Kiszenie botwiny

Po raz pierwszy fermentowałam buraczki z liśćmi jesienią ubiegłego roku, drugie kiszenie botwiny nastąpiło mniej więcej 10 dni przed naszym wyjazdem na zlot zielarski. Tego pierwszego, jesiennego fermentowania nie uważam za wielki sukces. To nie była młoda wiosenna botwinka, tylko jesienne buraczki, tyle, że z liśćmi. Całość wyglądała pięknie, ale wyszła dość twarda, resztki tkwią w słoju po dziś dzień. Technicznie wszystko było w porządku, a przy okazji zdobyłam kilka ważnych informacji. Przede wszystkim – kiszonka okazała się trochę zbyt słona i również za bardzo czosnkowa. Lubimy czosnek, ale jeśli jest go za dużo w potrawie – to niedobrze. A poza tym dowiedziałam się, że botwina fermentowana w kefirze (lub botwinka w maślance, jeśli ma się dostęp do dobrej maślanki) doskonale przechowuje się w zimnej spiżarni nawet przez całą zimę. Najpierw fermentowała na kuchennym blacie przez jakieś dwa tygodnie, a potem została wyniesiona do spiżarni. To działo się w listopadzie, latem wszystkie procesy powinny przebiegać szybciej.kiszenie botwiny Continue reading

Młoda kapusta kiszona w solance

Nastał czerwiec, a u Hajduczka pojawiła się młoda kapusta kiszona w solance. Chyba każdy z nas zna sposób na kiszenie poszatkowanych główek zimowej kapusty ubijanych z solą w beczce lub kamiennym garnku, sama przecież o tym pisałam. Dziś jednak przedstawiam inny sposób kiszenia kapusty, o którym nie wszyscy słyszeli – kiszenie w zalewie z osolonej wody, podobnie, jak kisi się ogórki małosolne. Młoda, wiosenna i wczesnoletnia kapusta nie za bardzo nadaje się do sporządzenia ubijanej kiszonki, choć warto wypróbować i ten sposób. Ja jednak postanowiłam przygotować kiszoną młodą kapustę inaczej niż zwykle.młoda kapusta kiszona Continue reading

Risotto potrójnie szparagowe

Ponieważ wciąż jeszcze możemy cieszyć się sezonem szparagowym, przygotowałam risotto potrójnie szparagowe. Dlaczego aż potrójnie??? Już wyjaśniam. Zazwyczaj do gotowania risotto używa się bulionu warzywnego (ewentualnie mięsnego, ale to rzadziej), ja zaś wykorzystałam esencjonalny wywar z obierek szparagowych. I w ten sposób osiągnęłam pierwszy stopień nasycenia szparagami, a w dodatku wykorzystałam obierki, które zazwyczaj po prostu się wyrzuca. Szkoda, są przecież pełne smaku! Do gotowania wraz z ryżem użyłam obranych końcówek i nieco gorszej jakości kawałków zielonych szparagów – tym sposobem uzyskałam drugi stopień “szparagowości” – miękkie kawałki warzyw w daniu. Zwieńczeniem  potrawy były podsmażone na chrupko zielone szparagi, podane na wierzchu risotto potrójnie szparagowego. Wyszła z tego pyszna, esencjonalna w smaku potrawa, wypełniona szparagami po same brzegi. Mniam!risotto potrójnie szparagowe Continue reading

Ocet z jasnoty purpurowej

Ocet z jasnoty purpurowej, czyli ocet jasnotowy, nastawiłam przy okazji zalewania kwitnącego ziela jasnoty gorącym alkoholem, co opisałam tutaj. Minęły dwa tygodnie. Gotowy intrakt odcedziłam od ziela i przefiltrowałam, a jak wygląda gotowa nalewka, pokazuję na zdjęciach poniżej. Dzisiejszy wpis jest jednak poświęcony wykonaniu octu jasnotowego, który po dwóch tygodniach od nastawienia prezentuje się tak (nalewkę też widać na zdjęciu):ocet z jasnoty purpurowej Continue reading

Chleb z pokrzywą

Już dawno obiecałam sobie, że upiekę chleb z pokrzywą. Wspomniałam nawet o chlebie przy okazji wymieniania praktycznych zastosowań tego ziela. Wtedy nie zdążyłam go upiec i tak jakoś odwlekało się to w czasie, aż wreszcie minął rok. Kiedyś przecież musiałam spełnić daną obietnicę i oto stało się – upiekłam chleb z pokrzywą. Zastanawiałam się, jaki to powinien być chleb. Z jakim pieczywem pokrzywa będzie się dobrze komponować? Założyłam sobie, że to musi być bardzo prosty przepis, żeby każdy mógł upiec chlebek w domu i żeby zawsze się udał. No i żeby nie zajął zbyt wiele czasu, bo potrzebne nam było pieczywo na kolację, więc zakwasowiec odpadał w przedbiegach. Wybrałam wielokrotnie przetestowany przez nas chleb orkiszowy, do którego tym razem po prostu postanowiłam dodać pokrzywę.chleb z pokrzywą Continue reading