Niedzielne grzybobranie
Dzisiaj za nami niedzielne grzybobranie. Latem i wczesną jesienią nie mieliśmy czasu na zbieranie grzybów, choć wtedy właśnie był ich wysyp. Szkoda, bo uwielbiam chodzić po lesie i zbierać grzyby. I nie zniechęca mnie nawet konieczność późniejszego ich czyszczenia, przebierania i ogólnie - zagospodarowywania. Dlaczego? Bo chyba lubię to robić - rozdzielać do poszczególnych misek. Te idą do suszenia (koniecznie oddzielnie trzonki, a oddzielnie kapelusze), te do octu, te na grzyby w pomidorach, te do solenia lub do kiszenia. A może te nadadzą się na grzyby z papryką, a te na zupę lub sos ze świeżych grzybów? Taki, jaki zawsze przygotowuję po powrocie z grzybobrania, bo jest wtedy najsmaczniejszy?. Oddzielnie kurki, oddzielnie maślaki, prawdziwki, podgrzybki, gołąbki, gąski. To dlatego, że każdy rodzaj grzybków ma u nas inne przeznaczenie. W tym roku chciałam także nieco zakisić, bo jeszcze tego nie robiłam. A to przecież tradycyjny sposób konserwowania, więc powinnam go wypróbować!
Fasolówka Ojców Bonifratrów
Tytułowa fasolówka pojawiła się w mojej diecie - obok innych ważnych zaleceń - w latach 90-tych, gdy z problemem silnych migren trafiłam do Poradni Ziołoleczniczej Ojców Bonifratrów w Łodzi. Nie wiem, jak ten ośrodek zorganizowany jest dzisiaj, ze zdjęć wnioskuję, że to bardzo nowoczesne centrum diagnostyczne i lecznicze. Z mojej wizyty pamiętam skromną przychodnię, gdzie w jednym z gabinetów zostałam przyjęta przez odzianego w habit członka lekarskiego zakonu Bonifratrów. Przeprowadził ze mną długą rozmowę, obejrzał mnie i wypisał zalecenia.
Masło jabłkowe
Na pewno wiesz już, że jesienią różnymi metodami przetwarzam jabłka z naszych przedwojennych jabłoni, a jednym z ciekawszych sposobów jest masło jabłkowe. Przepis znów znalazłam u Margot, która prowadzi pysznego bloga Kuchnia Alicji. Bo tak to już jest, że jeśli Ala zamieszcza przepis na jakąś potrawę, to na pewno warto ją zrobić. Mając tej jesieni dostatek antonówek - najlepszych do tego typu przetworów - przystąpiłam do wykonania. I oto przed nami pojawia się masło jabłkowe.
Owoce fermentowane w miodzie
Tytułowe owoce fermentowane w miodzie postanowiłam zrobić, gdy tylko znajomy pokazał ten sposób na fb. Krzysztof i jego żona, Iwona, robią i opisują tak niesamowite rzeczy, że dostaję zadyszki, chcąc za nimi nadążyć. Już wiem, że nie da się zrobić tego wszystkiego, co Krzysiek proponuje. Mieszkamy tylko we dwoje, więc kto by to wszystko miał zjeść? No i lubię realizować również własne pomysły i dzielić się nimi z moimi Czytelnikami, więc z propozycji Krzysztofa wybieram tylko prawdziwe perełki. Tym razem zrobiłam właśnie owoce fermentowane w miodzie, bo czy mogłam nie nastawić fermentu, który chwilę po zrobieniu wygląda tak? Zdjęcie robiłam pod wieczór, ciemnawo już było, więc kolory wyszły dość blado, ale uwierz mi - słój z zawartością w naturze wygląda znacznie piękniej!
Ocet jabłkowy z obierek i mus z rozmarynem
Jesienne antonówki z przedwojennego drzewa lecą na ziemię, zbieram je więc i przetwarzam, a przy okazji robię ocet jabłkowy z obierek. Nie mogą się przecież zmarnować, prawda? Nastawiłam jeden ocet "zwyczajny" i jeden świąteczny, piernikowy - z korzennymi przyprawami. W okolicach świąt Bożego Narodzenia będzie doskonałym dodatkiem smakowym do różnych sałatek i innych potraw oraz zwyczajnie - do porannej szklanki wody. Urozmaicenie zawsze w cenie 😀
Papryka w musie jabłkowym
Papryka w musie jabłkowym powstała na fali szaleństwa w przetwarzaniu jabłek. To dlatego, że jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami starych, przedwojennych jabłoni. Ze znanych odmian rozpoznajemy antonówkę, złotą renetę i wszczepioną przez nas w jeden konar malinówkę. Co do reszty drzew nie ma wyrobionego zdania nawet mój tato, mistrz sadownik. Cóż z tego jednak, że nie znamy odmian, skoro jabłuszka są aromatyczne i pyszne? Przy tym stare odmiany nie wymagają właściwie żadnych zabiegów - nie trzeba ich opryskiwać, a owoce są zdrowe, bez parcha, bez robaków (robaczywe są przeważnie tylko pierwsze spady).
Domowy koncentrat bulionowy
Przepisów na domowy koncentrat bulionowy krąży w sieci kilka. Taka domowa bulionetka fenomenalnie ułatwia gotowanie! Z natury rzeczy (wszak bulion warzywny zazwyczaj smakuje tak samo, a przynajmniej - powinien smakować tak samo) wszystkie receptury są nieco do siebie podobne. Ja także przygotowuję koncentrat bulionowy, który doskonale zastępuje wszelkie kupne gotowce - kostki rosołowe czy tzw. bulionetki. Domowy koncentrat bulionowy to kwintesencja naturalności w świecie kostek bulionowych z glutaminianem sodu i innymi niechcianymi dodatkami. Nie zrozum mnie źle - nie mam glutaminowej fobii. Czasem zjadam nawet zupkę w proszku, w której glutaminian sodu jest niemalże głównym składnikiem. Ale są to okazjonalne "wybryki", związane z podróżą, brakiem dostępu do kuchni albo nagłym głodem poza domem. Warto jednak niezbadanych do końca i uzależniających chemicznych dodatków unikać w żywieniu - niech ich spożycie będzie rzadkie, wyjątkowe.
Sałatka z papryki i pieczarek na zimę
Sałatka z papryki i pieczarek jest jednym z licznych sposobów zakonserwowania na zimę mojej ukochanej papryki. Warzywo to lubię bowiem pod każdą postacią - surowe do pochrupania, pieczone, smażone i duszone. I oczywiście konserwowane. Jednym z najdoskonalszych zastosowań papryki jest placek benedyktynów, pierwotnie pieczony tylko z cebulą, ale dopiero dodatek papryki wynosi go na wyżyny sztuki kulinarnej. Ostatnio użyłam też papryki w sosach przygotowanych do słoików na zimę - włoskim i azjatyckim, słodko-kwaśnym. Robię też marynowaną paprykę po węgiersku, którą chętnie zjadają wszyscy goście i domownicy, oraz węgierskie leczo i francuską ratatuję - te dania także zamykam w słoikach. Skoro więc papryka tak dobrze sprawdza się w przetworach na zimę, powstała kolejna jej wersja - sałatka z papryki i pieczarek do słoików.
Kiszone warzywa na zimową sałatkę
Bardzo spodobał mi się pomysł na kiszone warzywa na zimową sałatkę. Odkryłam go, czytając ten wpis u Czesława Białczyńskiego. Będę tam jeszcze zaglądać, bo to prawdziwa kopalnia kiszonkowych pomysłów. Ta sałatka spodobała mi się ze względu na dodatek selera, którego rzadko używa się w kiszonkach, a jest bardzo zdrowy i smaczny. Często robi się surówki z selera, ale nie kiszonki. Seler daje potrawom posmak zupy jarzynowej, mam nadzieję, że nie zniknie on w procesie fermentacji. Jestem bardzo ciekawa smaku, przystępuję więc do szatkowania i mieszania.
Suszone pomidory zatopione w oliwie
]Bardzo lubię suszone pomidory, a odkąd spróbowałam prawdziwych, włoskich suszonych pomidorów, kupionych na Campo di Fiori w Rzymie - nie smakują mi kupowane w polskich sklepach. Na rzymskim targu kupiłam wprawdzie zwykłe suszone pomidory, które zamierzałam zalać oliwą po przyjeździe do domu, ale nie udała mi się ta sztuka. Zjadłam suszki, zanim zdążyłam umieścić je w słoiku... Były przepyszne, wyjątkowe, niepowtarzalne w smaku! Teraz więc muszę suszyć pomidory sama, jeśli chcę zjeść smaczne i zalane prawdziwą oliwą, bez dziwnych dodatków. Bo kupione w sklepie, zamknięte w słojach, nie smakują dobrze. Słoiki z suszonymi pomidorami nie tylko nie zawierają oliwy, a w najlepszym razie olej słonecznikowy (którego powinniśmy unikać ze względu na zbyt dużą zawartość kwasów tłuszczowych Omega-6), ale mają też różne niepotrzebne dodatki. Za to w domowych suszonych pomidorach nie ma octu spirytusowego, przeciwutleniaczy ani sztucznych aromatów. Są pomidory, zioła, czosnek i oliwa.









