Gulasz afrykański nie tylko dla weganina
Pomysł (i przepis) na gulasz afrykański podsunęły mi koleżanki z Facebooka. Wszystkie po kolei zachwycały się tym smakiem, więc i ja spróbowałam. I wsiąkłam, bo to naprawdę jest bardzo satysfakcjonujące danie! A na dodatek - raczej niskokaloryczne, bo oprócz masła orzechowego (lub orzechów) nie zawiera innego tłuszczu. Czy więc można nazwać je dietetycznym posiłkiem? Tego nie jestem pewna, bo nie bardzo znam się na dietetyce i odchudzaniu, ale jeśli danie ma mało tłuszczu, multum warzyw i smaku z przypraw oraz sporą dawkę białka pod postacią strączków i orzechów - to chyba lepiej być nie może, prawda? Jeśli zaś chodzi o smak - to klękajcie, narody! Temu gulaszowi nie sposób się oprzeć, a odgrzany następnego dnia jest jeszcze lepszy! Aromatyczne i sycące danie, wegańskie, bezglutenowe, przyjemnie egzotyczne - czy można chcieć czegoś więcej? No nie, oczywiście, że nie - więc ugotuj gulasz afrykański, a nie pożałujesz 🙂
Galaretka z pigwy - dulce de membrillo rodem z Hiszpanii
Hiszpańska galaretka z pigwy to smakołyk, który przygotowuję zwykle późną jesienią, gdy dojrzałe owoce spadają z drzewa. Pierwszy raz miałam okazję spróbować tego niezwykłego specjału podczas jakiejś degustacji serów, nie pamiętam już - gdzie i kiedy. I zakochałam się w smaku dulce de membrillo, który wspaniale komponuje się z dojrzałymi serami. Bo choć galaretka z pigwy jest słodka (a raczej słodko-kwaśna), to ze słonymi serami komponuje się znacznie lepiej, niż można by się spodziewać. Lubią się z nią dojrzały manchego, cheddar i parmezan, sery z niebieską pleśnią również cenią towarzystwo dulce de membrillo. Ja bardzo lubię galaretkę pigwową z twardym kozim serem. Mniam!
Wosk aromatyczny do kominka
Niedawno, gdy znienacka dopadło nas przeziębienie, zrobiłam wosk aromatyczny do inhalacji. A może raczej do napełniania pomieszczeń dobrą energią? Bo to jest wosk na bazie olejków eterycznych. Stanowi idealne wsparcie dla pogromcy kaszlu, wspomaga działanie syropu oraz innych remediów. Ja osobiście nie gorączkowałam i prawie nie miałam kataru. Tylko ból mięśni, gardła, chrypa i ten gardłowo-krtaniowy kaszelek, który dokucza mi już niemal chronicznie, a teraz bardzo się nasilił. Przypuściłam więc zmasowany atak. Pogromca kaszlu zawsze przynosi poprawę, sprawdziłam to wielokrotnie. A jako kolejne remedium zastosowałam wosk aromatyczny do kominka. Nie ukrywam, że kuracja nim sprawiła mi szczególną przyjemność. I chyba powoli wracam do grona żywych. Teraz będę nadganiać zaległości 😀
Grzyby po rosyjsku
Kolejny sprawdzony sposób na przygotowanie leśnych "plonów" to grzyby po rosyjsku. Taki pomysł na przyrządzenie leśnych grzybów znalazłam wieki temu w gazetce kulinarnej "Smaki i aromaty". W latach 90-tych to był mój ulubiony kuchenny tytuł, niektóre numery wciąż przechowuję i korzystam z nich. Od czasu do czasu przepisy z tej gazetki przenoszę tu, na blog, bo chcę się z Tobą podzielić moimi ulubionymi recepturami. Tak jest i tym razem, grzyby po rosyjsku wyczytałam w gazecie już w 1998 roku i wciąż je lubię. Nie mam pojęcia, czy ten sposób przyrządzania leśnych grzybów ma coś wspólnego z Rosją i kuchnią rosyjską, ale smak jest niezapomniany, więc na pewno warto spróbować.
Grzyby duszone - obiadokolacja grzybiarza
Grzyby duszone są najprostszym posiłkiem przygotowanym zaraz po powrocie z grzybobrania, tuż obok zupy ze świeżych grzybów. Najprostszym, bo nie wymaga obgotowywania, odlewania i innych podobnych procedur. Mogą to być dowolne grzyby - podgrzybki, maślaki i inne jadalne. Wystarczy oczyścić świeże leśne grzyby (najlepiej same kapelusze, bo nie wymagają długiej obróbki cieplnej), pokroić cebulę i użyć dużego rondla. Zapytasz może - dlaczego rondel ma być duży? To proste! Grzyby duszone są tak smaczne, że biesiadnicy wciąż dobierają nowe porcje, więc musisz przygotować naprawdę sporo. Jednak nie martw się - to naprawdę nie jest ani trudne, ani skomplikowane! I tu mała uwaga - potrawy z duszonych grzybów nie da się atrakcyjnie sfotografować - mam nadzieję, że mi to wybaczysz, bo smak rekompensuje wszelkie wizualne niedostatki 🙂
Grzyby marynowane w occie jabłkowym
Hej ho, w kolejnym sezonie jesiennym postanowiłam przedstawić Ci mój przepis na grzyby marynowane w occie jabłkowym, zupełnie jak mojej Mamy. Najlepsze ever! A poza tym łatwe do zrobienia i niezwykle praktyczne po obfitym grzybobraniu. Dlaczego? O tym za chwilę.
Pasta z wędzonego twarogu
Po pierwsze - pasta z wędzonego twarogu powstała na podobieństwo pasty z wędzonego dorsza. Taką dorszową pastę na chleb robiła moja Mama w latach powszechnego niedoboru. Dorsz - jak wiadomo - jest rybą raczej chudą, a po uwędzeniu - dość suchą. Dziś ryby dorszowate są cenione i podaje się je na wiele smakowitych sposobów. Ale w tatach 70 i 80-tych ubiegłego wieku wędzony dorsz to było raczej podłe jedzenie... Moja Mama znalazła cudowny sposób na jego oswojenie, dzięki czemu zwyczajny dorsz stał się całkiem jadalny, a nawet smaczny!
Kawior z cukinii
Przepisy na kawior z cukinii zwany też ikrą z kabaczka atakują mnie w tym roku z każdej strony. Najpierw znajoma z grupy facebookowej zasugerowała wykonanie takiej pasty warzywnej. Zapytana o szczegóły podała linki do rosyjskich i ukraińskich stron kulinarnych. Okazało się, że rosyjskojęzyczny Internet wprost oszalał na punkcie rozmaitych wariantów kabaczkowego kawioru! Zaraz potem natrafiłam na wpis na blogu Asi. Przeglądając kilkanaście różnych stron z przepisami i nie mając pojęcia o smaku, jaki chcę uzyskać - stworzyłam pierwszą własną recepturę na kawior z cukinii. A to w sumie taka prosta pasta na kanapki!
Kotlety z cukinii
Dziś kotlety z cukinii - pyszne, wegańskie i bezglutenowe (pod warunkiem, że użyjesz bezglutenowej bułki tartej). Moje cukinie zrobiły sobie teraz przerwę w owocowaniu (są na krzaczkach malutkie owoce, na które trzeba będzie poczekać). Tym razem przerabiam więc karton cukinii, który dostałam od sąsiadów. Oni nie są w stanie jej przejeść, zapewne z powodu braku pomysłów na cukinię (których mnóstwo znajdziesz tutaj) i czasu na jej przerabianie. Wzięłam ją chętnie, żeby się nie zmarnowała i teraz robię kolejne porcje keczupu (wersje pikantne i łagodne) oraz inne nowe cuda, o których napiszę niebawem. Sąsiadom odwdzięczę się kilkoma słoikami różnych cukiniowych przetworów 🙂
Fasolakia
Fasolakia, czyli fasolka szparagowa w pomidorach przyrządzona po grecku to moje niedawne odkrycie. Widywałam ją już wcześniej tu i ówdzie w Internecie, ale nazwa wydawała mi się dziwna i nieco wydumana. A nawet odrobinę sztuczna. Na pomysł przygotowania tej pysznej potrawy wpadłam ponownie, gdy siostra opowiedziała nam wrażenia ze swojej wycieczki na Kretę. I gdy już trochę przejadła nam się fasolka szparagowa po polsku (czyli gotowana w wodzie i podana z masełkiem i zrumienioną bułką tartą). I wreszcie gdy znudziła się letnia wersja fasolki po bretońsku, a na zupę już też nikt nie miał ochoty. Słoiki w spiżarni są wystarczająco zapełnione pyszną fasolką w zalewie bez octu (przepis znajdziesz tutaj) oraz tą w pomidorach (przepis jest tu). Przyszedł więc czas na próbowanie nieznanej w mojej kuchni fasolki z greckim rodowodem, a jest to wspaniała fasolakia o bogatym smaku. Zapraszam!









