Moja Mama robi najlepsze na świecie knedle ze śliwkami. No dobrze, robiła, gdy była ociupinkę młodsza, miała jeszcze męża, nieco więcej sił i lepszy apetyt. Teraz już wszystkiego zabrakło. Nie ma dla kogo gotować, bo dla samej siebie jej się nie chce, a poza tym na nic nie ma ochoty, nic jej nie smakuje. Często zaskakuje mnie swoją niechęcią do różnych wcześniej lubianych smaków. Gdy mówię, że będę robić buraczki na zimę i czy też chce parę słoików - patrzy na mnie dziwnie i kręci nosem. Gdy zawożę słoiczek czekośliwki czy powideł - obdarowuje nimi moją siostrę. Nie, żebym miała żałować przetworów mojej jedynej i ukochanej siostrze, ale ona ma dwie ręce, talent i jeszcze sporo sił, aby sobie zrobić pyszne przetwory. Słoiki zawożę Mamie, bo chcę, żeby zjadła coś dobrego i zdrowego, a nie wiecznie syrop o smaku malinowym z owadziego dyskontu.
Ukochane knedle ze śliwkami
Ale miało być przecież o knedlach. Mamine knedle ze śliwkami to jeden z ulubionych smaków mojego dzieciństwa. Miękkie ziemniaczane ciasto owinięte wokół dojrzałej śliwki węgierki tworzy zgrabną kulę. Kula gotowana jest w lekko osolonym wrzątku. Po odcedzeniu i umieszczeniu na talerzu wszystkie knedle ze śliwkami mama przekrawała na pół lub na trzy części, polewała stopionym masłem (masłem, a nie jakąś tam margaryną!) i gęstą kwaśną śmietaną. Cukrem dziecko posypywało sobie samo. Od najmłodszych lat potrafiłam zjeść pełniutki talerz tych pyszności. Nigdy mi się nie przejadły, choć często pękałam z przejedzenia. Chyba trochę tęsknię za tymi czasami...
Teraz knedle ze śliwkami robię sama. Może nieco inaczej, niż moja Mama, ale też są pyszne i smakują bardzo podobnie do tych z dzieciństwa. Szkoda, że mieszkam za daleko, by Mamę zaprosić na obiad - z pewnością chętnie zjadłaby ziemniaczane knedle ze śliwkami, masłem, śmietaną i cukrem. I to pomimo braku apetytu. Bo tym kluskom naprawdę nie sposób się oprzeć. Więc raz na jakiś czas, a zwłaszcza w sezonie śliwkowym, robię małe odstępstwo od tych wszystkich super zdrowych produktów. Z apetytem zjadam knedle ze śliwkami polane tłuszczem i posypane cukrem. Dużo, przynajmniej pięć sztuk. Bez zupy, surówki, kiszonki. Bez wyrzutów sumienia. Spytasz może - dlaczego? Bo te kluski mają smakować tak samo, jak w dzieciństwie, gdy nikt nie zważał na gluten, kalorie i cholesterol. Bo tylko wtedy udaje się na chwilę cofnąć wskazówki zegara, a to bywa potrzebne każdemu - powrót w dawne, bezpieczne czasy... Kto tego nie pragnie?

Ziemniaczane knedle ze śliwkami - skład (na około 15 - 25 sztuk, zależnie od wielkości śliwek):
- 1 kg ziemniaków
- mąka orkiszowa biała (lub mąka pszenna)
- 2 jajka, najlepiej od szczęśliwych kur
- śliwki węgierki
- wrząca woda i sól do gotowania
- stopione masło, gęsta kwaśna śmietana i cukier do podania
Knedle ze śliwkami - przygotowanie:
- Obrane ziemniaki ugotuj w osolonej wodzie. Zaraz po odcedzeniu, jeszcze ciepłe, przeciśnij przez praskę. Przełóż do miski, wyrównaj i wygładź powierzchnię, zostaw do przestudzenia.
- Natnij ziemniaki w misce na krzyż, wyjmij jedną ćwiartkę i odłóż na bok. Puste miejsce wypełnij białą mąką orkiszową (lub pszenną), dosyp dodatkowo jeszcze trzy łyżki mąki. Dodaj do miski odłożone ziemniaki oraz dwa jajka. Dłonią zagnieć gładkie ciasto. Miskę przykryj folią i pozostaw na 10 minut, aby ciasto odpoczęło.
- Pozbądź się pestek z umytych i osuszonych śliwek. Wystarczy każdą przełamać wzdłuż na pół, nie rozdzielając do końca i wyjąć pestkę.

- Nabierz z miski porcję ciasta, rozpłaszcz na dłoni na placuszek, ułóż śliwkę i zlepiaj zgrabny, kulisty knedel. Tak samo zrób z resztą ciasta i śliwek - do wyczerpania składników.
- Uformowane kluski bywają różnej wielkości, bo to zależy od rozmiaru śliwek. Układaj je na tacy posypanej szczodrze mąką a nawet lepiej - skrobią ziemniaczaną, aby się do niej nie przykleiły. Zachowaj niewielki odstęp pomiędzy knedlami, możesz też przykryć je ściereczką, żeby nie wysychały.

- W dużym garnku zagotuj sporą ilość wody, nie zapomnij jej osolić. Knedle ziemniaczane wkładaj partiami do wrzątku. Na początku opadną na dno, warto je delikatnie od niego odkleić długą łyżką. Po chwili wypłyną na powierzchnię i od tego momentu powinny gotować się powoli i delikatnie jeszcze przez 5 minut. Ugotowane knedle ze śliwkami wyjmij łyżką cedzakową na półmisek, ale można kłaść je bezpośrednio na talerze.
Jak podawać gotowe knedle?
Na talerzach wystarczy polać kluski stopionym masłem oraz gęstą kwaśną śmietaną i posypać cukrem. Można je też podawać z bułką tartą przesmażoną na maśle albo zamiast śmietany użyć jogurtu (będzie chudziej i zdrowiej). Nadmiar można zamrozić, układając na płaskiej tacy, bo dopiero w pełni zamrożone knedle można wsypać do woreczka. W zamrażarce przechowują się bardzo dobrze. Do wrzątku wrzuca się je bez rozmrażania, a ugotowane smakują prawie tak samo dobrze, jak świeżo zrobione.
Mój powrót do bezpiecznego czasu dzieciństwa udaje się każdej jesieni, gdy tylko przygotuję ziemniaczane knedle ze śliwkami. A na dnie zamrażarki zawsze mam woreczek z mrożonymi węgierkami - na wypadek, gdybym potrzebowała pocieszenia w środku zimy 🙂
PS. Koniecznie spróbuj też innych klusek na bazie ziemniaków!
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kluski-slaskie/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kopytka-z-sosem-grzybowym/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/szare-kluchy/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kartacze-albo-cepeliny-z-soczewica/















dziękuję za przepis i za całą opowieść. Życzę, aby Mama odzyskała apetyt i chęć do życia. Myślę, że potrzebna jej pomoc , albo Wasza, albo psychologa. Mama ma depresję, a to nie jest obojętne dla zdrowia..... musicie coś wymyśleć. A ja zrobię te knedle w sobotę, jak córka przyjedzie 🙂
Masz rację, mama na szczęście jest pod opieką lekarza. Dziękuję Ci za troskę 🙂
U Ciebie kochana jak zawsze smacznie:)
Dziękuję, Natalio 🙂
Pięknie opisany i udokumentowany fotkami przepis ,jutro biegnę po śliwki i ziemniaki i też udam się w świat dzieciństwa ,bo u mnie było tak samo z tymi knedlami !!!😀
No to życzę smacznych knedli i udanego powrotu w świat dzieciństwa 🙂