Chłodnik z botwinką to jest jedno z moich ulubionych letnich dań. Robię go trochę tak, jak chłodnik litewski, ale jednak bardziej po swojemu. Więc nie trzymam się sztywnych reguł i odwiecznych zasad. Owszem, mój chłodnik z botwinką jest podobny do wielu innych tradycyjnych przepisów z młodymi buraczkami, ale to jednak jest moja własna interpretacja. Bardzo smaczna i łatwa w przygotowaniu interpretacja! Zawsze robię to tak, że botwinkę siekam i gotuję w wodzie z przyprawami, a następnie wlewam ją do słoika, zakręcam i studzę. Tym sposobem uzyskuję krótkotrwały botwinkowy przetwór, który da się przez kilka dni przechować w lodówce albo zabrać na wycieczkę z piknikiem. Do tego wystarczy mieć maślankę lub jogurt, a na miejscu ugotować młode ziemniaczki i posiekać świeży koperek. Takim właśnie prostym obiadem zaczął się przed laty nasz spływ Krutynią.
Miałam w bagażu litrowy słoik z podgotowaną botwinką, litrowe opakowanie maślanki, pęczek koperku i kilka różnych przypraw. Już na miejscu na kuchence turystycznej ugotowałam młode ziemniaczki (bez obierania, były tylko wyszorowane). Zmieszałam to i tamto, zjedliśmy pyszny obiad i wreszcie mogliśmy przystąpić do składania kajaka. Kajak był 3-osobowy, brezent rozpięty na aluminiowej konstrukcji. Start w Spychowie, meta na Jeziorze Nidzkim, spływ Krutynią. W kajaku mieliśmy wszystko to, co jest potrzebne do przeżycia przez 7-10 dni. Na pokładzie oprócz nas był pięcioletni synek, pies i mnóstwo bagaży. Nie korzystaliśmy z udogodnień cywilizacji, bo to była pierwsza połowa lat 90-tych, więc tych udogodnień nie było zbyt wiele. Dziś wspominam to jako przygodę życia (następna była podczas spływu dziką wtedy rzeką Piławą, na początku XXI wieku). I ta przygoda zaczęła się taką niepozorną zupą, jaką jest mój chłodnik z botwinką. Za tę niezmierną łatwość przygotowania w warunkach polowych uwielbiam go po dziś dzień.
Chłodnik z botwinką - skład
Buraczki/botwinka
- pęczek botwinki, czyli młodych buraków ćwikłowych wraz z liśćmi
- opcjonalnie - jeden stary burak, jeśli korzenie w botwince są bardzo małe
- wrząca woda - tyle, aby przykryła pokrojoną botwinkę
- czubata łyżka cukru (lub zamiennie słodzik, np. erytrytol)
- mielony pieprz do smaku
- płaska łyżeczka soli, najlepiej kłodawskiej (ja tylko takiej używam)
- 2-3 łyżki octu jabłkowego, winnego, a w ostateczności - spirytusowego
Pozostałe składniki chłodnika
- maślanka, jogurt naturalny, kefir lub kwaśne mleko (objętościowo tyle, ile masz ugotowanych buraczków)
- pół pęczka posiekanego koperku
- do smaku: pieprz, sól, ocet jabłkowy, cukier
- ugotowane młode ziemniaczki do podania
- opcjonalnie - jedno jajko ugotowane na twardo na osobę*
*Ja zazwyczaj podaję chłodnik botwinkowy bez jajka, tylko z ziemniakami i koperkiem. Trochę dlatego, że mi się spieszy i szkoda czasu na gotowanie jajek, bez których i tak zupa smakuje wyśmienicie. I trochę też dlatego, że na biwaku, pikniku, spływie kajakowym mam tylko jeden palnik do dyspozycji, więc gotuję na nim ziemniaczki. Ale czasem, w wyjątkowych sytuacjach, zdarza mi się podać chłodnik z dodatkiem jajka i z młodymi ziemniakami.
Chłodnik z botwinką - przygotowanie
Botwinka i buraki
- Pęczek botwinki wypłucz dokładnie, a korzenie wyszoruj. Jeśli korzonki są bardzo małe, to nie trzeba obierać ich ze skórki, ale wówczas do przygotowania chłodnika trzeba użyć jednego ubiegłorocznego buraka, obranego i startego na dużych oczkach tarki. Bo on da chłodnikowi piękny kolor i buraczany smak. Większe buraczki z pęczka botwinki warto jednak obrać ze skórki, ale za to stary burak nie jest potrzebny.

- Teraz trzeba zsiekać drobno całą botwinkę. Osobno korzonki, osobno łodyżki czy raczej ogonki liściowe i osobno same liście. Większe liście warto najpierw przekroić wzdłuż nerwu i dopiero potem pokroić w paski.

- W garnku umieść pokrojone korzenie botwinki (i ewentualnie jeden stary, starty burak). Zalej je wrzątkiem tak, aby ze sporym zapasem przykrył buraczki. Gotuj przez jakieś 10 minut, a następnie dodaj do garnka pokrojone ogonki liściowe i znów gotuj parę minut.

- Na samym końcu dorzuć pokrojone liście. Pod koniec gotowania dodaj przyprawy - cukier, pieprz, sól, ocet. Pamiętaj, że ten podgotowany wywar z botwinki powinien być dość mocno przyprawiony cukrem i solą, ale nie za bardzo octem, bo później dodasz do niego kwaśny kefir, jogurt lub maślankę. Ale jak nie utrafisz z przyprawami, to nic straconego, bo zawsze możesz na sam koniec porządnie doprawić chłodnik z botwinką.

- Taką właśnie ugotowaną i wstępnie przyprawioną botwinkę wlewam na gorąco do słoika (zazwyczaj 0,9 litra), zakręcam i stawiam na chwilę do góry dnem. Słoik się zamyka szczelnie, a ja po ostudzeniu chowam go do lodówki albo zabieram w daleką podróż. Na przykład na spływ Krutynią.
Jogurt, kefir, maślanka, zsiadłe mleko, czyli nabiał w chłodniku z botwinką
- Mam taką żelazną zasadę, która zawsze się sprawdza. Jeśli słoik z wstępnie podgotowaną według powyższych wskazań botwinką ma pojemność około 1 litra, to do przygotowania chłodnika używam około 1 litra któregoś z fermentowanych napojów mlecznych. Z roślinnymi jeszcze nie eksperymentowałam, ale wszystko przede mną 🙂 Jeśli mam mały słoik podgotowanej botwinki, powiedzmy 500 ml, to używam 500 ml maślanki, jogurtu itp. Czyli drugie tyle, 1:1. To jest łatwa do zapamiętania proporcja.


- W dużej misce lub garnku roztrzep jogurt, maślankę, kefir lub zsiadłe mleko. Zrób to tak, aby nie było grudek, a następnie dodaj odpowiednią porcję podgotowanej, zimnej botwinki. Dodaj też koniecznie posiekany koperek. Wymieszaj chłodnik łyżką i sprawdź smak. Może trzeba dodać odrobinę cukru, soli, octu? Z czasem nabierzesz wprawy i na tyle dobrze przyprawisz wywar botwinkowy, że końcowe doprawianie prawie wcale nie będzie potrzebne.
Jak podawać chłodnik z botwinką?
Zwyczajowo takie chłodniki podaje się z ugotowanym na twardo jajkiem, po jednym na osobę. I zazwyczaj z osobno ugotowanymi młodymi ziemniakami. Ja nie zawsze gotuję jajka do tego chłodnika, ale ziemniaczki muszą być. Czasem podaję je osobno, na talerzu, a chłodnik z botwinką w misce. A czasem umieszczam ugotowane ziemniaczki w głębokim talerzu i zalewam chłodnikiem. Uwielbiam to danie w każdym możliwym wariancie i Tobie też polecam spróbować. To jest pyszne letnie danie, w sam raz na upały!
PS. Inne chłodniki, o których pisałam na blogu, znajdziesz tutaj, a poniżej jest kilka przykładów.
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/gazpacho-pomidorowy-chlodnik-upaly/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zupa-jagodowa/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zupa-sliwkowa/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kefir-z-grzybka-tybetanskiego-co-dalej/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zupa-wisniowa-smak-dziecinstwa/


















Wiesz Hajduczku, nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę zrobić np. synowi taki "szybki kompot" z botwinki, żeby mu już synowa dodała tylko niewymagające gotowania składniki (nie lubi gotować, chociaż ma dobre poczucie smaku i jak zrobi, to już pysznie). A ja mam przecież swoją botwinkę... dziękuję za podpowiedź!
Fajnie, że się przyda 🙂