Uczep trójlistkowy - zioło dla skóry
Uczep trójlistkowy nauczyłam się rozpoznawać kilka lat temu. Najpierw szukałam go niemal jak świętego graala, a potem nagle okazało się, że rośnie powszechnie nad jeziorami i rzekami. Najczęściej na granicy lądu i wody - tam znajdziesz go najłatwiej. Rozumiem jednak osoby, które mają wiele wątpliwości - czy to na pewno uczep trójlistkowy? Każdemu początkującemu poszukiwaczowi i zbieraczowi ziół polecam najgoręcej uczestnictwo w spacerze ziołowym organizowanym przez kogoś, kto zna się na rozpoznawaniu roślin. Nie musi umieć stosować ich terapeutycznie. Wystarczy, jeśli zna rośliny, umie je znaleźć i wskazać "laikom". Resztę zainteresowani z łatwością znajdą w sprawdzonych źródłach w Internecie. Na zdjęciu poniżej uczep trójlistkowy w fazie przed kwitnieniem. Znalazłam go na brzegu pobliskiego jeziora.
Kotlety ziemniaczane z tofu
Kotlety ziemniaczane z tofu przyrządziłam już dawno, tylko jakoś nie składało się, by o tym napisać. Jest to świetny sposób na zagospodarowanie starych ziemniaków. Bo mamy jeszcze w spiżarni takie z zimy, mocno zwiędnięte, niepiękne. Nikt już nie ma na nie ochoty, skoro w ogrodzie pysznią się zielone ziemniaczane kierzki (to regionalizm wielkopolski 😀 ). Do obiadu wybieramy więc młode ziemniaczki, ale co zrobić z tymi starymi? No przecież ich nie wyrzucę! Karmiły nas przez całą jesień i zimę, były pyszne. Tylko teraz już porosły kiełkami, które trzeba usuwać przed obieraniem. I zwiędły, pomarszczyły się. Ale - uwaga - mają jedną zaletę - zwiędły, więc zawierają mniej wody. Idealnie nadają się na kluski, kopytka, kotlety, placki. Więc nie wyrzucaj starych ziemniaków. Zrób z nich pyszny obiad.
Dziurawiec na dobry sen i spokojność
Dziurawiec był chyba pierwszym ziółkiem, które zaczęłam zbierać jeszcze jako nastolatka. Szybko nauczyłam się go rozpoznawać, wtedy jeszcze z nieco siermiężnych książeczek opisujących zioła. Jednak nigdy nie miałam problemu z odróżnieniem dziurawca od innych roślin - pięć żółtych płatków i "dziurki" w liściu pozwalały na bezbłędną identyfikację. Systematycznie, co roku przygotowywałam całe naręcza suszu, które potem pod postacią naparów wypijała cała rodzina. Herbatka dziurawcowa przygotowana z własnego suszu różniła się w smaku (i zapewne działaniu) tak bardzo od torebek dostępnych w aptekach i sklepach zielarskich, że już nigdy nie kupiłam herbatki z dziurawca. Zawsze zbieram go sama. Mój własny susz nie zawiera tak wiele "badyli", czyli grubych, twardych łodyg. Nie jest też tak gorzki, czego już zupełnie nie potrafię wytłumaczyć.
Sałatka z mini pomidorków
Dzisiejsza sałatka z mini pomidorków jest trochę podobna w smaku i charakterze do popularnej sałatki caprese. Czyli do zwyczajnych pomidorów z mozzarellą. Bardzo lubimy ten zestaw smaków, ale forma krojonych w plastry pomidorów i sera czasem nam się nudzi. Postanowiłam więc wykorzystać mini-pomidorki, by urozmaicić tę pyszną sałatkę. Mini-pomidorki, czyli pomidory koktajlowe żółte i w innych kolorach oraz malutkie podłużne pomidorki. Kuleczki mni-mozzarelli oraz wielka i potężna garść listków świeżej bazylii. Oliwa, sól z Camargue i krem balsamico - wszystko, co najlepsze, by zrobić sałatkę. Tym prostym sposobem powstała pyszna sałatka z mini pomidorków.
Pyszna cukinia
To nie jest mój pomysł, taka pyszna cukinia pojawiła się niedawno na Facebooku. Już sam opis spowodował u mnie ślinotok, a że w szybkim tempie dojrzewają ogrodowe cukinie - musiałam przecież spróbować. Przepis, pomysł i opis zamieściła na Fb Ałła, szefowa w Produktach Naturalnych Nadbużańskich. Zaglądaj tam, bo warto! Kochana, dziękuję Ci za tę pyszną inspirację!
Owocowy koktajl z czarną porzeczką
Mając do dyspozycji sporą ilość czarnych porzeczek, przygotowałam również owocowy koktajl. Bardzo sycący, bo z płatkami owsianymi. Pyszny koktajl mocy! Taki napój możesz zmiksować z dowolnymi owocami jagodowymi. Może to być koktajl truskawkowy, malinowy, jagodowy - każdy wariant będzie smaczny i zdrowy. Najlepiej byłoby użyć świeżych owoców, ale mrożone też doskonale się tu sprawdzą.
Cukinia w ostrej zalewie
Cukinia w ostrej zalewie to wynik eksperymentu, który podjęłam trochę z konieczności, a trochę z ciekawości - czy się da. Czy da się ponownie wykorzystać zalewę, która pozostaje w słoju po wyjedzeniu ostrych ogóreczków. A jaka mną powodowała konieczność? Wysyp owoców cukinii, które zastałam w ogrodzie zaraz po powrocie z kolejnego Zlotu Zielarskiego, tym razem w okolicach Ślęży. Na zlocie jak zwykle było wspaniale, a na wspólny stół znów przygotowałam ostre ogóreczki (tu jest przepis). Ogórki wszystkim smakowały, co bardzo cieszy kucharkę! 🙂 Ale po wyjedzeniu warzyw została w słoju słodko-kwaśno-ostra zalewa. Nie nadaje się ona do zalania kolejnej porcji ogórków, bo jest już trochę rozwodniona ogórkowym sokiem. Wiem, że się nie nadaje, bo próbowałam kiedyś - efekt nie był zadowalający. Ale tak po prostu wylać tyle dobroci też nie potrafię, więc podjęłam eksperyment z cukinią. Udało się!
Likier Cassis
Obiecałam na Facebooku jeszcze jeden wpis porzeczkowy - mój wybór padł na likier Cassis. Nie wymaga wiele pracy i da się go zrobić z ostatniej dostępnej porcji owoców. Wcześniej pokazywałam nalewkę (tutaj) - w tym roku też ją nastawiłam. Likier Cassis jest trochę podobny, lecz słodszy, jak to likier. To domowa wersja trunku o światowej sławie, Crème de cassis, produkowanego w Burgundii.
Czerwona porzeczka do serów i mięs
Czerwona porzeczka do serów i mięs fenomenalnie zastępuje żurawinę albo borówkę, stosowane zwyczajowo do takich dań. Wypróbowałam ten sos wiele lat temu, gdy mieliśmy w ogrodzie kilka własnych krzewów. Teraz niestety zestarzały się i nie mam czerwonych porzeczek, poluję więc na rozmaite okazje. Tym razem okazja się nadarzyła, gdy odbieraliśmy z plantacji zamówione wcześniej czarne porzeczki. Zamówiliśmy 10 kilo z opcją, że może 15. W rezultacie kupiliśmy 20 kg i jeszcze w dodatku trochę porzeczki czerwonej, bo była taka piękna 🙂 No kochani, to było coś - przerobić w miarę szybko 23 kg porzeczek. Nie chciałam mieć tysiąca słoiczków z dżemem - to byłoby dość łatwe, ale bardzo nudne. Nie, ja wymyśliłam sobie sporo rozmaitych przetworów i cierpliwie realizowałam wybrane pomysły, zarywając kilka nocy. Ale się udało, a teraz sukcesywnie będę to opisywać 😀
Sok z czarnej porzeczki z sokownika
Dotychczas sok z czarnej porzeczki robiłam w garnku, tak jak tutaj. Ale ostatnio pożyczyłam sokownik od rodziców, a raczej od Mamy. Kupiłam go na życzenie Ojca ze cztery lata temu. Tato miał nadzieję, że skłoni Mamę do robienia domowych soków, he he.... Czy kobietę koło 80-tki można zmusić do realizacji zadań, których ona nie chce? Nie czuje się na siłach, nie ma dość energii, boli ją kręgosłup i w ogóle nie lubi pić soków? No nie, nie dało się namówić Mamy do wyciskania soku w sokowniku, więc stał sobie w kartonie, nigdy nie rozpakowany, z paragonem w środku. Ojca nie ma już z nami, a Mama z pewnością nigdy nie użyje sokownika. Więc pożyczyłam go sobie, bo po co ma się marnować?









