Kluski z serka homogenizowanego

Dziś przedstawiam szybkie kluski z serka homo (homogenizowanego), czyli kolejny z ulubionych smaków mojego dzieciństwa. Takie kluski gotowała dla nas Mama, a później ja gotowałam je dla mojego synka. Najczęściej były podawane na słodko, podobnie, jak leniwe pierogi, czyli ze zrumienioną bułką tartą i posypane cukrem. Ale one są zupełnie neutralne w smaku, więc czasem podaję je z jakimś sosem, na przykład pieczarkowym. Dzieci lubią jeść na słodko, a dorośli wolą wytrawną wersję, dla mnie obie są pyszne i przywołują najmilsze wspomnienia.

kluski z serka homo

Jeśli spojrzeć na te proste kluseczki od strony dietetycznej, to wypadają całkiem nieźle jak na kluski. Nie jestem mocna w obliczaniu wartości kalorycznej i przedstawianiu makroskładników, ale wiem, że po ich zjedzeniu glukoza we krwi nie szybuje w kosmos. To zapewne dlatego, że w sporej części składają się z sera i jajka, które zawierają dużo białka, a mąka jest tylko dodatkiem, wiążącym składniki w zwartą całość. Podczas jedzenia lekko wyczuwalny jest przyjemny posmak twarożku, a kluseczki mają lekko puchatą konsystencję, prawie jak chmurki. I naprawdę te szybkie kluski z serka świetnie smakują i na słodko, i na słono. Obecnie gotuję je bardzo rzadko, bo nie ma w domu dzieci, a to zawsze było danie głównie dla nich.

kluski z serka

Sasza

Mój synek bardzo je lubił, podobnie, jak pokolenie wcześniej uwielbiała je jego mama. Przez to zawsze myślałam, że wszystkie dzieci lubią takie dania, aż pewnego razu zaskoczył mnie Sasza. Siedmioletni chłopiec przyjechał do Poznania wraz z wycieczką dzieci z polskich rodzin z Białorusi. Pochodził z polskiej rodziny, ale nie znał języka polskiego, więc komunikację musiała ratować moja szkolna znajomość rosyjskiego. Niezbyt dobra, ale jakoś się dogadywaliśmy. Wycieczka z Białorusi całymi dniami zwiedzała różne ciekawe miejsca w Wielkopolsce, a na noclegi dzieci rozjeżdżały się po domach uczniów szkoły, do której uczęszczał nasz syn, wówczas chyba 9-letni. Były lata dziewięćdziesiąte, w Polsce rodził się kapitalizm, w sklepach można było już kupić to i owo, ale na Białorusi było zupełnie inaczej. I w dodatku polskie rodziny nigdy nie miały tam łatwego życia, więc dzieciom postanowiono "doładować polskie baterie" tą wycieczką.

kluski leniwe

I wszystko pięknie się układało, gdy Sasza każdego ranka wracał do swoich i tylko na noc jechał z nami do domu, 50 km od Poznania. Jednak w weekend pojawiły się kłopoty. Już w piątkowy wieczór był markotny. Na sobotnim spacerze po lesie sprawę ratowały zwierzęta (spotkaliśmy wiewiórkę i jelenie) oraz piosenki z radzieckich bajek, które wspólnie śpiewaliśmy. Ale jedzenie to był jakiś koszmar. Sasza był smutny i nic mu nie smakowało. Wymyślałam różne cuda. Nie pomogła domowa pizza, choć mówił, że lubi, bo siostra studentka często piecze mu pizzę. Nie smakowały mu moje kluski z serka homo, które nasz syn wcinał, aż mu się uszy trzęsły. No i wreszcie, zapytany - co by chciał zjeść - powiedział cicho: "kartoszku..." Eureka! Że też sama na to nie wpadłam, że dziecko lubi zwyczajne ziemniaki! Ugotowałam, Saszka zjadł ze smakiem, a ja byłam spokojna, że chociaż nie umrze z głodu.

wiewiórka
Zdjęcie z zasobów Pixabay

Telefon

Chętnie bawił się z naszym synem. Ale wciąż był markotny, a ja nie bardzo wiedziałam, jak go pocieszyć. To przecież był mały chłopiec, rzucony do obcego domu na wsi, bez kolegów i bliskich, bez znajomości języka. Po prostu koszmar! A do poniedziałku jakoś trzeba wytrzymać. W sobotni wieczór poruszyłam niebo i ziemię, żeby zdobyć numer telefonu do jego domu na Białorusi. Mieliśmy już telefon komórkowy, wielką cegłę, ale na wsi to był jedyny sposób na łączność ze światem. No i połączyliśmy się z domem Saszy w Lidzie, pogadałam chwilę z jego dziadkiem, który pięknie mówił po polsku. A potem oddałam telefon Saszy. Z chwili na chwilę humor mu się poprawił. Miło było patrzeć, jak to dziecko się rozpromienia. Potem było już tylko lepiej. Niedzieli nie pamiętam, minęła szybko i bez problemów, a w poniedziałek Saszka znów mógł spotkać się ze swoimi kolegami i wychowawcami.

Odtąd już zawsze myślę o Saszy, gdy gotuję kluski z serka homo, bo mu nie smakowały, choć to takie dziecięce danie. Dziś Aleksander jest dorosłym facetem i mam nadzieję, że ma dobre, szczęśliwe życie.

kluseczki serowe

kluski z sosem

Kluski z serka homo nie tylko dla dzieci - skład na 3-4 porcje

  • 2 duże jajka, oddzielnie białka i żółtka
  • 2 opakowania serka homogenizowanego (2 pudełka 200-gramowe)
  • 6 czubatych łyżek białej mąki orkiszowej lub pszennej
  • sól

kluski z serka

Przygotowanie

  1. Zacznij od nastawienia wody do gotowania klusek, bo ciasto robi się nadzwyczaj szybko. W dużym garnku zagotuj wodę, a gdy się zagotuje, dodaj sól, jak zwykle do gotowania klusek i makaronu.
  2. W głębokiej misce ubij na pianę białka ze szczyptą soli.białkapiana z białek
  3. W drugiej misce wymieszaj łyżką serek, żółtka i mąkę, a następnie dodaj do masy ubite białka. Wmieszaj pianę bardzo delikatnie, żeby nie opadła. Dzięki temu kluseczki będą wyjątkowo delikatne.kluski z serkaciasto na kluskiciasto na kluski
  4. Nabieraj łyżką maczaną we wrzątku małe porcje ciasta i wkładaj do garnka z wodą. Zawsze na początek warto włożyć jedną, dwie kluski i pogotować przez chwilę, obserwując, czy się nie rozpadają. W razie potrzeby można dodać jeszcze odrobinę mąki, ale nie za dużo, żeby dla odmiany kluseczki nie stały się zbyt twarde.gotowanie klusek
  5. Kluski z serka gotuj partiami przez 2 minuty, a następnie wyławiaj łyżką cedzakową na talerz. Podawaj od razu, ale jeśli coś zostanie, można je po ostudzeniu odsmażyć na maśle klarowanym.

gotowanie klusekkluski z serka

Jak podawać kluseczki z serka?

Dzieci lubią je, gdy są polane masłem ze zrumienioną bułką tartą i posypane cukrem. Dobrze smakują z sosem owocowym, np. ze zmiksowanych malin lub truskawek z odrobiną cukru lub miodu. Ale te kluski są dość neutralne w smaku, więc można je podać również z sosem pieczeniowym, grzybowym lub pieczarkowym, albo z dowolnym innym. Zawsze smakują doskonale, zależnie od gustu na słodko lub na słono.

kluski z serka z sosem pieczarkowym

Smacznego!

Kluski z serka homogenizowanego to jest smak mojego dzieciństwa. Jeśli lubisz stare, sprawdzone przepisy na domowe dania, koniecznie sprawdź kategorię Przepisy mojej Mamy. Znajdziesz tam wielkie skarby, czyli proste, sprawdzone dania ze starej kuchni, do których wracam z nostalgią.

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/makaron-z-jablkami/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/keks/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sos-potrawkowy-do-ryzu/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ogorki-warszawskie/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/jablka-w-ciescie/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sos-tatarski-do-jajek-i-zimnych-mies/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/salata-w-sosie-smietanowym/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/knedle-ze-sliwkami/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/szarlotka-mojej-mamy/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zupa-wisniowa-smak-dziecinstwa/

zupa wiśniowa

2 odpowiedzi “Kluski z serka homogenizowanego”

  1. Uwielbiam takie wspomnienia z dzieciństwa — u mnie kluski z serka homogenizowanego też najczęściej pojawiały się na słodko, ze zrumienioną bułką tartą, a wytrawna wersja z sosem pieczarkowym brzmi jak świetna odmiana; ciekawe, czy próbowałaś dodać odrobinę mąki ziemniaczanej, żeby były jeszcze delikatniejsze? Jeśli robisz zdjęcia do przepisów i dopisujesz na nich napisy, w szybkiej korekcie literówek i podmianie podpisów może pomóc ([edytor tekstu na obrazach oparty na AI](https://picreword.com/)).

    1. Nie, nie próbowałam dodać mąki ziemniaczanej, a to może być dobry pomysł.
      PS. Sprytny sposób na reklamę, doceniam pomysłowość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *