Wszędzie wokół nas pojawiają się teraz piękne, czerwone kwiaty - to mak polny. Rosną na obrzeżach pól, na których uprawia się zboża oraz na poboczach dróg i autostrad. Tych płatków nie zbieramy! Dlaczego? Pobocze autostrady jest chyba oczywistością, nie muszę pewnie nikomu tłumaczyć, dlaczego w tych miejscach nie zbiera się ziół. Jednak obrzeża pól uprawnych wydają się bezpieczne, skoro tam uprawiane są rośliny na nasz chleb powszedni. Wydają się, a jednak nie są bezpieczne!
Mak polny - gdzie możesz go zebrać bezpiecznie
Uprawy zbóż są opryskiwane różnymi środkami chemicznymi wielokrotnie w ciągu sezonu wegetacyjnego. Moglibyśmy przypuszczać, że skoro kwitną maki, to oprysk chwastobójczy ich nie dosięgnął, możemy więc bezpiecznie je zbierać. Nic bardziej mylnego! To, że maki wyrosły i zakwitły może oznaczać, że nie potraktowano ich wystarczającą dawką oprysku. To jeszcze byłoby pół biedy, bo skoro one rosną, to może i dla nas nie będą trucizną. Ale tuż przed zerwaniem przez Ciebie płatków mógł przejechać opryskiwacz ze środkiem grzybobójczym lub pestycydem, o czym nie wiesz i nie masz na to wpływu. Na makach być może znajdują się świeże środki chemiczne, których okres karencji jeszcze nie minął (bo do zbioru zbóż zostało jeszcze sporo czasu). One nie są bezpieczne! Nie zbieraj maków (ani chabrów, rumianków, stokrotek) na polach uprawnych. No chyba, że jest to Twoje własne pole (ew. pole sąsiada) i wiesz, że nie było pryskane.
Moje własne maki
Moje maki rosną w ogrodzie. Uczciwie mówiąc - są chwastem, któremu pozwalamy rosnąć w wielu ogrodowych zakątkach. Bo mak polny o purpurowych płatkach to naprawdę piękna roślina, może stanowić wspaniałą ozdobę. Ja je uwielbiam i chronię, jak tylko się da. Jednak te, które zarastają winnicę i zagłuszają młode winorośle naprawdę są chwastami, zostały więc skazane na wykoszenie. Bardzo chciałam je uratować, a przynajmniej zebrać ich kwiaty przed skoszeniem. Ale te rośliny rosną na szlaku, którym pszczoły lecą z pasieki na kwitnącą facelię, więc o zbiorze makowych płatków w ciągu dnia mogłam zapomnieć. Bo nie wiem jak Ty, ale ja bardzo nie lubię wchodzić w drogę pszczółkom. Użądlenie naprawdę nie jest przyjemne.
Omijając pszczele zagrożenie - polazłam do winnicy późnym wieczorem, gdy owady już przebywały w ulach. Poszłam bez latarki. Makowe kwiaty rozpoznawałam jako ciemne plamy, do których podchodziłam i zrywałam do miski. Nie było tych płatków jakoś wyjątkowo dużo, ale byłoby mi żal, gdybym ich nie zebrała. Mak polny więdnie bardzo szybko, więc musiałam zagospodarować płatki od razu, nocą. Zdjęcia zrobiłam nazajutrz. A co przygotowałam? Na początek - gliceryt i ocet. Ale już po pierwszych próbach widzę, że zrobię znacznie więcej. Na szczęście nie wszystkie moje maki musiały zginąć 🙂
Mak polny - gliceryt z płatków
Gliceryt z płatków maku charakteryzuje się przepiękną, intensywną barwą. Już teraz wyobrażam sobie śliczne, różowe, damskie kosmetyki z użyciem makowego glicerytu. Kwintesencja kobiecości, taki krem czy płyn intymny o cudnym różowym kolorze okaże się wspaniały, prawda? Aby przygotować makowy gliceryt, potrzebne będą:
- świeże płatki maku polnego - około 20 g
- alkohol 70% do spryskania płatków
- gliceryna roślinna farmaceutyczna - 140 g
- solanka Ringera lub woda destylowana - 60 g
- kwas mlekowy 80% - 7-8 gramów
Płatki maku umieść w słoiku, spryskaj alkoholem W innym naczyniu zmieszaj pozostałe składniki. Otrzymasz ringlicer z kwasem mlekowym (możesz go ewentualnie zastąpić ringlicerem z witaminą C, o którym pisałam tutaj). Uzyskany płyn dodaj do płatków, wymieszaj. Pozostaw w celu ekstrakcji na jakieś dwa tygodnie, raz dziennie odwracając słoik do góry dnem. Chroń naczynie przed dostępem światła (mój stoi sobie w łazience bez okna). O jego użyciu w kosmetykach napiszę później. Podobnie - o tym, co nam obiecuje obecność maku polnego w dowolnym kosmetyku. Teraz zachęcam Cię do zrobienia glicerytu jako kosmetycznej przedmieszki - bo uwierz mi, warto!
Po 10 dniach gliceryt z płatków maku ma taki intensywny kolor:
Ocet z płatków maku polnego
Po nastawieniu glicerytu została mi spora garść płatków maku. Nieco ponad 10 gramów. To wydaje się niezbyt wiele, ale płatki są naprawdę leciutkie! Postanowiłam więc nastawić słoik octu makowego. Wyobrażam sobie kosmetyczne użycie tego octu - w toniku i do regulacji odczynu przygotowywanych kosmetyków. Może też do higieny intymnej? Nie wykluczam oczywiście zastosowań kulinarnych - do picia z wodą i do sałatek. W końcu ocet to ocet, prawda? Można go spożywać bez obaw.
Aby przygotować ocet z płatków maku, potrzebne będą:
- płatki maku polnego (to te "zwyczajne" czerwone maki) - użyłam garści, czyli trochę ponad 10 g
- 3 szklanki wody (użyłam wody z filtra)
- 3 czubate łyżki cukru
- w miarę możliwości - chociaż kawałek matki octowej, a jeśli jej nie masz, to kilka kawałków jabłka lub kilka łyżek żywego octu
Potrzebną matkę octową wydobyłam z butelki z ubiegłorocznym octem z truskawek. Wyrosło sobie na occie takie warstwowe coś, zobacz:
Wszystkie składniki umieść w słoju. Przykryj go ręcznikiem jednorazowym i zabezpiecz gumką przed dostępem muszek. Bo owocówki uwielbiają ocet! Ocet z płatków maku nie jest trudny, nie wykazuje tendencji do ucieczek ze słoika. Wystarczy zamieszać go raz na 1-2 dni i ponownie zakryć. Dalej postępuje się jak przy produkcji każdego innego octu domowego.
Po 10 dniach słoik z octem z płatków maku wygląda tak:
Więcej informacji o rozmaitych octach i ich wytwarzaniu w domowym zaciszu znajdziesz tutaj. Poniżej przepis na jeden z przykładowych octów kwiatowych:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ocet-mniszkowy/
Makowy wpis (bo przecież przygotowuję w nim ocet z płatków maku do zastosowań kuchennych) dodaję do akcji:
Po lewej ocet, po prawej gliceryt - tak płatki maku wyglądają po 10 dniach ekstrakcji:

















Ja dzisiaj łaziłam po polach i lesie, i zebrałam wszystko, co jest jadalne (a maku nie, z cudzego zboża nie zbieram - ilość chemii może powalić słonia, a w naszym życie nie ma maków, chociaż niczym nie jest pryskane). Nastawiłam ocet mieszany, była tam nawet mięta. Zobaczymy, co wyjdzie. Maku poszukam jutro, bo okrutnie mi się spodobał ten ocetek 😀
Śliczny jest, prawda? Wiedziałam, że będzie czerwony, ale jednak intensywność tej czerwieni mnie zaskoczyła. Bo teraz jest wręcz karminowy!
Ocet mieszany - palce lizać, tyle w nim dobroci!