Kiszone pomidory – prosto z Ukrainy

Zdobyłam parę kilo pomidorów rzymskich, robię więc kiszone pomidory, a część także suszę. Dla towarzystwa kiszonym pomidorom nastawiłam również ogórki małosolne._igp1547Sama nie mogę w to uwierzyć – wrzesień się kończy, a nasze ogórki, posiane w maju, wciąż jeszcze wydają owoce! Teraz już mało i niezbyt piękne – koślawe, pękate, niewyrośnięte, zdecydowanie niewyględne – ale nadal smaczne i zdrowe, idealne do kwaszenia. A na pewno o niebo lepsze, niż te pochodzące z nieznanego źródła! Nasze ogórki prosto z krzaczka wyglądają tak:_igp1642

Ułożyłam je więc w kamiennym garnku wraz ze znanym wszystkim bukietem smaków (czosnek – koper – chrzan) oraz liśćmi winorośli i zalałam wrzącą solanką. Kiszonkę przycisnęłam polnym kamieniem wielokrotnego użytku i zabezpieczyłam przed dostępem owadów.

_igp1655

_igp1647

Ale nie o kiszeniu ogórków miał być ten wpis. Dzisiejszymi bohaterami są kiszone pomidory. To kiszonka bardzo popularna na Ukrainie. Weronika Marczuk, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ukrainy, mówi, że kiszone pomidory zawsze znajdują się na każdym ukraińskim stole (źródło). Kiszenie pomidorów jest bardzo proste i nie różni się wiele od kiszenia ogórków. Dlatego też moje początkowe nawiązanie do ogórków małosolnych nie było wcale bezzasadne. Tyle, że pomidorów nie zalewa się wrzącą solanką. Może być co najwyżej mocno ciepła, ale ja nie odważyłam się na taki krok i użyłam tym razem zupełnie zimnej zalewy._igp1558

Kiszone pomidory – skład:

  • nieduże, jędrne, mięsiste pomidory, najlepiej podłużnej odmiany gruntowej
  • korzeń chrzanu (i liść także, jeśli go masz)
  • czosnek
  • baldachy kopru
  • liście wiśni (lub winorośli, czarnej porzeczki, dębu)
  • gorczyca
  • opcjonalnie ziele angielskie
  • eksperymentalnie inne zioła – u mnie tymianek, estragon francuski i szałwia
  • niejodowana sól kamienna
  • woda (używam filtrowanej, ale może być źródlana albo przegotowana i ostudzona “kranówka”)

Nie da się podać dokładnych proporcji, bo wszystko zależy od wielkości pomidorów i ich kształtu, od wielkości słoików, a także od upodobań smakowych. Jedni lubią kiszonki mocno czosnkowe, inni nie za bardzo. Toteż opis wykonania jest orientacyjny, sporo także widać na zdjęciach. Najważniejsza jest ilość dodanej do wody soli, bo to ona najbardziej decyduje o smaku kiszonki._igp1553

Na słój o pojemności 2 litrów użyłam 5-centymetrowy kawałek grubego korzenia chrzanu, pokrojony w długie plastry, 5 ząbków czosnku – również pokrojonych w paski, 3-4 baldachy kopru z nasionami, kilka liści wiśni, 3-4 kulki ziela angielskiego i łyżkę gorczycy. Pomidorów – ile się zmieści – starałam się układać je ciasno, ale nie ściskałam mocno, żeby się nie uszkodziły. Na każdy litr wody wzięłam 1 pełną łyżkę soli (nie ważyłam, ale myślę, że było to 35-40 gramów), rozpuściłam i chłodną solanką zalałam warzywa. Nie mogą wystawać ponad poziom płynu! Ponoć można zalewać mocno ciepłą, a nawet wrzącą zalewą, ale bałam się, że popęka skórka na pomidorach. Może odważę się następnym razem?_igp1547

Pomidory zostają w pomieszczeniu o temperaturze pokojowej przez około tydzień, a gdy ustanie burzliwa fermentacja – można rozpocząć degustację albo wynieść do chłodnej spiżarni. Kiszone pomidory są bardzo smacznym dodatkiem do sałatek, zachowują jędrność przez około 2 miesiące. Później zaczynają mięknąć, a wtedy można przeznaczyć je na zupę albo jako nietuzinkowy dodatek do gulaszu. Jeśli nie przeszkadza Wam konsystencja – można je oczywiście nadal zjadać na surowo. Są cennym źródłem witamin, minerałów i dobroczynnych bakterii.

Ja w ramach eksperymentu wzbogaciłam kiszone pomidory (oprócz obowiązkowego kanonu) dodatkiem świeżych ziół. Do pierwszego słoja włożyłam gałązkę estragonu francuskiego, do drugiego liście szałwii._igp1560

Trzeci słój zawiera sporą gałązkę tymianku. Sprawdzę, jaki wpływ na smak ma dodanie poszczególnych ziół. Już prawie umieram z ciekawości! Ale sztuka fermentacji uczy cierpliwości, będę więc cierpliwa._igp1562

Przy okazji przygotowywania dzisiejszych kiszonek spotkała mnie przygoda. Używałam nowych, świeżo zakupionych szkieł. Jeden z nich wypełniłam, pięknie układając zawartość. Gdy do słoja wlałam solankę, zobaczyłam to:_igp1535_igp1536_igp1540

Pomyślałby ktoś, że słoik może być DZIURAWY? Pęknięty, stłuczony, wyszczerbiony – owszem, zdarzało się, zwłaszcza, jeśli kupuję wysyłkowo. Ale dziurawy??? Cóż, trudno. Zawartość przełożyłam do innego słoja, a teraz przede mną procedura reklamacyjna. Na razie kiepsko mi idzie, bo minęły – uwaga – niecałe 2 miesiące od zakupu, co podobno jest zbyt odległym terminem na reklamację szkła. A co z rękojmią? To jest ewidentnie błąd fabryczny!!! Zobaczymy, co z tego wyjdzie…

Przepis na ukraińskie kiszone pomidory dołącza do akcji:
Kuchnia krajów słowiańskich 2016

Powiązane wpisy

4 thoughts on “Kiszone pomidory – prosto z Ukrainy

    1. Są dość miękkie, jakby lekko musujące, z czasem stają się miękkie coraz bardziej, a po roku są “papciowate”, ale nadal smaczne. Z takich bardzo miękkich można ugotować zupę, ponoć wyjątkową, smaczną, ale ja jeszcze nie próbowałam. Pewnie spróbuję w tym roku 🙂

      Weronika Marczuk mówi, że jada się je – wysysając ze skórki, tak jakby się je całowało (pokazywała w jakimś programie kulinarnym).

    2. Pomidory trzeba wkladac do sloika nie dojzale. Moga byc zielone. Najlepsze sa ledwo co czerwieniejace. Takie ledwo co beda dojzewac w kiszonce i beda mialy twarda konsystencje nawet po roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *