Makaron z fasolą – włoska kuchnia tradycyjna

Makaron z fasolą, w języku włoskim zwany pasta e fagioli, to tradycyjne danie prostej kuchni, cucina povera. W zamyśle tanie, z łatwych do zdobycia składników. Bardzo często wegetariańskie, choć w bogatszych wersjach zdarza się użycie pancetty, słoniny albo mięsa. A ja uwielbiam potrawy, które ze swojej natury są wegetariańskie. Podczas ich gotowania nie trzeba niczego zamieniać, poprawiać, udawać. Można dodać wędzonkę albo zamiast niej wędzone tofu, ale nie trzeba. Tradycyjny makaron z fasolą również bez wędzonki będzie autentyczny i niezwykle smaczny, jak wszystko, co pochodzi z włoskiej kuchni. I w dodatku idealnie nadaje się jako danie na chłodne pory roku. Jadamy je więc jesienią, zimą i wczesną wiosną.makaron z fasolą Continue reading

Wigilijny barszcz na zakwasie

Z dawien dawna wiadomo, że dobry wigilijny barszcz powinien być robiony na zakwasie. Buraczanym zakwasie! O tym, jak zrobić zakwas z buraków, pisałam już wielokrotnie. Podawałam przepisy podstawowe, z włoszczyzną, bez ostrych przypraw i inne. Dawniej nastawiałam zakwas na barszcz w kamiennym garnku, przyciśnięty talerzykiem i kamieniem, przykryty ściereczką. Najczęściej wszystko pięknie się udawało, ale czasem nie wiadomo skąd pojawiała się pleśń. A wtedy – o zgrozo! – cały zakwas lądował w kompostowniku, a ja w wigilię musiałam radzić sobie bez niego. Pewnie, że można przyprawić barszcz octem, zwłaszcza, jeśli jest to dobry, naturalny domowy ocet, np. jabłkowy albo buraczany. Jednak tak przyrządzony wigilijny barszcz to dla mnie namiastka, choć smakuje całkiem dobrze.wigilijny barszcz Continue reading

Kapuśniak z soczewicą

Kapuśniak z soczewicą i pomidorami według przepisu Marty z Jadłonomii ugotowałam już dawno. To było jeszcze późną wiosną. Najpierw dość nagle się ochłodziło, zaraz potem syn zapytał mnie, jak ugotować zupę, gdy ma się w domu soczewicę i w tym momencie przypomniał mi się nowy wówczas przepis. Marcie Dymek ufam bezgranicznie, jeśli chodzi o kuchnię wegańską. Więc i w ten przepis wsiąkłam natychmiast. Zaraz następnego dnia ugotowałam własny rozgrzewający kapuśniak z soczewicą, ale to było dawno… Teraz opisuję go tu dla własnej pamięci oraz dla Ciebie, droga Czytelniczko i drogi Czytelniku. Tamtej wiosennej zupie nie zrobiłam zdjęć, fotki są więc świeże, jesienne. Wciąż jeszcze od czasu do czasu udaje się kupić względnie młodą kapustę – więc do dzieła!Kapuśniak z soczewicą Continue reading

Krupnik, bo przecież mamy jesień

Dziś na obiad krupnik – zupa, którą ja uwielbiam, J. nie za bardzo. Ale jesienią rozgrzewające zupy stają się cenne i smakują najlepiej. Nie wiem, jak u Ciebie – czy jada się dwu lub nawet trzydaniowy obiad? U nas zwycięża oszczędność czasu. Jeśli na obiad jest zupa, to zwykle bardzo sycąca i dużo. Czasem to bywa nawet rosół z makaronem – duży talerz zaspokaja moje obiadowe potrzeby, J. bierze zwykle dokładkę. Ale zupa w zupełności nam wystarcza, by się najeść. Skoro wystarcza rosół z makaronem czy barszcz z uszkami – zupy smakowite, lecz wodniste – cóż złego można powiedzieć o gęstym, zawiesistym krupniku? Chyba nic, za to – wiele dobrego. Jest pełen warzyw i zdrowej kaszy, a przy tym smakuje wybornie.

krupnik Continue reading

Zupa z kalarepy, czyli śląska oberiba

Od późnej wiosny aż do jesieni, gdy na straganach można kupić młodą kalarepę wraz z liśćmi, na naszym stole pojawia się oberiba, czyli zupa z kalarepy. Oczywiście nie codziennie, ale od czasu do czasu. W Wielkopolsce gotuje się ją po prostu jako zupę z młodej kalarepki, a na Śląsku gospodynie używają nazwy oberiba. Nie jestem do końca pewna, czy to jest ta sama potrawa, ale podobieństwa są tak oczywiste, że obie zupy kalarepowe wydają mi się tożsame. Pewnie przyczyną był zabór pruski, który sprawił, że wiele potraw kuchni śląskiej i wielkopolskiej to dania bardzo do siebie podobne.zupa z kalarepy, czyli oberiba Continue reading