Na dzisiejszy barszcz ostatniej szansy koniecznie musisz wziąć największy możliwy garnek. Ja mam wielki stalowy gar o pojemności 9 litrów z górką i nie podołał zadaniu - musiałam odlać część płynu podczas gotowania, bo zawartość garnka kipiała i uciekała na zewnątrz. Więc albo użyjesz bardzo wielkiego gara, wręcz kociołka, albo przygotujesz pyszny barszczyk z połowy porcji. A zapewniam, że warto ugotować barszcz według tej może nieco dziwnej receptury. Nigdy wcześniej nie jadłam tak łatwego do ugotowania barszczu, w dodatku o wyrazistym, trwałym kolorze.
Barszcz ostatniej szansy to coś w rodzaju szybkiego zakwasu na barszcz wigilijny. Rok temu znajoma podała ten przepis na Facebooku. Wtedy dla mnie było już za późno - miałam gotowy zakwas buraczany i ugotowałam mój tradycyjny barszcz wigilijny, taki sam, jak każdego roku. Ale Agnieszka swoim przepisem zaszczepiła we mnie ciekawość. Przygotowałam więc barszcz według jej receptury już po świętach, a w samą porę na wigilię prawosławnego Bożego Narodzenia. U nas to święto Trzech Króli, a w tym samym czasie wielu moich znajomych zaczyna świętować Boże Narodzenie. Był to więc idealny czas na zaserwowanie barszczu. Moja pierwsza próba z takim sposobem przygotowania barszczu była nader owocna. A co za tym idzie - to nie ostatnia próba!
Zakwas na barszcz ostatniej szansy
Tak go nazwała inna z naszych znajomych - i jest w tej nazwie sporo racji. Nie jest to bowiem tradycyjny zakwas buraczany ani też zwykły barszcz gotowany ze świeżych buraków, zakwaszony octem. To forma pośrednia - coś, jak krótka kiszonka. Ferment, ale nie taki zwyczajny. Do jego przygotowania używa się od razu wszystkich ważnych składników tradycyjnego barszczu. Jest tu włoszczyzna, są buraki, czosnek, sporo przypraw. Jest też sól i cukier, które mają umożliwić i przyspieszyć fermentację, oraz dodatek octu jabłkowego, który już na starcie obniża pH i ułatwia zapoczątkowanie fermentacji mlekowej.
Sama fermentacja trwa krótko - wystarczy 30 godzin, choć można ten zakwas pozostawić na nieco dłużej. U mnie za pierwszym razem to było 36 godzin, zanim przystąpiłam do gotowania. Przed rokiem dodatek octu wzbudzał wątpliwości u wielu osób, komentujących wpis Agnieszki. Były liczne kontrowersje, a nawet niechęć do autorki. Bo to wydaje się takie dziwne - ocet w zakwasie buraczanym??? A tymczasem ja już następnego dnia (barszcz ostatniej szansy nastawiałam wieczorem) zauważyłam na powierzchni pianę, świadczącą o tym, że fermentacja właśnie się zaczęła.
Płynie z tego jeden ważny wniosek - jeśli ktoś udostępnia wielokrotnie przez siebie sprawdzony przepis, sposób na cokolwiek - nie wolno odsądzać go od czci i wiary już na samym początku. Zawsze najpierw trzeba samemu spróbować i dopiero, jak się nie uda - można wyrazić negatywną opinię. Ja znam Agnieszkę nie od dziś i wiem, że nie rzuca słów na wiatr - jeśli podaje przepis, to znaczy, że przetestowała go osobiście niejeden raz. Uwierzyłam jej więc bezwarunkowo i oczywiście musiałam wypróbować sposób na ten trochę inny barszcz - to chyba zrozumiałe, prawda? Poniżej cytuję jej recepturę (z moimi malutkimi uwagami i zmianami w nawiasach).
Barszcz ostatniej szansy według Agnieszki Krok
Kto raz spróbuje, innego już nie zechce. Właśnie wstawiłam jak co roku od kilku już lat. Przepis od Mamy. Ona też go dostała od kogoś i ja podaję dalej.
Nagrałam kiedyś podcast z przepisem https://podstacja.com/…/002-dwa-grzybki-w-barszcz-czyli-st…/
Fermentacja 30-godzinna. U mnie zwykle dłużej. Chyba, że przebudzę się o 4 w nocy.
Barszcz czerwony idealny - skład:
- 3 kg buraków
- 5 l wody
- 1 seler (korzeniowy)
- 3 marchewki
- pietruszka (korzeń)
- cebula
- 2 łyżeczki kminku (okazało się, że doskonale podkreśla smak barszczu)
- 20 ziaren pieprzu
- 5 ziaren ziela angielskiego (dałam więcej, bo lubię)
- 3 liście laurowe
- 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
- 1/2 szklanki octu (jabłkowego)
- 1 szklanka cukru - ja pomijam bo buraczki są słodkie (a ja nie pominęłam, bo lubimy lekko słodki barszcz, więc i tak musiałabym go dosłodzić - ale na koniec okazało się, że cała szklanka to jednak zbyt wiele - następnym razem użyję połowę szklanki)
- 1 łyżka soli (użyłam 2 łyżek niejodowanej kamiennej kłodawskiej)
- 2-3 liście białej kapusty (dla mnie to nowość w barszczu, ale odważnie spróbowałam)
- czosnek do smaku (użyłam pół główki, ząbki obrane i przekrojone wzdłuż na pół)
Szybki wigilijny barszcz - wykonanie
Co tu dużo pisać, wykonanie jest bardzo proste i idealnie wpisuje się w gorączkę przedświątecznych przygotowań. Wystarczy zacząć robić wszystko dwa dni przed wigilią, wtedy wszystko się uda. Składniki umyć, obrać, pokroić na spore kawałki. Umieścić warzywa w bardzo wielkim garnku (przypominam, kociołek 10-litrowy może okazać się trochę za mały!). Dodać wszystkie przyprawy, ocet jabłkowy, zalać letnią wodą z rozpuszczonym cukrem i solą. Przykryć i pozostawić w spokoju przynajmniej na 30 godzin. Ja swoje warzywa na wszelki wypadek przycisnęłam talerzem.
Po 30 (lub więcej) godzinach wystarczy ugotować warzywa do miękkości (po wyłowieniu można je wykorzystać do dowolnych celów, np. sałatkowych, pasztetowych, kotletowych). W tym momencie podstawowa wersja jest już gotowa, można podawać. Można też wzbogacić barszczyk wywarem z suszonych grzybów, ulubionymi przyprawami, niewielkim dodatkiem tłuszczu. Ja dodałam jeszcze odrobinę octu jabłkowego (bo za dużo cukru było za pierwszym razem), suszony majeranek, dwie łyżki oleju i mielony pieprz. W rezultacie uzyskałam idealnie zrównoważony smak barszczu, który podałam z ugotowaną osobno fasolą. Prawda, że to wszystko jest proste i znacznie ułatwia przedświąteczne zmagania z oporem materii? Smacznego!
PS. Kochana Agnieszko, pięknie dziękuję za przepis! Twój barszcz podałam z ugotowaną na sypko fasolą "Jaś karłowy" (sprawdzony i bezpieczny sposób gotowania fasoli opisałam tutaj). To tradycyjny, choć mało znany sposób podawania wigilijnego barszczu. A dla mnie to była najłatwiejsza metoda na serwowanie bezglutenowej potrawy wigilijnej.










Chociaż ja przepis na barszcz czerwony mam już wypróbowany:
1. z zakwasu buraczanego tradycyjnego (przepyszny i zdrowy)
2. z maszyny T-x, który jest równie rewelacyjny i zdrowy
to jednak podany przepis bardzo mi się spodobał poprzez fakt, że występują w nim świeże warzywa od samego początku. Spróbuję kiedyś 🙂
Pozdrawiam i Radosnych Świąt życzę!
Spróbuj koniecznie, niekoniecznie w Wigilię 🙂 Ja byłam zaskoczona, gdy ugotowałam go po raz pierwszy.
Dziękuję że poszło w świat ☺
A ja dziękuję za przepis 🙂
Właśnie nastawiam zakwas ostatniej szansy😊. Dziękuję za pomysł. Pozdrawiam i życzę spokojnych świąt Bożego Narodzenia.
Ja też dziś nastawiłam, by był gotowy na Wigilię. Tobie również życzę pięknych Świąt 🙂
Właśnie się gotuje ,nie miałam czasu na święta ,będzie na sylwestra .Spróbowałam nastaw ,smak mega ,czekam aż się ugotuje.
I jak, udało się?
W przepisie jest - zalać wodą - ile tej wody? Będę w tym roku gotować swój pierwszy barszcz i nastawiłam się na ten, ale nie wiem ile tej wody wlać 🙈😅
5 litrów, woda jest wymieniona na liście składników na drugim miejscu 🙂
Czas wypróbować. Mam nadzieje że się uda ,zakwas zrobiony jutro reszta. Pozdrawiam.
Życzę smacznego i pozdrawiam!
Jak dobrze że jest tu wszystko. Tradycyjnie od 3 lat zaglądam 2 doby przed Wigilią. Przyznaję że wygodniej mi tu zajrzeć niż szukać zeszytu. A znajomi którzy proszą "daj ten przepis na barszcz" dostają linka 😃
To dzięki Tobie, Agnieszko! A ja właśnie teraz udostępniam go na Facebooku. Pozdrawiam i przesyłam uściski 🙂
Od kilku lat robię z tego przepisu ale mniejszą ilość i bez dodatku cukru. Bardzo nam smakuje. Ma jakby tak powiedzieć więcej smaku w sobie 😉
Bardzo się cieszę, że korzystasz z przepisu i że Wam smakuje. Wesołych świąt!
Można dodać grzyby na jakimś etapie?
Ja dodaję wywar na końcu z grzybów ugotowanych osobno, ale w sumie można by dodać grzyby do garnka na kilka godzin przed rozpoczęciem gotowania, żeby się namoczyły. To chyba niezły pomysł.
Barszcz czerwony z fasolą jaś jadaliśmy w Wigilię u mojej babci. Prawie o tym zapomniałam 🙂
A z czym jadacie teraz?