Kwiaty czarnego bzu - zużywam zimowe zapasy

Powoli pojawiają się świeże kwiaty czarnego bzu, ja tymczasem zużywam zeszłoroczne zapasy zrobione na zimę. Zostało tego trochę. Bardzo lubimy popijać na przykład napój przygotowany z syropu bzowego Zielichy. Porcję syropu (ile? tyle, żeby Ci smakowało, ale nie za dużo, by lemoniada nie była zbyt słodka) rozcieńcz zimną wodą, dodaj  dwa - trzy plastry cytryny ze skórką i pozostaw na chwilę w dzbanku dla połączenia się smaków. Możesz odrobinę zakwasić sokiem z cytryny lub pysznym domowym octem - najlepiej jabłkowym lub bzowym z kwiatków. Skórka cytryny jest ważna, bo daje napitkowi wspaniały aromat, dlatego warto użyć ekologicznej cytryny. Jeszcze tylko kostki lodu - i zimny napój doskonale chłodzący podczas upałów gotowy!

kwiaty czarnego bzu

kwiaty czarnego bzu

Kwiaty czarnego bzu - lemoniada "z odzysku"

Ostatnio rekordy popularności w naszym domu bije musująca lemoniada bzowa. Jeszcze rok temu zrobiłam spory zapas cordialu wg Inez Herbiness z zamiarem wykorzystania go w grudniu do przygotowania porcji niskoalkoholowego musującego napitku na Sylwestra. Takiego domowego szampana. Ale w grudniu nie pamiętałam o tych słojach, bo inne różności miałam na głowie. W styczniu, lutym i marcu nikt nie miał ochoty na zimne gazowane napoje, bo w naszym domu jest dość chłodno i trzeba raczej rozgrzewać się imbirówką, malinówką bądź pyszną, słodkawą herbatką. Albo mieszanką herbacianą z imbirem, taką - klik. Tym sposobem cordial przetrwał w spiżarni aż do maja 🙂

kwiaty czarnego bzu

Jak przezimowała bzowa lemoniada

Ale przez zimę przetrwał nie tylko zamknięty w słojach herbinessowy cordial. W plastikowych butelkach po wodzie mineralnej przechowałam również uśpione drożdże odpowiedzialne za dziką fermentację bzowych lemoniad. O przygotowaniu takiej lemoniady pisałam rok temu. Opis znajdziesz w podtytule "Lemoniada i szampan z kwiatów bzu" pod następującym linkiem: https://www.hajduczeknaturalnie.pl/czarny-bez-dla-zdrowia-i-smaku-kwiaty/. Wiem, plastikowe butelki - ble i fuj, ale w ubiegłym roku podczas spontanicznej, niekontrolowanej fermentacji różnych różności wybuchło w naszej kuchni tyle szklanych butelek, że w końcu się poddałam i zaczęłam używać plastikowych. Są bardziej odporne na wytworzone wewnątrz ciśnienie. A przecież szkoda użytego surowca, często rzadkiego, wartościowego, z trudem pozyskanego. Szkoda butelki - ona niestety nie jest dostępna za darmo. No i to sprzątanie zakamarków kuchni - wierz mi, nie ma czego zazdrościć! To dlatego w mojej kuchni pojawił się znienawidzony plastik.

kwiaty czarnego bzu

Trochę tej ubiegłorocznej lemoniady bzowej wypiliśmy podczas lata, ale parę butelek zostało z myślą o sylwestrowym, grudniowym szampanie, o którym w końcu zapomniałam. Teraz byłam bardzo ciekawa, czy uśpione w lemoniadzie żyjątka dadzą się obudzić. W tym celu zrobiłam eksperyment.

Kwiaty czarnego bzu - lemoniada z zimowych zapasów

  • 2 słoje cordialu wg Inez Herbiness, każdy o pojemności około 1 litra
  • 2 litry wody filtrowanej lub niegazowanej z butelki
  • pół szklanki syropu cukrowego (mam taki gotowiec zawsze w szafce do drinków i szybkiego dosłodzenia różnych specyfików), można po prostu dodać kilka łyżek cukru - drożdże i bakterie muszą mieć coś do jedzenia
  • 3-4 szklanki przechowanej przez zimę lemoniady z kwiatów bzu - teraz już całkowicie wytrawnej, niesmacznej i nie nadającej się do picia, ale żywej, a to najważniejsze!

kwiaty czarnego bzu

Bzowy eksperyment

W ramach eksperymentu wszystkie wymienione składniki umieściłam w wielkim garnku, który nakryłam tetrą i zabezpieczyłam gumką. Zaglądałam pod ściereczkę dwa razy dziennie. Pachniało kwiatami czarnego bzu, choć tegoroczne jeszcze nie zaczęły kwitnąć. Na początku nic się nie działo, ale nie traciłam nadziei. Od czasu do czasu przemieszałam. Po trzech dniach na powierzchni mieszaniny zaczęło pojawiać się COŚ. Najpierw niewyraźne, następnego dnia przybrało postać delikatnej pianki. Hurra, udało mi się wzbudzić dziką fermentację!!! Wówczas zdecydowałam się rozlać fermentujący płyn do plastikowych butelek po wodzie mineralnej. Tak, wiem - ble i fuj, ale mam już dość sprzątania kuchni po kolejnych wybuchach 😀

kwiaty czarnego bzu

Po dwóch dniach w butelkach, odgazowywanych od czasu do czasu, lemoniada gotowa jest do picia. Smak daje radę, ale jest do dopracowania. Przecież to eksperyment. Może trochę więcej cukru, by bakterie/drożdże miały co przerabiać? Może skórka z cytryny dla poprawy aromatu? To się z czasem dopracuje, doprowadzi do ideału, ale najważniejsze, że próba się udała. Żyjątka fermentacyjne przetrwały zimę zamknięte w butelkach, a teraz ożywają, by robić dla nas lemoniadę. I dostarczać probiotyków! Czy dzika fermentacja nie jest fascynująca?

kwiaty czarnego bzu

PS. Inne przykładowe, mocno musujące, żywe lemoniady znajdziesz tutaj:

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/nowa-lemoniada-miodowa/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/fermentowany-napoj-z-ananasa-tepache-wprost-z-meksyku/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/piwo-imbirowe/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kwas-truskawkowy-czyli-pyszna-lemoniada/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/oranzada-domowa-wiecej-o-probiotykach/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/probiotyki-dlaczego-wazne-dla-zdrowia/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *