Kwas imbirowo-kurkumowy
Pomysł na kwas imbirowo-kurkumowy podpatrzyłam kiedyś u Pozytywnie Zakiszonych (tutaj ich znajdziesz), ale zrobiłam po swojemu. Podobieństwa są oczywiste, bo przecież kwas to od dawna znany napój probiotyczny, ferment powstający naturalnie, niemal spontanicznie. Czasem trzeba dodać jakiegoś startera, ale mamy ich w domu dostatek i zawsze jakieś "żyjątko" się znajdzie. To może być kefir wodny, niepasteryzowana serwatka, a nawet sok z kiszonej kapusty, woda od ogórków, pomidorów czy kalarepki lub innej żywej kiszonki. Tym razem użyłam startera do piwa imbirowego, który nazywa się ginger bug. Łatwo można go przygotować w domu, pisałam o nim tutaj, zapraszam do lektury.
Kapusta kiszona w słoikach
Wiele razy już pisałam, że nie kiszę na zimę beczki kapusty, bo w mojej kuchni na bieżąco powstaje kapusta kiszona w słoikach. Najczęściej w zwyczajnych słoikach o pojemności 0,9 litra, ale mam też świetne, stare, jednolitrowe słoiki typu twist, w których mieści się kilogram ciasno ubitych warzyw - kapusty, rzepy, kalarepy, kapusty z ananasem albo kapusty z buraczkami. Czasem zdarza mi się kisić kapustę w większych słoikach, 3-4-litrowych, bo wiele zależy od sytuacji. Czasem kiszę kapustę bez dodatków, ale najczęściej powstaje kapusta kiszona w słoikach z jakiś dodatkiem - marchewki, buraka albo innych "wynalazków". Uważam, że taka kapusta kiszona na bieżąco jest znacznie smaczniejsza, niż zakiszona jesienią w wielkiej beczce.
Kalarepa kiszona
Niedawno na Facebooku pokazałam pewnego giganta, z którego powstała kalarepa kiszona na kilka sposobów. Tak, to wielkie warzywo to była kalarepa odmiany Gigant, wyhodowana w naszym ogrodzie. Pod koniec sezonu i na przełomie jesieni i zimy jadaliśmy różne potrawy, wykorzystując nasze ogrodowe kalarepy. A teraz wreszcie wzięłam się za największy okaz, który przechowywałam w spiżarni. Nie mam odpowiedniej wagi, żeby zważyć tego potwora. Zebrana przed przymrozkami, trzymana w zimnej spiżarni bardzo dobrze się przechowuje. Ta konkretna kalarepka była naprawdę wielka. Po oczyszczeniu ze skóry i korzeni uzyskałam jakieś 5 kg surowca gotowego do przetwarzania. Więc ze skórą i przyległościami mogła ważyć nawet 7 czy 8 kg! Ale odmiana Gigant nie drewnieje, nie parcieje i naprawdę dobrze przechowuje się w zimnym miejscu.
Sosnowy płyn do kąpieli z magnezem
Zima to jest najlepszy czas na zbieranie igliwia sosny, z którego przygotujesz sosnowy płyn do kąpieli, chociaż tak naprawdę można je zbierać przez cały rok. Jednak to właśnie z końcem grudnia i początkiem stycznia, a później przez całą zimę, w koszykach zielarzy pojawia się sosna. A ściślej mówiąc – żywica, zielone igliwie, gałązki i pączki sosny, w tej zimnej porze roku bogate źródło witaminy C i cudownie pachnących olejków eterycznych. W sam raz do inhalacji, ale nie tylko! Igły i gałązki sosny, a także innych drzew iglastych (jodła, świerk, daglezja, jałowiec) doskonale nadają się do przygotowywania odprężających i regenerujących kąpieli. I my dziś taką kąpiel zrobimy. I choć opis wydaje się dość długi i pełen uwag technicznych, to jest bardzo prosta receptura. Jeśli nie chcesz zgłębiać wszystkich technicznych szczegółów - przejdź od razu do rozdziału pod tytułem "Sosnowy płyn do kąpieli - skład".
Chruściki na amoniaku
Karnawał w pełni, zdecydowałam się więc usmażyć chruściki na amoniaku. Bo my od początku roku wegetujemy prawie zupełnie bez słodyczy. Tylko jedne racuszki popełniłam (przepis znajdziesz tutaj) i urodzinowy placek narzeczonej, a poza tym nic. To nie może tak być, bez względu na dowolną dietę trzeba niekiedy zaszaleć. A karnawał jest czasem idealnym na takie małe szaleństwa. Przepis na chruściki na amoniaku wyszperałam u Margot, która jest niezawodna, jeśli chodzi o wyszukiwanie prawdziwych kulinarnych perełek. Więc i tym razem jej zaufałam, bo zabrakło mi czasu na moje ulubione tradycyjne chruściki. O pączkach to już nawet nie wspomnę!
Czerwona kapusta kiszona z jabłkami
Czerwona kapusta kiszona z jabłkami jest tak smaczna, że zasługuje na osobny wpis na blogu. Bo choć pisałam o niej przed miesiącem, przy okazji tego artykułu, to obawiam się, że przemknie niedostrzeżona. A nie może tak być. Czerwona kapusta słynie z tego, że trudno się kisi, długo pozostaje twarda, sprawia wręcz wrażenie "drewnianej". Bo ona jest po prostu twarda, a nie chrupiąca jak porządna biała kapusta. Ludzie różnie sobie z tym radzą - a to dodają do kiszonki cukru, a to miodu, a to owoców, na przykład śliwek węgierek. I ja też wypróbowałam te propozycje, ale wciąż bez satysfakcji.
Sos pieczeniowy Jamiego Olivera
Niedawno znów przygotowałam fenomenalny wegański sos pieczeniowy Jamiego Olivera i bardzo chcę podzielić się z Tobą tym przepisem. Bo jest świetny i zadowala kubki smakowe wielu znanych mi osób. A historia jest taka, że odkąd definitywnie przestaliśmy jeść mięso (to było w 1994 roku, czyli wieki temu), to wiadomo - nie było na obiad pieczonego lub smażonego mięsa i pysznego sosu pieczeniowego. I choć zupełnie nie brakuje mi samego mięsa i jego smaku, to jednak pozostały pewne przyzwyczajenia. Jednym z nich jest pyszny sos pieczeniowy, czyli pełen smaku, aromatu i umami sos do ziemniaczków, klusek, kopytek i pyz drożdżowych (czyli klusek na parze). Bo jeśli nie z sosem, to z czym je podać?
Kluski kładzione
Kluski kładzione to kolejna z potraw mojego dzieciństwa. Przepraszam, że ja tu ciągle o dzieciństwie wspominam i do niego wracam. Ale to dlatego, że kiedyś nie kupowało się gotowców w sklepie, tylko przygotowywało w domu prostym sposobem. Mama robiła domowy makaron, bo nie było wyboru gotowych w sklepie, tak jak dziś. I nie było na półkach sklepowych wielu innych produktów, które dziś kupi się bez trudu. Nawet kluski lane widuję, kopytka, racuszki, gotowe naleśniki i placki ziemniaczane. Tylko - czy to na pewno jest dobre jedzenie? Dobre, czyli zdrowe i smaczne?
Sałatka z fasoli "Jaś" - Veganuary 2023
Sałatka z fasoli "Jaś" jest bardzo przyjemną propozycją na posiłek w pracy, na kolację i na każdą imprezę. A już zwłaszcza na imprezę karnawałową. Bo to jest sałatka z kategorii dań solidnych, pożywnych, intensywnych w smaku i bogatych w wartości odżywcze. To nie jest sałatka fiu-bździu, z pomidorków i zielonych liści, która jest bardziej odpowiednia na późną wiosnę i lato. Nie. Ta sałatka to jest po prostu konkret. Bardzo smaczny konkret. I w dodatku nie więdnie, nie tonie w nadmiarze soku i po prostu dobrze wygląda przez długi czas na stole. Łatwo się przechowuje w lodówce. Zachęcam do spróbowania!
Alu kofta - indyjski sposób na kalafiora i ziemniaki. Veganuary 2023
Niedawno pokazywałam indyjskie samosy (przepis znajdziesz na końcu), a dziś przedstawiam alu kofta, czyli kofty (klopsiki) z ziemniaków z dodatkami. Wg książki "Kuchnia indyjska" alu kofty robi się z dodatkiem kalafiora, jest to więc kolejny smaczny sposób na podanie zwyczajnych ziemniaków i kalafiora. Niekoniecznie z masłem i bułką tartą 🙂 Jednak z innych źródeł wiem, że nie tylko kalafior bywa dodatkiem do ziemniaczanej masy na klopsiki. Ziemniaki to podstawa, ale pozostałe składniki mogą być różne, choć zawsze są wegetariańskie. Do przyrządzenia koft można użyć dowolnej mieszanki warzyw albo paniru, czyli delikatnego domowego twarożku. Trzeba tylko zachować proporcje - na każde pół kilograma ziemniaków należy użyć pól kilograma wybranych warzyw lub ćwierć kilograma paniru. Ta złota proporcja zawsze się sprawdzi. Do koft należy też dodać parę innych składników i przygotować aromatyczny sos, ale tych szczegółów dowiesz się z dalszej części artykułu.









