Okroszka (okroshka, окрошка) w krajach położonych na wschód od naszej granicy bywa nazywana ratunkiem na upalny dzień. Bo w gorące dni lata, kiedy chce się zjeść coś naprawdę lekkiego i orzeźwiającego, okroszka jest najlepsza! W sensie przenośnym słowo „okroszka” jest używane w znaczeniu „mieszanki rozbieżnych pojęć i przedmiotów.” Nie znam polskiej nazwy tej zimnej zupy, jeśli taka w ogóle istnieje. Najprościej mówiąc - jest to chłodnik. Ale nie spotkałam się w naszej kuchni z TAKIM chłodnikiem. Jadałam rozmaite inne, ale nigdzie nie natrafiłam na coś podobnego do okroszki, więc dla mnie to jest cudowne odkrycie.
Okroszka - podstawowe sposoby
Historycznie
Według Wikipedii okroszka wywodzi się z prymitywnych dań chłopskich: rzodkiewki z cebulą i kwasem chlebowym, tyuriów z kwasu chlebowego, cebuli i krakersów, aż stopniowo zaczęto do nich dodawać inne produkty: ogórki, rzepę, ziemniaki, jajka, mięso, grzyby. Do początku XIX wieku okroszkę podawano nie jako pierwsze danie, ale jako przystawkę: oddzielnie krojone produkty i przyprawiony kwas chlebowy w specjalnych dzbankach. Różne warzywa i kwaśny kwas chlebowy w okroszce są dobrymi stymulatorami apetytu. W historii rosyjskiej kuchni bywały okroszki rozmaite - mięsne, rybne, grzybowe i warzywne, te ostatnie podawano zwłaszcza w okresach postu. W mięsnej często wykorzystywano resztki pieczonych i gotowanych mięs, a w rybnej, uważanej za najmniej smaczną, resztki smażonych i pieczonych ryb.
Współcześnie
Czytając współczesne przepisy i oglądając filmy instruktażowe dowiedziałam się, że są dwa podstawowe sposoby przygotowania okroszki. Jedni jako bazę stosują kefir wymieszany z wodą gazowaną i to jest wersja łatwiejsza, którą dziś przedstawiam. Inni bardzo chwalą okroszkę przygotowaną na białym kwasie (chlebowym) i ta właśnie wersja jest pierwotna. Bo kwas chlebowy był w carskiej Rosji bardzo popularnym napojem fermentowanym, łatwym do zrobienia w domu. Powszechnie znany jest ciemny kwas, który wygląda jak coca-cola i który obecnie można kupić nawet w polskich supermarketach, ale jest to oczywiście wyrób fabryczny, który ma niewiele wspólnego z prawdziwym kwasem chlebowym. Biały kwas jest w Polsce praktycznie nieznany, ale jak się wie, czego szukać, to i ten napój da się kupić. Oczywiście również jest to wyrób fabryczny, który chyba nie bardzo nadaje się do przygotowania okroszki, bo jest po prostu zbyt słodki. Dlatego trzeba zacząć od przygotowania kwasu w domu, o czym napiszę innym razem.
Okazuje się, że bąbelki są w okroszce bardzo ważne. W kwasie chlebowym musowanie jest naturalne, ale do kefiru trzeba dodać mocno gazowaną wodę. Może być mineralna ze sklepu, ale jeśli ktoś ma w domu syfon lub system soda stream, to bardzo polecam, bo to najprostsze i najtańsze rozwiązanie. Reszta składników jest z grubsza ustalona. Dużo zieleniny (koperek, cebulka dymka) oraz jajka na twardo. Zielone ogórki i rzodkiewka, a także ziemniaki ugotowane w mundurkach, upieczone, a nawet pozostałe z wczorajszego obiadu. Jakaś wędlina - najbardziej popularna jest gruba parzona kiełbasa (na oko coś podobnego do naszej mortadeli), ale może być wędzona pierś kurczaka albo wędzone tofu dla wegetarian. Albo wczorajsza pieczeń. Jeszcze tylko trochę musztardy, kwaśna śmietana lub majonez, a czasem łyżka chrzanu. Pieprz i sól. Czyli to wszystko, co dawniej rosło w wiejskim ogródku i co dało się pozyskać ze zwykłego gospodarstwa. Nawet chłopskiego, czyli raczej ubogiego.
Okroszka na kefirze - skład na około 2-2,5 litra
- 2-3 jajka ugotowane na twardo
- 3 średnie ugotowane lub upieczone ziemniaki
- kostka wędzonego tofu lub podobna ilość mortadeli albo grubej parówki
- 3 ogórki gruntowe, ale nie malutkie kwaszeniaki, tylko takie na mizerię
- pęczek rzodkiewek
- pęczek koperku
- 2-3 cebule dymki koniecznie ze szczypiorem
- 600 ml kefiru*
- 600 ml wody gazowanej
- łyżka musztardy, może być domowej roboty (tu znajdziesz przepis na musztardę)
- 2 czubate łyżki kwaśnej śmietany 18%
- pieprz i sól do smaku (1,5-2 płaskich łyżeczek soli kamiennej będzie w sam raz)
*Uwaga, kefir można zastąpić dowolnym innym fermentowanym napojem mlecznym, czyli jogurtem, zsiadłym mlekiem lub maślanką.
Przygotowanie
- Trzeba zacząć od ugotowania jajek i ziemniaków, a następnie należy je ostudzić, wiadomo.

- Ogórki i rzodkiewki można pokroić w drobną kostkę, ale prościej i szybciej będzie zetrzeć je na dużych oczkach tarki. Dodatkową zaletą jest to, że tarte warzywa puszczą więcej soku. Młodych ogórków nie trzeba nawet obierać z miękkiej skórki, ale my jednak lubimy ogórki obrane. Warzywa wrzuć do odpowiednio dużej miski.

- Posiekaj koperek i dymkę, a następnie dodaj do miski.

- Tofu (lub kiełbaskę) oraz jajka pokrój w grubą kostkę i dodaj do miski.


- Podobnie pokrój i dodaj do miski ziemniaki.

- W osobnym, wystarczająco dużym naczyniu przygotuj zalewę. Zacznij od wymieszania musztardy ze śmietaną.

- Następnie dodaj kefir (miałam dwie butelki po 320 ml, więc w sam raz) oraz wodę gazowaną. Do odmierzenia wody użyłam butelki po kefirze, a przy okazji udało się ją wypłukać.


- Na koniec do płynu dodaj pieprz i sól, starannie wymieszaj.

- Gotową zalewę dodaj do miski z pozostałymi składnikami, a następnie mieszaj cierpliwie przez dłuższą chwilę. Chodzi o to, żeby wszystko ładnie się połączyło. Jeśli nie chcesz podać zupy od razu, przykryj miskę i wstaw do lodówki, bo zimna okroszka jest najlepsza w upalny dzień.
Jak podawać okroszkę?
Gdy jest gorąco, to wiadomo, że podaje się prosto z lodówki. Jednak niektórzy twierdzą, że najlepsza jest świeża okroszka, podana zaraz po przygotowaniu, bo z czasem traci smak i świeżość. Nie wiem, jak jest naprawdę, bo my pierwszą porcję zjedliśmy zaraz po przygotowaniu, a resztę następnego dnia, z lodówki. I oba obiady były pyszne, więc to chyba niepotrzebne szczegóły...
Możesz ten chłodnik przygotować nawet rano, bo krojenie i mieszanie nie zajmuje dużo czasu. A potem wstawić do lodówki i niech czeka zimniutki na Twój powrót z pracy lub wycieczki na plażę. Po powrocie do domu sięgniesz do lodówki i wydobędziesz z niej orzeźwienie w najczystszej postaci. Bo tym właśnie jest okroszka. Ale jeśli nie lubisz bardzo zimnego jedzenia - możesz podać na stół zaraz po przygotowaniu, też będzie pysznie. Dla mnie ten harmonijny smak był wielkim zaskoczeniem! Zjedliśmy z przyjemnością. I w dodatku to był obiad nie tylko smaczny i orzeźwiający, ale i całkiem sycący, przynajmniej w upalny dzień, gdy prawie nie chce się jeść.
Spróbuj okroszki, smacznego!
PS. Inne przepyszne chłodniki znajdziesz tutaj, a poniżej - przykładowe wpisy.























