanie. Sądziłam raczej, że wzajemnie je wzmacniają! Dziękuję Ci, zacznę zgłębiać temat.
Czy wiesz, że lebiodka i oregano to ta sama roślina? I oczywiście ta sama grupa ziół, co majeranek i cząber - jasnotowate. 🙂
A jak po środku kotleta zrobisz paluchem dziurkę to lepiej się smażą 🙂 No i sos - na przykład grzybowy lepiej się rozprzestrzenia 🙂 Tej potrawy oraz koniecznie dziurki w kotlecie! uczył mnie pan pochodzący z kresowej rodziny ziemiańskiej, a teraz kochają ją wszyscy 🙂
Dzięki, Danka, to świetny sposób, którego nie znałam. To znaczy - znałam, ale tylko w kluskach śląskich, nie w kotletach! 🙂
O, ta propozycja panierowanych przysmaków też jest smakowita! Ziemniaki często mi zostają i nigdy się nie marują. A czy myślisz, Hajduczku, że zeszłoroczne orzechy jeszcze będą dobre? Bo została mi reszteczka i można by wykorzystać... Nie są spleśniałe.
P.S. Fajny ten patent z dziurką pani Danki 🙂
Marzyniu, jeśli orzechy nie są spleśniałe, to śmiało możesz ich użyć. Smacznego!
Serio, nigdy nie wpadlo do glowy zeby wrzucic orzechy do kotletow ziemniaczanych. Brzmi mega zdrowo i ciekawie. Trzeba wyprobowac!
Koniecznie trzeba spróbować 🙂 Smacznego!