Niedawno upiekłam placek narzeczonej. Miałam imieniny, których nie obchodziłam hucznie, tylko syna i jego dziewczynę zaprosiłam na kawę i ciasto. A że od dawna chodził za mną ten prastary przepis, to uznałam, że okazja jest bardzo dobra do jego przypomnienia. Bo receptura na ten placek jest naprawdę stara. To półkruche ciasto z bezą i orzechami, przełożone dodatkowo powidłami, orzechami włoskimi, pianką oraz kremem maślano-budyniowym.
Pamiętam, że po raz pierwszy piekłam ten placek jeszcze w czasach, gdy sama byłam narzeczoną. Wyszperałam go w jakiejś gazecie. Upiekłam, a że bardzo nam smakował, to zapisałam w swoim panieńskim kajeciku z przepisami. Kajecik mam do dziś i czasem odkopuję jakieś potrawy w nim zapisane. Przeważnie wiążą się one z jakimś miłym wspomnieniem. I jak mi się takie wspomnienie bardzo intensywnie nasuwa na myśl, to przystępuję do gotowania lub pieczenia, a rezultat często opisuję na blogu. To taka miła dla mnie pamiątka 🙂 Jak na przykład szarlotka mojej mamy:
Placek narzeczonej nie wiąże się z jakimś wyjątkowym wydarzeniem, ale na zawsze zapamiętałam opis tego ciasta, zamieszczony w gazecie. Otóż - placek ma być okazały. Ma sprawiać wrażenie obfitości i wyglądać tak, jakby wymagał dużo pracy, bo składa się z wielu warstw. Bo to ciasto czasochłonne i pracochłonne. Dzięki temu narzeczona wyda się bardziej zaradna i pracowita. A tymczasem przygotowanie placka wcale nie jest trudne i nie wymaga aż tak wiele zachodu. I na tym polega sztuczka 😀
Placek narzeczonej - skład na blaszkę około 33x23 cm
Ciasto:
- 400 g mąki (u mnie orkiszowa biała typ 700, ale może być zwykła pszenna)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 4 żółtka
- 200 g masła
- 150 g cukru pudru
- cukier waniliowy (z prawdziwą wanilią)
- 3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
Piana plus dodatki:
- 5 białek
- szczypta soli
- 6 czubatych łyżek cukru
- 1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej
- szklanka (lub nieco więcej) posiekanych orzechów włoskich
- słoik powideł śliwkowych (około 350-400 g) albo innej podobnej marmolady - porzeczkowej, rabarbarowej, mirabelkowej, wiśnie też będą tu dobrze pasować
Krem:
- 1/2 litra mleka (pół szklanki należy odlać do innego naczynia)
- 5 żółtek
- 200 g cukru
- pasta waniliowa lub skórka otarta z pomarańczy - mała łyżeczka
- 6 płaskich łyżeczek skrobi ziemniaczanej
- 250 g masła w temperaturze pokojowej
Przygotowanie górnego placka
- Mąkę i proszek do pieczenia wysyp na stolnicę. Dodaj zimne, pokrojone w kawałeczki masło, a następnie zagniataj ciasto widelcem. Gdy składniki się połączą i ciasto zacznie przypominać kaszę, dodaj cukier puder, żółtka i śmietanę. Szybko zagnieć ciasto rękami, zawiń w folię i włóż do lodówki. Uwaga, zamiast siekania na stolnicy możesz ciasto przygotować w malakserze, a następnie schłodzić w lodówce.
- Po około pół godzinie włącz piekarnik, temperatura 200 stopni, bez termoobiegu.
- Ubij białka z solą na sztywną pianę. Wciąż ubijając, dodawaj po trochu cukier, a na koniec skrobię ziemniaczaną. Odstaw pianę na bok.

- Blaszkę wyłóż papierem do pieczenia. Z lodówki wyjmij ciasto i podziel na dwie jednakowe części. Pierwszą z nich albo rozwałkuj, albo odcinaj plasterki i wylep ciastem formę. Na placek wyłóż połowę ubitej piany i posyp połową orzechów.

- Wstaw blaszkę na dolną półkę piekarnika na 20-25 minut. Po upieczeniu wyjmij placek wraz z papierem na kratkę, bo blaszka będzie Ci potrzebna do upieczenia kolejnej warstwy ciasta.
Przygotowanie dolnego placka
- Blaszkę wyłóż papierem do pieczenia. Drugą połowę ciasta albo rozwałkuj, albo odcinaj plasterki i wylep ciastem formę. Na placek wyłóż warstwę powideł lub innej marmolady. Posyp resztą posiekanych orzechów i pokryj pozostałą pianą z białek.

- Wstaw blaszkę na dolną półkę piekarnika na 20-25 minut. Po upieczeniu wyjmij placek i wystudź w foremce.
Przygotowanie kremu
- Z połowy litra mleka odlej pół szklanki i odstaw na bok.
- Żółtka roztrzep z cukrem, mlekiem i wanilią lub skórką pomarańczową. Mieszając, doprowadź do temperatury bliskiej wrzeniu. W międzyczasie w pozostałej połowie szklanki mleka rozmieszaj skrobię ziemniaczaną.
- Do prawie wrzącego mleka z cukrem i żółtkami wlej mieszaninę mleka ze skrobią, intensywnie mieszając. Mieszaj i gotuj masę aż do zgęstnienia. Pilnuj, by nie powstały grudki.

- Ugotowaną masę budyniową przykryj folią spożywczą w taki sposób, by folia dotykała powierzchni masy. Dzięki temu nie utworzy się kożuch. Zostaw do wystudzenia w temperaturze pokojowej.
- Miękkie masło rozetrzyj mikserem na gładką masę. Stopniowo, po łyżce, dodawaj wystudzony budyń i wciąż ucieraj. W ten sposób zrobisz pyszny krem maślano-budyniowy.
Placek narzeczonej - składanie ciasta
- Na placek, który jest w blaszce (ciasto z powidłami, orzechami i pianką na wierzchu) wyłóż krem budyniowy. Rozsmaruj równo na całej powierzchni placka.
- Od tej części ciasta, która piekła się jako pierwsza (z pianą i orzechami na wierzchu) oderwij papier. Placek połóż na warstwie kremu, a następnie wstaw blaszkę do lodówki. Najlepiej będzie, gdy schłodzisz placek narzeczonej przez całą noc lub nieco dłużej. A potem już można podawać i zbierać wyrazy podziwu.
Placek narzeczonej rzeczywiście wygląda dość kunsztownie. Dzięki temu może zrobić dobre wrażenie na przyszłej teściowej, bo przecież o to właśnie chodzi! Ale pomijając to maleńkie oszustwo - ciasto jest bardzo smaczne i naprawdę warto je upiec. Nawet wtedy, gdy nie musisz zaimponować teściowej 😀 Nada się na wszelkie imprezy i świąteczne okoliczności, jak każde pyszne ciasto z kremem. Smacznego!
Wypróbuj też inne przepisy na odświętne ciasta:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/baba-drozdzowa-na-wielkanoc/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/crumble-z-brzoskwiniami-i-czarna-porzeczka/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/pomaranczowe-ciasteczka-zamiast-mazurka/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/mazurek-z-ajerkoniakiem-i-czarna-porzeczka/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ciasto-agrestowe/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/lekki-torcik-na-dzien-babci-pyszny/

















Super placek, wygląda bardzo smakowicie 🙂
Dziękuję 🙂
Wow ! Ja już kocham to ciasto , choć wcześniej go nie znałam. Spróbuje też upiec ! Pozdrawiam serdecznie :))
No to życzę Ci smacznego 🙂
Przeczytałam wpis z przyjemnością i sama wspomniałam młode czasy 🙂 najlepsze życzenia, Hajduczku kochany :-* A ciacho - no jak z najlepszej cukierni!
Marzyniu, pięknie dziękuję za życzenia. A miłe wspomnienia są bardzo przyjemne, prawda? I dlatego warto czasem powspominać!