Ocet z jasnoty purpurowej, czyli ocet jasnotowy, nastawiłam przy okazji zalewania kwitnącego ziela jasnoty gorącym alkoholem, co opisałam tutaj. Minęły dwa tygodnie. Gotowy intrakt odcedziłam od ziela i przefiltrowałam, a jak wygląda gotowa nalewka, pokazuję na zdjęciach poniżej. Dzisiejszy wpis jest jednak poświęcony wykonaniu octu jasnotowego, który po dwóch tygodniach od nastawienia prezentuje się tak (nalewkę też widać na zdjęciu):
Ocet z jasnoty purpurowej - po co go robić?
Warto zrobić sobie ocet jasnotowy – łyżka tego specyfiku dodana do szklanki wody i wypita przed jedzeniem wspaniale zakwasi żołądek i tym samym wspomoże trawienie. A nie da się go kupić w żadnym sklepie! Jasnota bardzo korzystnie oddziałuje na układ trawienny. Jest stosowana w celu wzmocnienia wydzielania soku żołądkowego, żółci i soku trzustkowego. Podnosi kwasowość soku żołądkowego, przez co ułatwia trawienie białek (mięsa, jajek, sera, warzyw strączkowych). Działa przeciwzapalnie oraz ochronnie na wątrobę. Hamuje rozwój chorobotwórczych bakterii i grzybów, także w układzie pokarmowym. Wiele z właściwości trawiennych jasnoty przechodzi do octu w procesie jego powstawania, warto więc mieć ocet z jasnoty purpurowej w kuchennej szafce, a nawet w apteczce.
Ocet z jasnoty purpurowej - skład
- 1/3 (lub nieco więcej, bo się później kurczy) słoja świeżego ziela kwitnącej jasnoty
- miękka woda, na przykład z dobrego filtra
- cukier - 4 łyżki na każdy użyty litr wody
- ewentualnie matka octowa - jeśli ją masz, a jeśli nie, to możesz dodać kilka łyżek żywego octu (np. jabłkowego) albo jedno pokrojone jabłko
Wykonanie octu jasnotowego
Świeżo zebrane, kwitnące ziele jasnoty purpurowej umieść w dużym słoju. Możesz je przedtem grubo pokroić, ale to nie jest konieczne. Tworzący się ocet i tak wyciągnie z ziela wszystko, co najlepsze! Rośliny powinny wypełnić przynajmniej 1/3 słoja, ale będzie lepiej, gdy ziółek użyjesz więcej.
Rośliny zalej chłodnym syropem przygotowanym z wody i cukru w proporcjach podanych wyżej. Niektórzy używają miodu do osłodzenia wody, ale ja uważam, że nie warto. Całą słodycz - obojętnie, czy będzie pochodzić z drogiego i wartościowego miodu, czy też z taniego białego cukru - i tak zjedzą bakterie, najpierw zamieniając roztwór w wino, a następnie w ocet. W końcowym produkcie nie pozostanie nawet cząstka słodyczy! Dlaczego? No bo ocet pracuje tak długo, jak długo bakterie mają co jeść - a jest to cukier pod dowolną postacią.
Do nastawu warto dodać matkę octową lub trochę żywego octu. Nie jest to zabieg konieczny, jednak bardzo ułatwia zapoczątkowanie pożądanych procesów.
Nastaw octowy trzeba przykryć ściereczką lub ręcznikiem papierowym i zabezpieczyć gumką, by do środka nie dostały się muszki. Codziennie odkrywać przynajmniej raz i mieszać wyparzoną drewnianą łyżką. Po upływie dwóch tygodni wygląda tak, jak na zdjęciu poniżej. Warstwa ziół bardzo się skurczyła, ale powstający ocet zyskał piękny, różowy kolor.
Zaczęły się nawet tworzyć zalążki nowej matki octowej, ale jeszcze za wcześnie na nią, więc nastaw wymieszałam.
Cedzenie octu
Codzienne mieszanie trzeba kontynuować do czasu, aż ziele opadnie na dno. Wówczas należy ocet przecedzić i ponownie wlać do słoja, zabezpieczając przed muszkami. Na tym etapie już nie mieszaj. Istnieje spora szansa, że na powierzchni utworzy się matka octowa, która ułatwi Ci nastawienie kolejnego octu. Po około trzech tygodniach możesz zlać ocet znad osadu do butelek (najlepiej przy pomocy wężyka, żeby nie mącić płynu), zakręcić lekko i pozostawić w spokojnym miejscu do sklarowania. Na koniec warto ocet raz jeszcze zlać znad osadu, zakręcić i odstawić w chłodne miejsce (spiżarnia!) do długotrwałego dojrzewania.
A gotowa nalewka z jasnoty purpurowej, która ma pomagać na bóle głowy i napięte mięśnie - po przefiltrowaniu wygląda tak, jak na zdjęciu. Jak stosować nalewkę i na co pomaga - opisałam w tym wpisie.
O wspomagających trawienie właściwościach tego skromnego ziółka możesz przeczytać także tutaj.
A poniżej przedstawiam kilka innych octów ziołowych, które warto zrobić. To nie są wszystkie opisane na blogu octy, jeśli potrzebujesz więcej przepisów - zajrzyj tutaj (klik).
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/platki-rozy-na-gliceryt-i-ocet/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ocet-winny-z-forsycji/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ocet-mniszkowy/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zmijowiec-na-ocet-i-inne-wyciagi-zdrowotne/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/syrop-z-owocow-czarnego-bzu-i-sok-z-czarnego-bzu/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ocet-z-resztek-po-nalewce-bzowej/













Czy nadaje się tylko jasnota purpurowa? Biała nie ma takich właściwości?
Witaj, Miro. Wszystkie jasnoty mają podobne działanie na organizm, z całą pewnością można więc użyć tutaj jasnoty białej. Tylko kolor octu będzie inny, nie tak apetycznie różowy 🙂
Ależ ta jasnota śmierdzi ,czy ocet tez taki ma zapach?
Podobny, tylko z octową nutą. No nie da się ukryć, nie jest to piękny aromat 🙂 Ale za to jakie cenne właściwości!
Witam, ja też nastawiłam swój ocet z jasnoty 24.04. Wczoraj wieczorem zastanawiałam się, czy powinnam już go ocedzic z ziół, bo mieszanina przestała się pienić, zioła lekko opadły, ale ostatecznie zostawiłam go jeszcze, bo jasnota nie opadła całkowicie na dno tylko pływała mniej wiecej po środku. A dziś patrzę i na górze zrobił się biały nalot... Nie wiem, czy to pleśń, czy może to być matka octowa? Choć nie jest to korzuch, którego można by złapać i przenieść na nast. ocet. Proszę o pomoc, co powinnam zrobić, czy ten ocet jest ok, czy się popsuł i jest do wyrzucenia... 🙁
Bez oglądania trudno wyrokować, ale jeśli ziółka pływają w połowie wysokości i nic nie wystaje - zapewne nie jest to pleśń. Raczej zaczątek matki octowej - najpierw jest to cieniutka błonka, którą trudno uchwycić, ale z czasem nabiera tężyzny. Tak czy siak - nie wyrzucaj i obserwuj. Wkrótce wszystko powinno się wyjaśnić.
Tak się tworzy matka octowa, wszystko wporzadku. Ocet nigdy nie skisnie