Kotlety ruskie
Przygotowując buraczki na ciepło, usmażyłam do nich kotlety ruskie. Czyli coś w rodzaju ruskich pierogów, ale bez ciasta. Pyszne wyszły. A jakie łatwe do przygotowania! Jak już wielokrotnie wspominałam - nie cierpię wałkowania i lepienia pierogów. No dobra, lepienie jakoś bym przeżyła, ale to wałkowanie mnie przeraża. Więc ze wszystkich sił staram się nie wałkować. Zatem - zamiast ruskich pierogów, przygotowałam bardzo smaczne kotlety ruskie, inspirowane tym przepisem. Rekomenduję je gorąco! To po prostu podsmażone w panierce nadzienie ruskich pierogów, bez ciasta. Naprawdę pyszne, polecam. Po co się męczyć z lepieniem pierogów? Kotleciki też są warte grzechu!
Mazurek sezamowy
U progu świąt przedstawiam mazurek sezamowy bez pieczenia, można go więc zrobić dosłownie w ostatniej chwili. Polubią go wszyscy miłośnicy sezamu. Przygotowanie trwa dosłownie chwilę, wystarczy mieć sezam, cykatę, sumak, miód i blat waflowy. To już prawie wszystko, resztę składników zapewne każdy ma w domu. Przygotowanie potrwa zaledwie chwilę, a potem można delektować się wspaniałym orientalnym smakiem. To nic dziwnego, wszak słodkie, zdobne mazurki mają orientalny, najprawdopodobniej turecki rodowód, wiesz o tym? Przepis na dzisiejszy mazurek sezamowy wzięłam od Margot, ona natomiast zawdzięcza go Klarze. Ja zaś jestem wdzięczna im obu, bo mazurek robi się łatwo i szybko, a smakuje bosko. Jak moje ukochane sezamki!
Buraczki na ciepło
Na blogu jest już trochę buraczanych przepisów (tu znajdziesz wszystkie), może więc dla odmiany pokażę buraczki na ciepło? To taka fajna jarzynka, a chyba trochę zapomniana i niemodna, choć idealnie pasuje do tradycyjnego obiadu. Klopsy, kotlety, gulasz, zrazy - co komu w duszy zagra. Ja lubię też jadać buraczki zasmażane na kolację. Wieczorami dość często zdarza nam się jeść coś ciepłego - zupę, gulasz jarzynowy, pieczone warzywa, grzanki z serem - takie rozgrzewające kolacje lubimy zwłaszcza jesienią i zimą. Działają kojąco i dobrze sycą. Na wieczór ciepły, ale niezbyt kaloryczny posiłek jest idealnym wyborem.
Młoda kapusta z woka - fenomenalna!
Wczoraj na obiad u Hajduczka była młoda kapusta z woka, której towarzyszyło podsmażone na patelni tofu, ryż i oczywiście coś kiszonego (takie coś). Skusiłam się na zakup młodej kapusty, na razie jeszcze importowanej. Ale lubię to warzywo tak bardzo, że wprost nie mogłam się oprzeć... Ech, raz - nie zawsze, prawda? Młoda kapusta krótko podduszona w woku wyszła fenomenalnie - wciąż jeszcze lekko chrupiąca, pełna rozmaitych smaków. Świeża, wiosenna, cytrynowo-miętowa - idealnie pasuje do aromatycznego tofu z patelni.. Uwielbiam te klimaty! Wolę tak przygotowane tofu, niż nuggetsy, o których pisałam niedawno (choć też były smaczne, ale jednak to nie to). Przyrządzając kapustę, oparłam się na przepisie Mai Sobczak, autorki bloga "Qmam kasze" oraz niezwykle inspirującej książki kulinarnej. Polecam gorąco!
Pomarańczowe ciasteczka zamiast mazurka
Te pyszne pomarańczowe ciasteczka zastąpią nam jeden ze świątecznych mazurków. Soczyste, nie za słodkie (a przynajmniej nie tak słodkie, jak tradycyjny mazurek), idealne. Ciasto piecze się na większej blaszce i zaraz po upieczeniu kroi w nieduże kostki. Takie w sam raz na dwa kęsy. Potrzebne są czerwone sycylijskie pomarańcze, ale oryginalny przepis, który mnie zainspirował - przewiduje użycie różowych grejpfrutów. Jeśli więc nie masz czerwonych pomarańczy, z powodzeniem możesz zastosować grejpfruty, które są znacznie łatwiej dostępne. Inna rzecz, że nie ekologiczne, no ale cóż - nie zawsze można mieć wszystko. 🙂 Nieekologiczne grejpfruty (albo i czerwone pomarańcze z biedry) wyszoruj porządnie, warto nawet użyć płynu do mycia naczyń albo mydła potasowego. Następnie sparz owoce wrzątkiem. Dopiero po dokonaniu tych ablucji możesz obrać je ze skóry i użyć do przygotowania mazurka.
Kotleciki z tofu bezjajeczne
Idealne na zwyczajny obiad i na przyjęcie wielkanocne - bezjajeczne kotleciki z tofu. Najpierw zaproponowała je Alicja z bloga Wegan Nerd, ale je przegapiłam. Za to Ala vel Margot ma szczególny talent do wyszukiwania perełek kulinarnych i udostępniania ich na swoim blogu (tutaj - uwielbiam jej wpisy!). No i po przeczytaniu tego wpisu już nie mogłam oprzeć się pysznym kotlecikom z tofu. Takie proste, takie pyszne, takie wegańskie, a w opcji również bezglutenowe 😀 I w dodatku smakiem bardzo przypominają moje ulubione kotleciki jajeczne.
Żurek postny z czosnkiem niedźwiedzim
Ten smakowity żurek postny można podać zarówno na obiad w Wielki Piątek, jak i na śniadanie wielkanocne. Zjedzą go chętnie i wegetarianie, i jedzący tradycyjnie, bo choć bezmięsny, jest bardzo wiosenny, aromatyczny, pyszny i kuszący. Na wielkanocne śniadanie podaje się tak wiele kiełbas, szynek, wędlin, galaretek z nóżek i pasztetów, że jeden postny żurek nie uczyni wyłomu w świętowaniu. A moja zupa podawana jest z jajkiem, więc do świątecznego śniadania pasuje idealnie. Wielkanoc kojarzy się z odradzaniem się życia, czego jajko jest chyba najbardziej wymownym i uniwersalnym symbolem.
Cudowna mikstura, przywracająca energię
Cudowna mikstura gości w naszej diecie już od połowy lutego. Recepturę dostałam od koleżanki i po spożytkowaniu pierwszej partii jeszcze ją trochę podkręciłam dodatkiem sproszkowanej macy. Byłam bardzo ciekawa, czy to może zadziałać. I czy to w ogóle da się wypić, czy może jakoś sensownie smakować? No bo są w miksturze same kontrowersyjne smaki - taka na przykład spirulina... Otóż - może smakować i smakuje o wiele lepiej, niżby na to wskazywał skład mieszanki. Do smaku przyzwyczaiłam się raz-dwa. I po kilku tygodniach stosowania potwierdzam, że może też działać. Z każdym dniem coraz bardziej odczuwam, że cudowna mikstura oddziałuje przeciwzapalnie, przeciwbólowo i regenerująco - zwłaszcza na przełomie zimy i wiosny. Napój nie wygląda pięknie, ale najważniejsze, że działa!
Zielone dzieci
Moja bardzo dobra znajoma jest twórczynią fantastycznej inicjatywy, którą nazwała "ZIELONE DZIECI. W ZGODZIE Z NATURĄ". W ramach "Zielonych Dzieci" organizuje właśnie I Ogólnopolski Zlot Zielarski dedykowany dzieciom z problemami skórnymi. Postanowiłam o tym napisać kilka słów, bo Lili, z zamiłowania zielarka i octomaniaczka, między innymi zajmuje się kurowaniem dolegliwości skórnych poprzez stosowanie ziołowych maści i osiąga bardzo dobre efekty. Skoro więc postanowiła podzielić się swoją wiedzą w tym zakresie - grzechem byłoby nie skorzystać! Organizatorka zaprosiła do współpracy fitoterapeutów, terapeutów medycyny niekonwencjonalnej, pedagogów i zielarzy, którzy na co dzień pracują z dziećmi. Zlot odbędzie się w maju, wciąż jeszcze można zgłaszać organizatorom chęć udziału.
Zalewajka łódzka
Zalewajka łódzka to dziedzictwo kultury kulinarnej mojego męża. Bo choć z urodzenia poznaniak, jest wnukiem "imigranta" z okolic Łodzi. To dlatego w kuchni rodziny J. gotowała się zalewajka, a nie żurek - jak w większości polskich domów. Wiem oczywiście, że to nie jest to samo, ale zalewajce do żurku jest naprawdę bardzo blisko. Na dodatek niedawno do Łodzi wyprowadził się nasz syn - być może podświadomie wraca do korzeni, kto to wie? Dziś więc łódzka zalewajka staje się jeszcze bardziej aktualna.









