W naszym domu baba drożdżowa jest nieodzownym składnikiem wielkanocnego stołu. Najlepiej oblana lukrem cytrynowym, alternatywnie - suto obsypana cukrem pudrem (choć lukier lepszy, bo skuteczniej zapobiega wysychaniu ciasta). Czasem zastępowana pyszną chałką (na przykład taką - klik) - w każdym razie słodkie ciasto drożdżowe zawsze jest obecne na świątecznym stole. Może zabraknąć mazurka i sernika, jak podczas tegorocznej "pandemicznej" Wielkanocy 2020, ale drożdżowa słodkość musi być i basta. Przepis pochodzi z moich archiwalnych wycinków prasowych. Jest to wielkanocna baba drożdżowa z Hortexu - czy ktoś jeszcze dziś pamięta, że Hortex prowadził dawniej koktajl-bary i cukiernie?
Dawny Hortex to nie tylko mrożonki, jak dziś
Ja pamiętam. Do poznańskiego Hortexu zawsze jeździłam z siostrą i rodzicami na lody w dniu zakończenia roku szkolnego. To się działo w ramach małej rodzinnej uroczystości kończącej rok szkolny, a po trosze była to też nagroda za nasze niezłe świadectwa. Trudny był wybór między ambrozją, delicją i innymi kuszącymi deserami. Pyszne lody, multum bakalii i owoców, często egzotycznych, trudno dostępnych w czasach PRL (wtedy okropnie nie lubiłam ananasa, więc cedowałam go na innych uczestników biesiady). Ach, jakie to były piękne czasy, łza się w oku kręci...
Z tamtego okresu pochodzi też mój od lat ulubiony przepis na wielkanocną babę. Koniecznie drożdżową! Bo ja generalnie nie lubię babek piaskowych, proszkowych, ucieranych i majonezowych. Robię wyjątek tylko dla wielkanocnej baby na drożdżach. Tę po prostu uwielbiam! Jest bardzo praktyczna, bo jeśli nawet trochę podeschnie, to zawsze można posmarować kawałek masłem, jak chałkę czy bułkę mleczną. Doskonale smakuje z każdym domowym dżemem i konfiturą. Uwielbiam pogryzać kawałek podsuszonej babki drożdżowej maczany w mleku owsianym lub migdałowym, to jest prawdziwa poezja smaku i doznań! Podsuszona baba drożdżowa jest też świetna jako tosty francuskie, mniam!
Dziś podaję proporcje na niską babkę dla małej rodziny (bo w dobie koronawirusa nikt nikogo przecież nie odwiedza, a sami nie damy rady zjeść większej baby). W normalnych warunkach, gdy są to prawdziwie rodzinne święta, proporcje są podwójne i baba drożdżowa wyższa, lecz poza tym niczym się nie różni. Jest tak samo lekka, puchata i pełna większych i mniejszych dziurek w cieście. Proporcje na "normalnej" wielkości drożdżową babę wielkanocną podaję w nawiasach.
Baba drożdżowa - składniki na niedużą rodzinę
Dla rodziny i licznych gości należy podwoić proporcje (podaję je w nawiasach).
- 250 g mąki jasnej orkiszowej albo pszennej, najlepiej tortowej (500 g)
- 1/3 szklanki letniego mleka (3/4 szklanki)
- 75 g cukru (150 g)
- 25 g świeżych drożdży albo 3 g drożdży suszonych (50 g/6 g)
- 1 jajko (2 jajka)
- 2 żółtka (3 żółtka)
- skórka otarta z cytryny (lub pomarańczy, albo wanilia/cukier waniliowy)
- szczypta soli
- 75 g stopionego masła (150 g masła)
- garść rodzynek ( dwie garście)
- masło do wysmarowania formy
Przy okazji przetestowałam mój nowy nabytek - francuskie drożdże suszone (instant) przeznaczone do wypieku słodkich ciast. Okazuje się bowiem, że suszone drożdże bywają różne - jedne są przeznaczone do wyrobów piekarniczych (chleb, bagietka, pizza, focaccia, bułki itp.), a inne - do wypieków słodkich, takich jak baba drożdżowa, chałka, słodkie bułeczki z rodzynkami, drożdżowe racuszki (takie lub takie), tradycyjny placek z owocami itp. Moja babka wyrosła fenomenalnie, więc eksperyment uważam za bardzo udany. Drożdże cukiernicze sprawdziły się doskonale, warto więc mieć je w szafce na wszelki wypadek. By móc upiec ciasto, gdy znów zabraknie świeżych drożdży w sklepach.
Wielkanocna baba drożdżowa - przygotowanie
- Jeśli używasz świeżych drożdży, to musisz najpierw przygotować zaczyn. W tym celu część lekko ciepłego mleka, łyżeczkę cukru, łyżeczkę mąki i rozkruszone drożdże włóż do garnuszka i wymieszaj dokładnie. Zostaw na blacie do momentu, aż zaczyn wyraźnie wyrośnie. Jeśli używasz drożdży suszonych - pomiń ten etap, bo dodaje się je bezpośrednio do mąki.
- Do wyrabiania ciasta, ponieważ wiecznie oszczędzam czas, używam miksera planetarnego. Tu ważna jest kolejność dodawania produktów. Jeśli jednak wyrabiasz ciasto łyżką lub ręką - zachowanie kolejności nie jest istotne. Jedynie masło zawsze dodaje się na samym końcu.
- Na dno misy miksera wlej resztę lekko ciepłego mleka, roztrzepane jajko i żółtka w temperaturze pokojowej oraz cały rozczyn. Dodaj cukier i przesianą mąkę wraz z solą i suchymi drożdżami. Włącz mikser z końcówką w kształcie haka na najniższe obroty. Już w trakcie wyrabiania ciasta dodaj wybrany aromat (u mnie to jest zawsze skórka z cytryny). Gdy ciasto się miesza, w rondelku na małym ogniu rozpuść masło i przestudź je. Dodaj je do ciasta po około 10-12 minutach wyrabiania i mieszaj jeszcze przez kilka minut, aż tłuszcz się wchłonie. Na koniec dodaj rodzynki i pomieszaj jeszcze minutkę.
Wyrastanie i pieczenie babki
- Misę z ciastem przykryj folią i odstaw w ciepłe, spokojne miejsce do wyrośnięcia. Musi przynajmniej podwoić objętość, co zajmuje czasem godzinę, a czasem dwie i pół - trzeba być cierpliwym. Mnie się często zdarza zostawiać ciasto do wyrastania w lekko letnim piekarniku, bo mam raczej chłodną kuchnię i mogłabym się nie doczekać 😉

- Wyrośnięte ciasto przełóż do wysmarowanej masłem formy. Można użyć innego tłuszczu do smarowania, ale masło nadaje babie przyjemny, maślany aromat, taki zapach domowego ciasta. I teraz znów pozostaw ciasto do podwojenia objętości. Drugie wyrastanie prawie zawsze robię w letnim piekarniku. I jak już wreszcie Twoja baba drożdżowa wyrośnie, to nie otwieraj piekarnika, tylko włącz grzałki na 180 stopni. Dzięki temu zabiegowi ciasto jeszcze troszkę "podskoczy", zyskując niesamowitą lekkość i puchatość.

- Pieczenie trwa zwykle 30-45 minut, zależnie od wielkości babki i zdolności piekarnika. Ciasto ma być ładnie zrumienione, warto też sprawdzić patyczkiem, czy w środku nie jest jeszcze surowe. Jak patyczek suchy - czas wyciągać babę z piekarnika. Od razu wyjmij ją z formy na kratkę do studzenia. Polukruj najlepiej jeszcze gorącą. Ja robię lukier z cukru pudru i soku z cytryny, dzięki czemu ciasto zyskuje lekko kwaśny, cytrynowy posmak. Taki miły kontrast do słodkiego wnętrza, który bardzo lubię!
Kiedy najlepiej upiec drożdżową babkę?
Drożdżowe ciasto najlepiej smakuje, gdy jest świeże. Dlatego nie warto przystępować do pieczenia wcześniej, niż w Wielką Sobotę. Ja zaczęłam przygotowania wieczorem, więc robota przeciągnęła się późno w noc. Ale wiem, że wiele osób zaczyna świętowanie już w sobotnie popołudnie - wtedy najlepiej przystąpić do wyrabiania ciasta wczesnym rankiem. A potem wykonać wszystko krok po kroku - to naprawdę nie jest trudne. Gotowa baba drożdżowa z Hotrexu, idealna na Wielkanoc, rozpływa się w ustach. Moja koniecznie musi być z rodzynkami, ale jeśli nie lubisz rodzynek w cieście - możesz je pominąć albo zastąpić tym, co lubisz. Smażona skórka pomarańczowa, kwaśne żurawiny, pokrojone daktyle - albo wręcz przeciwnie, całkiem gołe ciasto. Też będzie pysznie!
PS. A tu znajdziesz inne pyszne, sprawdzone ciasta drożdżowe. Tylko piec, bo to łatwe!
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/dyniowa-chalka/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/placek-drozdzowy-z-rabarbarem/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ciasto-drozdzowe-najprostsze-pyszne/

















Baba wyśmienita, chociaż ja nie przepadam. Drożdżowe lubię tylko ciasto z owocami i kruszonką 🙂
Hortex pamietam, jakby inaczej. Ale z Hortexem do końca świata będzie mi się kojarzyła kawiarnia/lodziarnia w Zakopanem na Krupówkach. Był to ogromny lokal w stylowym obiekcie, gdzie podawano najpyszniejsze lody świata z owocami z Hortex-u, Już jej nie ma 🙁 Ale gdy w poprzedniej epoce bywałam w tym cudnym mieście, zawsze tam wchodziłam i oddawałm się rozpuście 🙂 🙂 Miłej niedzieli 🙂
Pamiętam! I jeszcze do dziś potrafię podać lokalizację Hortexów w Poznaniu (to oczywiste, bo właśnie tutaj jadałam desery kończące rok szkolny), Łodzi i Warszawie. Byłam w każdym z nich 🙂
Hajduczku kochany, my chodziliśmy do Hortexu w Rzeszowie, gdziem studiowała historię. Było to zawsze po otrzymaniu stypendium tzw. ryjowego, bo normalnie nie było nas stać. Te lody to było jakieś objawienie - niektórych składników nigdy wcześniej nie kosztowaliśmy. I jeszcze były tam w ladzie z ciastkami takie babeczki karmelowo-orzechowe na wagę. Kupowałam dwie i wiozłam młodszej siostrze i bratu, nawet nie wspominając im, co jadłam wcześniej...
A ta baba jest warta zachodu - zapisuję, bo ani się człowiek nie obejrzy, a będzie po Bożym Narodzeniu...
Miło jest powspominać, szkoda, że nie ma już powrotu do dawnego Hortexu i jego smaków.