Mrożenie zapasów - szpinak

Mrożenie zapasów nie jest częste w mojej kuchni, ale są takie surowce, które trudno jest zakonserwować w inny sposób. Szpinak z pewnością należy do tej kategorii, więc wiosną i jesienią zdarza mi się mrozić szpinak. To nie jest trudne, ale wymaga trochę wysiłku i koordynacji, a mrożony szpinak z własnej uprawy jest nieocenionym produktem w zimie. Więc go mrożę, choć raczej nie przepadam za mrożeniem żywności.

szpinak mrożony

Dlaczego nie lubię mrozić żywności

Nie jestem wielką fanką mrożenia żywności. Ucząc się trochę o makrobiotyce dowiedziałam się, że mrożone jedzenie jest jakby martwe pod względem energetycznym. Nie mam pewności, czy jest tak rzeczywiście, ale jakoś intuicyjnie nie kocham mrożonek. Nie po drodze mi z nimi. W mojej zamrażarce znajdziesz - oczywiście po sezonie - trochę mrożonych owoców (większość zjadamy i wypijamy na świeżo, zamrażam tylko ewentualny nadmiar), nadwyżki szpinaku i groszku cukrowego - będzie jak znalazł do chińskich dań w środku zimy. Mrożę też koncentraty rosołowe - takie jak ten, wspaniały w smaku. I wraz z nastaniem jesieni zabezpieczam ostatnie zebrane z ogrodu natki koperku i pietruszki - bez nich nie wyobrażam sobie przetrwania zimy. I jeszcze lody, które czasem robię w domu albo kupuję gotowe - dla nich musi się znaleźć miejsce w zamrażarce. Czasem zabezpieczam jakąś inną żywność przed zepsuciem, ale jednak mrożenie zapasów nie jest moim priorytetem. O nie.

mrożenie zapasów szpinaku

Co trafia do naszej zamrażarki

Większość zebranych wiosną, latem i jesienią ziół staram się zakonserwować w inny sposób - sprawdzony przez przodków, którzy przecież nie mieli lodówek i zamrażarek. Robię susze, syropy, nalewki, maceraty glicerynowe, olejowe i octowe. To wystarcza w zupełności. Taki na przykład sok z pokrzywy wolę zakonserwować dodatkiem spirytusu niż zamrozić. Bo dla mnie mrożone jest martwe, mrożonki spożywam tylko dla smaku lub dla wygody. No, może świeże owoce zachowują jednak trochę witamin - przeznaczam je na koktajle. Czasem zdarza się nam jadać jakiś gotowy mrożony produkt - gdy na przykład zrobię zbyt dużo kopytek. Ale to rzadkie przypadki i mają na celu raczej zabezpieczenie przed zepsuciem jakiegoś tam nadmiaru niż zachowanie wartości odżywczych, według makrobiotyki dość wątpliwych w przypadku mrożonek. Może to nie jest prawda, ale tak czuję i nic na to nie mogę poradzić.

ocet z nawłoci
Ocet ziołowy z nawłoci (przepis znajdziesz tutaj).

Nie mrożę sera, a pieczywo zamrażam bardzo rzadko, bo przecież czerstwy chleb bardzo łatwo można zmienić w grzanki. Czasem zdarza mi się mrozić tofu naturalne, gdyż po rozmrożeniu staje się bardziej porowate i łatwiej chłonie dodane sosy i smaki. Trzeba je tylko w porę rozmrozić. Nie muszę za to mrozić mięsa, wędlin i ryb, bo ich nie jadamy. Takie mrożenie zapasów mnie nie dotyczy, a to bardzo wygodne, prawda?

tofu naturalne
Tofu naturalne.

Mrożenie zapasów na zimę - szpinak mrożony

  1. Zetnij lub zerwij dowolną ilość szpinaku. Jeśli wyrwiesz całe rośliny, to trzeba z nich później odciąć korzonki i najgrubsze części ogonków liściowych. Dlatego o wiele praktyczniej będzie ściąć rośliny, pozostawiając w ziemi korzenie. Można je później usunąć lub przekopać, albo pozostawić w nadziei, że wypuszczą jeszcze młode listki na sałatkę.szpinak
  2. Do dużej miski nalej zimną wodę, w której będziesz płukać kolejne partie szpinaku. Trzeba to zrobić, aby usunąć piasek, kurz i rozmaite paprochy, u mnie to były pyłki rozmaitych kwitnących  roślin, a może i pył znad Sahary?płukanie szpinaku
  3. Bardzo duży garnek wypełnij wodą w 2/3, a następnie przykryj go i doprowadź wodę do wrzenia. Do wrzątku wkładaj partiami wypłukany szpinak. Jeśli chcesz, możesz wcześniej usunąć ogonki liściowe, ale ja tego nie robię. Nie warto tracić czasu! Szpinak w całości jest jadalny, więc trochę łodyżek nie przeszkadza w potrawach. Zblanszowany szpinak mięknie, zarówno liście, jak i ogonki, które nie są włókniste, więc spokojnie można je jeść.mrożenie zapasów - blanszowanie szpinakublanszowanie szpinaku
  4. Po 2-3 minutach we wrzącej wodzie wyjmij szpinak na sito lub durszlak i pozostaw do odcedzenia i wystudzenia. Tymczasem do garnka włóż kolejną porcję szpinaku, później kolejną - aż do wyczerpania surowca. Wszystkie kolejne porcje szpinaku wykładaj na durszlak. Ja zostawiam zblanszowany szpinak na całą noc, aby naprawdę dobrze odsączył się z wody.blanszowanie szpinakumrożenie zapasów
  5. Zimny szpinak partiami układaj na desce, a następnie posiekaj lub pokrój na większe lub mniejsze kawałki. Przy tej czynności kieruj się własnymi upodobaniami, więc możesz nawet zmiksować szpinak na gładko. Mrożenie zapasów szpinaku pod postacią papki to nie jest mój ulubiony sposób, ponieważ wolę znajdować w potrawach większe kawałki. Ale - co kto lubi!

siekanie szpinaku

Przekładanie do woreczków, opisywanie i mrożenie zapasów szpinaku

Zblanszowany, odsączony i rozdrobniony szpinak przełóż do woreczków do mrożenia. Najlepiej jest mrozić takie porcje, które umożliwią przygotowanie pojedynczego dania, bez dzielenia zamrożonego szpinaku na małe kawałki. Wyjątek stanowią koktajle, do których używa się niewielkich porcji szpinaku, więc warto mrozić go w woreczkach w niezbyt grubych taflach, które będzie łatwo połamać na mniejsze fragmenty.

mrożenie zapasów - szpinak

Dla mnie najwygodniejsze są porcje po 300 gramów i takie przygotowuję najczęściej. Wkładam szpinak do woreczków strunowych przeznaczonych do mrożenia, opisuję wodoodpornym flamastrem, a następnie układam na płasko w szufladzie zamrażarki. I już, gotowe!

mrożenie zapasów - mrożony szpinak

Przykładowe przepisy z wykorzystaniem mrożonego szpinaku znajdziesz tutaj:

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/placki-saint-flour/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/makaron-ze-szpinakiem-i-suszonymi-pomidorami/

https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zupa-szpinakowa-powitanie-wiosny/

 

4 odpowiedzi “Mrożenie zapasów - szpinak”

  1. Chyba nie mogę się zgodzić co do mrożenia przez pryzmat makrobiotyki.
    W dzieciństwie wyprowadziliśmy się z Warszawy na wieś. Każdy chyba wtedy miał dużą zamrażarkę Polar (jeśli dobrze pamiętam). I każdy zamrażał mięso, owoce i warzywa. Oczywiście przetwarzało się je też w inny sposób ale mrożenie było najczęstsze.
    Dziś, od zimy 2020 mrozimy wszystko: mięso, ryby, owoce i warzywa a nawet wędliny. Smakują wybornie, my jesteśmy szczupli, zdrowi i nie zauważyłam żebyśmy cierpieli na niedobór jakichś witamin a suplementów nie zażywamy. Przy badaniach krwi zawsze zlecam tez kilka witamin i minerałów. Mrożenie zawsze uchodziło za bezpieczne, zdrowe a żywność, według badań, nie traciła cennych wartości odżywczych. Informacja dla mnie bardzo ważna bo staram się wszystko kupować od rolników z upraw eko, reszta pochodzi z własnego siedliska. Mrożę nawet masło i ono też ma fantastyczny smak po rozmrożeniu. Tylko w Polsce masło ma tak fantastyczny smak, naturalny smak. Makrobiotyka to ciekawy trend żywieniowy, ale bardzo chciałabym żeby wszystkie takie tezy poparte były badaniami. Oczywiście, w idealnym świecie wszystko na talerzu byłoby świeże ale to niemożliwe. O oszczędności czasu nawet nie wspominam bo zejście do spiżarni to nie wyprawa do miejsc gdzie kupuje swoją żywność (omijam supermarkety wielkim lukiem).

    1. Gdybym miała pilnie przestrzegać zaleceń makrobiotyki, to nawet lodówki bym nie miała. No ale nie jestem aż tak zakręcona 🙂

  2. Bardzo pomocny ten wpis Hajduczku :-*
    Ja nigdy nie mam aż tyle szpinaku, ale Martikowi tam w Słowenii niezwykle plonuje...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *