Nawilżający balsam do ciała

nawilżający balsam do ciała

Wraz z nastaniem chłodnych dni wszyscy włączyliśmy ogrzewanie w domu, więc każdemu z nas przyda się nawilżający balsam do ciała. Bo suche w wyniku ogrzewania powietrze powoduje wysuszenie skóry, a nadchodzące większe chłody, mrozy i cieplutkie wełniane swetry jeszcze bardziej nasilają ten problem. Dlatego zawsze po kąpieli warto nanieść na skórę całego ciała łagodny, nawilżający balsam. Nadaje się on również do twarzy, a to bardzo dobra wiadomość. Bo ja uwielbiam kosmetyki wielofunkcyjne! Kontynuuj czytanie →

Puszyste masło do ciała

puszyste masło do ciała

Moja przyjaciółka niebawem będzie obchodzić imieniny, zrobiłam więc dla niej puszyste masło do ciała. Myślę, że jej się spodoba, bo lubi rozmaite smarowidła kosmetyczne. Już kiedyś przygotowałam dla niej balsam shea, podobny do tego, który kupuje się na wagę w pewnej sieciowej mydlarni. Przepis oczywiście podałam na blogu, znajdziesz go tutaj (klik). A dziś dla odmiany przygotowuję bardziej puszysty balsam, w dodatku złożony z kilku różnych maseł i olejów. Część dam przyjaciółce na imieniny, a część młodej kobiecie w ciąży, do pielęgnacji ciała, a zwłaszcza brzucha. Bo zawsze łatwiej przygotowuje się kosmetyki w nieco większej ilości. Łatwiej się miksuje i łatwiej niweluje ewentualne błędy, a przynajmniej u mnie tak to działa. Niewielką porcję balsamu zostawiam też sobie do testowania, żeby nie było tak jak w przysłowiu, w którym szewc w podartych butach chodzi. Ja wprawdzie nie bardzo lubię się balsamować, ale w celach doświadczalnych mogę się poświęcić 🙂 Kontynuuj czytanie →

Krem różany z olejem arganowym

krem różany

W pierwsze święto Bożego Narodzenia (!) przygotowałam lekki krem różany z olejem arganowym. Jak to - w święto - zapytasz może? Ano tak to - obiecałam komuś, że zrobię krem na prezent gwiazdkowy i po prostu nie zdążyłam przygotować go wcześniej. A że obiecałam - to musiałam zakasać rękawy w świąteczne przedpołudnie i wziąć się do roboty! Na szczęście wszystkie składniki zawsze mam pod ręką (taki mały bonus płynący z faktu prowadzenia sklepu internetowego). Samo przygotowanie kosmetyku jest łatwe, przyjemne i zajęło najwyżej 20 minut, więc wiele z tego święta mi nie ubyło. Za to atmosfera rodzinnego przyjęcia, w którym wzięłam udział tego samego dnia - wspaniała i niezapomniana. Bawiłam się świetnie, dziękuję Gospodarzom! Kontynuuj czytanie →

Żmijowiec na ocet i inne wyciągi zdrowotne

żmijowiec i inne lipcowe zioła

Parę dni temu udało mi się zebrać kilka ziół, między innymi żmijowiec. A konkretnie - kwitnące ziele żmijowca. Ach, jakaż to piękna roślina! Bardzo lubię ten czas, gdy żmijowiec strzela w górę i zaczyna błękitnieć na poboczach dróg i nasypach kolejowych. Na szczęście nie tylko tam, bo w tych miejscach nie powinniśmy go zbierać. Szukaj ustronnego miejsca, polnej drogi, suchej łąki w lesie - tam też powinien rosnąć żmijowiec. Szukaj do skutku, ale nie zbieraj ziela przy ruchliwej szosie, choć tam rośnie najobficiej. Ja też musiałam trochę pojeździć, obserwując okolicę. Wreszcie znalazłam ustronne miejsce, w którym zebrałam kwitnące ziele. I teraz działam. Kontynuuj czytanie →

Płatki róży na gliceryt i ocet

płatki róży

Uwielbiam smak i aromat przetworów różanych, jednak zwykle dostępne mi płatki róży pozwalają jedynie na przygotowanie niewielkiej ilości glicerytu. Jest wspaniały do wszelkich zastosowań kosmetycznych, co bardzo mnie cieszy. Ale o własnej konfiturze mogę zapomnieć, choć bardzo ją lubię. No trudno, przecież nie można mieć wszystkiego, prawda? Moich własnych róż mam bardzo niewiele. Czasem podbieram sąsiadce (oczywiście za jej przyzwoleniem), ale to nadal nie jest dużo. Z rzadka udaje mi się złowić jakieś przy polnych drogach - z rzadka, bo chętnych jest wielu. Jednak płatki róży są tak cudowne, że warto się postarać i zdobyć chociaż trochę, zwłaszcza na gliceryt. On wydaje mi się tu najcenniejszy. Kontynuuj czytanie →