Aloo gobi (alu gobi) to indyjska propozycja zagospodarowania kalafiora i ziemniaków, aromatyczna i pyszna. I - w sumie - bardzo łatwa do przygotowania! Gdy kupujesz kalafiora, to przeważnie gotujesz go w wodzie lub na parze i podajesz z podsmażoną na masełku bułką tartą do drugiego dania plus ziemniaczki i jajko sadzone? Mniam! Albo gotujesz zupę, tradycyjną jarzynową lub dla odmiany wykwintny krem z białych warzyw? Mniam! Jednak egzotyczne aloo gobi to nie mniejsza smakowitość, więc ugotuj sobie tę potrawę dla odmiany. Jeśli lubisz aromatyczne przyprawy, alu gobi na pewno będzie Ci smakować!
Pierwszy raz miałam okazję spróbować aloo gobi (czyli prostego, jednogarnkowego dania kuchni indyjskiej) wiele lat temu. Braliśmy udział w Festiwalu Nieznanego Świata, był rok - chyba - 1993. Uczestników festiwalu karmili między innymi wyznawcy Kriszny, wegetarianie. Nam bardzo odpowiadała ta pachnąca kuchnia, egzotyczne smaki i brak mięsa w daniach - już wtedy mieliśmy "ciągoty" do wegetarianizmu. Wówczas były to tylko pierwsze próby, a po upływie kolejnych kilkunastu miesięcy podjęliśmy decyzję, której trzymamy się po dziś dzień i nigdy jej nie żałowaliśmy.

Tradycyjne aloo gobi?
Aloo gobi to niezwykle popularne danie nie tylko w Indiach, ale i w Pakistanie. I można powiedzieć, że właściwie nie ma na nie jednego jedynego przepisu, bo z alu gobi jest zupełnie tak samo, jak z naszym "tradycyjnym" bigosem. Oprócz absolutnie koniecznych ziemniaków i kalafiora (oraz pachnących przypraw) w potrawie mogą się znaleźć również papryczki chilli, pomidory oraz najrozmaitsze przyprawy. A także jogurt naturalny lub mleko kokosowe. Każda gospodyni ma własny przepis, ale rdzeń pozostaje na szczęście zawsze ten sam - kalafior i ziemniaki.

Aloo gobi, czyli ziemniaki z kalafiorem na sposób indyjski - skład na porcję dla 3 osób
- 500 g różyczek kalafiora
- 500 g ziemniaków obranych i pokrojonych w średniej wielkości kostkę (kawałki powinny dorównywać wielkością różyczkom kalafiora)
- 3-4 łyżki ghee (masła klarowanego) albo oleju roślinnego
- 1 cebula lub 2 szalotki, obrane i pokrojone w kostkę*
- 2 ząbki czosnku posiekane lub przeciśnięte przez praskę*
- 1 łyżeczka całych nasion kuminu
- 1 łyżeczka nasion czarnej gorczycy
- kawałek świeżego imbiru (20-25 g) starty na drobnej tarce
- 1 łyżeczka mielonej kolendry
- 1-1 ½ łyżeczki mielonego kuminu
- ok. ¾ łyżeczki sproszkowanej kurkumy
- (+ ewentualnie ¾-1 łyżeczki mieszanki garam masala lub Twojej ulubionej mieszanki curry)
- ok. 1 ½ łyżeczki soli
- świeże liście kolendry lub pietruszki do posypania gotowej potrawki
- opcjonalnie - szklanka jogurtu naturalnego domowego (przepis na jogurt znajdziesz tutaj i tutaj) lub ze sklepu
- *opcjonalnie spora szczypta asafetydy zamiast cebuli i czosnku
Zastosowanie asafetydy w kuchni indyjskiej
*Niektórzy mieszkańcy Indii, oddający się częstym medytacjom, unikają jedzenia cebuli i czosnku ze względów religijnych. Warzywa te uchodzą bowiem za pokarm nazbyt pobudzający i utrudniający skupienie w medytacji. Podobnie bywało zresztą i w chrześcijańskich zakonach poświęconych medytacji i kontemplacji, można więc przyjąć, że unikanie warzyw cebulowych w określonych sytuacjach jest dość powszechne w świecie. Aby jednak potrawy nie traciły na atrakcyjności i nadal były pełne smaku, Hindusi używają pewnej mało znanej u nas przyprawy (ciekawe, jak radzą sobie z tym problemem kontemplacyjne zakony chrześcijańskie?). To asafoetida, asofetyda, asafetyda - wysuszony i sproszkowany sok z rośliny o wdzięcznej nazwie Zapaliczka cuchnąca (Ferula assa-foetida). Roślina z rodziny selerowatych (podobnie jak nasze poczciwe marchewki czy podagrycznik) rośnie na piaszczystych i kamienistych pustyniach w północnych rejonach Indii, w Iranie i Afganistanie. Bywa też niekiedy uprawiana w południowej Europie.
Korzenie i kłącza zapaliczki wydzielają sok mleczny, który zawiera gumożywicę, tzw. asa foetida. Stężała, zbrylona gumożywica po zmieleniu na proszek służy jako przyprawa i ludowe lekarstwo. W egzotycznych Indiach lek używany jest między innymi przeciw histerii, w żółtaczce, w przypadku puchliny wodnej, w chorobach żołądka. W małych ilościach pobudza trawienie i działa uspokajająco. A przy tym smakuje nieco podobnie do cebuli i czosnku, wzbogacając aromat przyrządzanych potraw. Asafetyda użyta w nadmiarze może powodować podrażnienia układu pokarmowego, nie przesadzaj więc z ilością przyprawy! Natomiast zastosowana z umiarem może być smakowym wybawieniem dla ludzi, których żołądki nie tolerują cebuli i czosnku, przez co są skazani na jedzenie mdłych potraw. Otóż - nie są, jeśli użyją asafoetidy 🙂
Wykonanie potrawki aloo gobi
- Rozgrzej tłuszcz i dodaj posiekaną cebulę. Po ok. 2 minutach dodaj całe nasiona kuminu oraz gorczycę i smaż dalej przez kilka minut, aż kumin zacznie mocno pachnieć.
- Wówczas dodaj czosnek, imbir, mielony kumin i kolendrę i smaż jeszcze przez ok. 1 minutę; następnie dodaj kurkumę oraz pokrojone warzywa. Dokładnie wymieszaj i podsmażaj wszystko przez 2-3 minuty. Warzywa powinny lekko się zezłocić oraz pokryć tłuszczem i przyprawami.

- Dodaj kilka łyżek wody i sól, wymieszaj i duś pod przykryciem do miękkości, ok. 20 minut lub nieco dłużej, w zależności od wielkości kawałków warzyw. W trakcie duszenia warto w razie potrzeby dodać nieco więcej wody, aby potrawa się nie przypaliła.
- Na koniec ewentualnie dodaj świeży jogurt naturalny (można pominąć, zależnie od oczekiwanego smaku) i już na talerzu posyp posiekaną natką kolendry/pietruszki.

Gotowe aloo gobi to pyszne, jednogarnkowe danie, potrawka łatwa i szybka do przygotowania Podaj je samo, bez dodatków. Albo - jeśli lubisz - z chlebkiem typu naan/chapati lub ewentualnie z pitą. A w wyobraźni wybierz się w podróż do egzotycznych Indii 🙂 Smacznego!
PS. Po inne smaki rodem z Indii zapraszam tutaj:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/chutney-ananasowy/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/curry-warzywne-sprzatanie-lodowki/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/buraki-po-indyjsku/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/tempeh-curry/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sambar-indyjski-z-czerwonej-soczewicy/








Przepis jest bardzo ciekawy i aż pachnie przez ekran - zapisuję go do czasu swoich kalafiorów (co pewnie trochę potrwa, bom dopiero posiała nasionka na rozsadę). Pozdrawiam serdecznie!
Ciekawe, która wersja będzie Ci bardziej smakować. Ja nie potrafię wybrać ulubionej 😀
Ale się cieszę, że trafiłam na Pani stronę. Właśnie zrobiłam potrawę i rodzinie bardzo smakowała. Nawet jeden mały człowieczek, który nie lubi kalafiorów, zjadł ze smakiem. Bardzo dobre danie, polecam
Dziękuję i cieszę się, że smakowało nawet małemu człowieczkowi 🙂