Ciastka kokosowe bezglutenowe

ciastka kokosowe

Przepis na ciastka kokosowe również pochodzi z czasów mojego dzieciństwa. Ciasteczka są bezglutenowe, ponieważ zawsze przygotowywało się je na bazie kleiku ryżowego dla niemowląt. W dawnych czasach nie można było kupić mąki kokosowej ani ryżowej, więc ratowano się kleikiem ryżowym z niewielkim dodatkiem wiórków kokosowych. Również trudno dostępnych, ale ludzie jakoś sobie radzili. Dawny przepis przewiduje użycie margaryny, której ja już od lat nie mam w domu. Współcześnie wymieniam margarynę na masło, zwiększam też dodatek wiórków kokosowych. I nagle siermiężne ciasteczka z PRL-u zmieniają swoje oblicze. Stają się pachnące, naprawdę kokosowe w smaku, a maślany aromat pięknie uzupełnia całość. W ten sposób uzyskujemy idealne ciastka kokosowe, bezglutenowe, smaczne, wspaniałe szybkie ciasteczka. W sam raz na święta. Kontynuuj czytanie →

Piernik kresowy Babci Saranieckiej

piernik kresowy

W starym zeszycie wygrzebałam zapomniany przepis na piernik kresowy Babci Saranieckiej i postanowiłam upiec go w tym roku na święta. Przepis jest bardzo łatwy i nie wymaga długotrwałego dojrzewania ciasta, nie jest to bowiem piernik staropolski. A mimo to ma swoją historię i w pewien sposób jest to przepis tradycyjny. Babcia Zofia była moją "przyszywaną" babcią, bo prawdziwej nigdy nie miałam. To Ona przychodziła do przedszkola na uroczystości związane z Dniem Babci. To Ona lepiła dla mnie przepyszne pierogi i uszka, gotowała najwspanialszy barszcz i smażyła ziemniaczane bliny. Kochałam ją jak prawdziwą babcię, bo dla mnie była Prawdziwą Babcią. Pochodziła ze Stanisławowa, z terenów obecnej Ukrainy. Wraz z mężem Leopoldem zostali przesiedleni do Poznania i dopiero tu ich synowie przyszli na świat. Przez tę moją "przyszywaną" babcię znam niektóre smaki kuchni kresowej. Kontynuuj czytanie →

Boczniaki jak śledzie w oleju

boczniaki jak śledzie

Boczniaki jak śledzie w oleju są kolejnym opublikowanym na blogu sposobem przygotowania boczniaków w nieco podobny sposób, jak czasem przyrządza się śledzie. Czyli takie "grzyby jak ryby" albo nie-śledź w oleju 🙂 To jest idealne rozwiązanie dla wegetarian i wegan, dla osób, które z różnych powodów nie jedzą ryb, jak i dla wszystkich innych biesiadników. Bo to po prostu jest pyszne danie i każdemu smakuje. Jednym zamiast ryb, a innym - obok półmiska z rybami, jako nowy, smaczny sposób na grzyby. Boczniaki jak śledzie w oleju są doskonałą propozycją na stół wigilijny i świąteczny. Zwłaszcza dlatego, że można je przygotować już na kilka dni przed podaniem i przechować w lodówce lub w zimnej spiżarni. A to jest dla wielu osób idealne rozwiązanie, które znacznie ułatwia kucharzenie w najgorętszym, przedświątecznym okresie. Kontynuuj czytanie →

Zupa grzybowa

zupa grzybowa

Zazwyczaj pod nazwą zupa grzybowa kryje się zupa z suszonych grzybów. Wspaniała, pyszna, bardzo aromatyczna potrawa, którą gotujemy najchętniej z suszonych prawdziwków, a najczęściej - z suszonych podgrzybków. Bo w niektórych rejonach Polski i świata z łatwością można zebrać wielkie ilości borowików szlachetnych, czyli prawdziwków. Ale u nas, w Wielkopolsce, borowik szlachetny jest prawdziwym arystokratą, dość rzadkim rarytasem. U nas królują rozmaite podgrzybki, które może są mniej wykwintne, ale za to oferują bardziej konkretny, intensywny grzybowy aromat. Ja tam bardzo lubię suszone podgrzybki, przez co nie przeszkadza mi niedostatek prawdziwków. Kontynuuj czytanie →

Szary sos do ryby na wigilię

szary sos

Dawniej przygotowywałam aromatyczny szary sos do wigilijnego karpia, ale zaprzestałam tej praktyki, gdy ryby przestały gościć na naszym stole. W tym roku przypomniałam sobie o wspaniałym korzennym sosie z czerwonym winem. Kupiłam bowiem pewnego "gotowca" - wegański odpowiednik kotlecików rybnych, bo bardzo chciałam ich spróbować. Nawiasem mówiąc - okazały się całkiem niezłe, naprawdę pachniały rybą. I tak sobie rozmyślałam, z czym je podać podczas wieczerzy wigilijnej, aż przypomniał mi się szary sos. Skoro był dobry do karpia i innych ryb, to pewnie do "rybnych" pulpetów też będzie pasował. Jak pomyślałam, tak zrobiłam, a piszę o tym dopiero po świętach, ponieważ był to impuls na ostatnią chwilę. Więc nie dało się opisać go wcześniej, przed świętami. Ale to nic, bo wielkopolski szary sos przyda się nam na wszystkie kolejne święta Bożego Narodzenia. Czyli za rok, za dwa i za dziesięć lat również. Kontynuuj czytanie →