Wiele osób przygotowuje na święta tzw. zimne nóżki albo schab czy kurczaka w galarecie, a u mnie w tym czasie powstaje agarowa galaretka warzywna. Można ją przygotować w wersji wegańskiej, z samych warzyw i ja bardzo często tak robię. Wówczas galaretkę można jeść nawet podczas najbardziej restrykcyjnej i niskokalorycznej diety, a to się niekiedy przydaje na wiosnę. Jednak na Wielkanoc ozdabiam potrawę plasterkami, a w wersji na bogato - nawet połówkami jajek ugotowanych na twardo. Oba warianty są pyszne i oba warto wypróbować. A gotowa galaretka warzywna pięknie prezentuje się na świątecznym stole.
Agar - co to jest i do czego się go używa?
Na początku warto wyjaśnić, co to jest agar. Bywa też używana nazwa agar-agar, a oba określenia oznaczają "roślinną żelatynę", czyli substancję żelującą pochodzenia roślinnego. Agar otrzymuje się z wodorostów, a ściślej mówiąc - z krasnorostów. Być może przeraża Cię myśl, że jak z wodorostów, to na pewno ma rybi zapach, ale tak nie jest. Wystarczy pogotować go przez kilka chwil, a wówczas nadaje się do zagęszczania nawet najdelikatniejszego ptasiego mleczka, co zresztą bywa wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Agar ma postać białego lub żółtawo-białego, bezwonnego proszku. Nie określono dla niego limitu dopuszczalnego dziennego spożycia, co oznacza, że jest bezpieczny, a nawet zdrowy! Stanowi bowiem dobre źródło rozpuszczalnego błonnika pokarmowego, a błonnika najczęściej jest za mało w diecie współczesnego człowieka.
Poza tym - zwłaszcza w porównaniu z żelatyną - ma też inne zalety. Na przykład tę, że jest odporny na działanie wysokiej temperatury. To znaczy, że można go bezkarnie gotować, na czym nawet zyskuje (bo traci ewentualne resztki "morskiego" zapachu). Mało tego, można go bezpiecznie podgrzać i zagotować po stężeniu (np. gdy za pierwszym razem użyto za mało agaru i galaretka wyszła za rzadka), a następnie ponownie schłodzić i znów wszystko się uda. Tężeje o wiele szybciej niż żelatyna i dzieje się to w temperaturze pokojowej, więc nie trzeba długo przetrzymywać galaretki w lodówce przed podaniem. A potem, na stole, galaretka warzywna zachowa dobrą, zwartą konsystencję nawet podczas upałów, nie rozpłynie się. No i wreszcie - agar jest odpowiedni dla wegan i wegetarian, którzy unikają produktów pochodzenia zwierzęcego, jakim jest żelatyna. Same, samiuśkie zalety ma agar i tylko kolagenu w nim nie ma 🙂
Galaretka warzywna - skład
- opakowanie mrożonych warzyw (450-500 g) bez ziemniaków w składzie*
- szklanka mrożonego groszku
- puszka kukurydzy (odcedzonej z zalewy)
- około 1 litra wrzącej wody
- pieprz i sól do smaku
- 3 płaskie łyżeczki agaru rozmieszane w ćwierci szklanki zimnej wody**
- opcjonalnie - 2-3 jajka ugotowane na twardo i pokrojone w plasterki
*Mrożonka to może być włoszczyzna pokrojona w kostkę (nie w paski) z dodatkiem fasolki szparagowej, kalafiora i brukselki. Ja najbardziej lubię taki właśnie zestaw, ale Ty możesz wybrać zupełnie inny zestaw warzyw, czyli takie, jakie lubisz. Może tylko kalafior + brokuł + marchewka? Ja swoją mieszankę zawsze uzupełniam dodatkiem mrożonego groszku (nie z puszki, on się tu nie nadaje). I dla koloru oraz smaku dodaję kukurydzę z puszki, bo ją uwielbiam. I jeszcze jedna ważna uwaga - zamiast mrożonki można użyć świeżych warzyw, zwłaszcza pod koniec lata, bo wtedy mamy wielką obfitość w ogrodzie. Ja swoją galaretę przygotowałam na Wielkanoc, więc użyłam mrożonki.
**Proszki agarowe bywają bardzo różne. Ja tu podaję proporcję, z której sama korzystam, ale moc żelowania poszczególnych partii agaru może być mniejsza lub większa. Dlatego sugeruję, aby pod koniec gotowania wlać dwie łyżki wywaru na spodek i wstawić na chwilę do lodówki. Galaretka szybko stężeje, a Ty dasz radę ocenić jej konsystencję. Gdyby okazało się, że jest zbyt luźna - zdążysz dodać nieco więcej agaru i znów zagotować przed rozlaniem do foremek.
Przygotowanie galarety
- Do odpowiednio dużego garnka włóż mrożoną mieszankę warzywną oraz groszek.

- Dodaj około litra wrzącej wody - powinno być jej tyle, aby przykryła warzywa cienką warstwą. Zawartość garnka doprowadź do wrzenia.

- W międzyczasie agar zalej niewielką ilością zimnej wody, wymieszaj i zostaw na minutkę do napęcznienia.


- Gdy warzywa w garnku się zagotują, a agar-agar nasiąknie wodą - wlej go do garnka, mieszając łyżką. Dodaj jeszcze pieprz i sól do smaku pamiętając, że wywar musi być dość mocno przyprawiony, aby dobrze smakował po ostudzeniu. Zwłaszcza pieprzu nie żałuj.

- W międzyczasie przygotuj foremki. Ja użyłam jednej większej w kształcie babki oraz kilku małych foremek, idealnych do transportu, bo nie wszystko zmieściło się do dużej formy. Na dnie foremek poukładałam plasterki jajek, pamiętając o tym, że po wyjęciu galaretki na talerz dno stanie się wierzchem 🙂
Galaretka warzywna - wypełnianie foremek
- Gotuj warzywa do miękkości, mrożonce powinno wystarczyć 8-10 minut. Pamiętaj o wykonaniu próby konsystencji, schładzając małą porcję wywaru w lodówce. Pod koniec gotowania dodaj do garnka kukurydzę z puszki i wymieszaj wszystko.

- Jeśli próba konsystencji wypadła pomyślnie, to zacznij wylewać galaretę do foremek. Najpierw cienką warstwą wywaru zalej plasterki jajek, a po chwili, gdy ta warstwa leciutko stężeje, możesz już wykładać warzywa.

- Przekładaj warzywa wraz z wywarem ostrożnie, tak, aby jajka wciąż pozostały na dnie. Bo one czasem lubią wypływać na powierzchnię.

- Przykryj formy i odstaw w spokojne miejsce do stężenia. Jak wcześniej wspomniałam - galaretka warzywna nie musi zastygać w lodówce, co jest jej wielką zaletą.
Zaraz po zastygnięciu możesz podawać galaretkę warzywną, wykładając ją na talerz. W tym celu należy podważyć galaretę cienkim nożem, wpuszczając powietrze pomiędzy formę i galaretkę. W tym momencie już sama wyskoczy na talerz.
Jak podawać warzywną galaretę?
Galaretę można na talerzu skropić cytryną lub octem, podobnie jak "galart", czyli "zimne nóżki". Hmmm, jako że pochodzę z Poznania, to w młodości jadałam właśnie galart, albowiem zimne nóżki zawsze kojarzyły mi się z nieboszczykiem... I w tej wersji (lecz bez jajka) można jeść tę galaretkę nawet podczas warzywno-owocowej diety doktor Ewy Dąbrowskiej, czyli w czasie postu Daniela. Bardzo dobrze pasuje tutaj sos tatarski. Ja lubię podać do niej chrzan i majonez. Czasem przygotowuję sos majonezowo-chrzanowy, wyrazisty, ale nie tak bardzo ostry, jak chrzan domowej roboty. Ten sos opiszę przy innej okazji, a tu tylko pokazuję go na zdjęciach.
A tu - przepis na domowy sos tatarski:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sos-tatarski-do-jajek-i-zimnych-mies/
I to by było na tyle, smacznego!
PS. Koniecznie spróbuj też innych sprawdzonych dań na Wielkanoc (klik), które opisałam na blogu!
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/chrzan-tarty-domowej-roboty/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/jajka-faszerowane-pieczarkami/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/nadivka-z-pokrzywami-wielkanoc-po-czesku/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/cwikla-z-chrzanem-tradycyjny-przepis/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zupa-chrzanowa-wielkanoc-2023/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/salatka-brokulowa-z-jajkiem-wielkanoc-2023/
























Hajduczku, nie tylko pysznie, ale też bardzo dekoracyjnie! Ja ostatni raz robiłam galaretę w tamtym roku na Wielkanoc dla Zięcia-Słoweńca, bo u nich to potrawa tradycyjna na te święta - ale oczywiście mięsną 🙂 Nie wiem, czy był autentycznie zadowolony (chociaż chwalił!), bo oni tam w Alpach robią masakrycznie mięsną, twardą i w sumie mało strawną galaretę z mięsa wędzonego (!). Jadłam i ja, ale to jest potrawa - że tak się wyrażę - dyskusyjna xd. O wiele bardziej smakowałaby mi ta Twoja 🙂
Dziękuję, kochana. Jak wiesz, bardzo lubię lekkie i kolorowe jedzenie i ta galaretka taka właśnie jest 🙂