Zachęcona sukcesem poprzedniego dżemu ze Speedcooka przygotowałam coś nowego - tym razem jest to dżem marchewkowo-pomarańczowy. Bo sam pomarańczowy już jest na blogu, pisałam o nim tutaj, naprawdę pyszny! A że znów mam wspaniałe, ekologiczne pomarańcze z Sycylii, to wykorzystuję je na rozmaite sposoby. I choć marchewki pod koniec zimy nie smakują już tak delikatnie, jak młode, to jednak wciąż jeszcze są wystarczająco soczyste. Dzięki temu dżem marchewkowo-pomarańczowy wyszedł smaczny i bardzo intrygujący. W smaku wyczuwam marchew i aromat skórki z pomarańczy, ale muszę ten dżem przetestować na kimś nieświadomym - ciekawe, czy wyczuje smak marchewki...
Teraz chyba kolejnym krokiem będzie usmażenie dżemu wyłącznie marchwiowego - w Hiszpanii i Portugalii jest to podobno rzecz tradycyjna. Nawet z tego powodu urzędnicy Unii Europejskiej zgodzili się nazwać marchew owocem! A wszystko po to, by mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego mogli sobie ze spokojem robić dżem marchewkowy. Bo - jak wiadomo - dżem to tylko z owoców można smażyć. Więc jak dżem z marchewki - to marchew przecież musi być owocem, prawda?
Dżem marchewkowo-pomarańczowy - skład
Dodam dla wyjaśnienia, że nie znam źródła przepisu na dżem marchewkowo-pomarańczowy z Thermomixu (pamiętam, że pierwotnie był to przepis właśnie na Thermomix). Dawno, dawno temu zapisałam sobie składniki na kartce, a czas, obroty i temperatury wypraktykowałam sama na własnym Speedcooku metodą prób, błędów i wcześniejszych doświadczeń. Więc źródła nie będzie, choć bardzo bym chciała je podać... Co ważne - waga wszystkich składników - już po obraniu.
- 500 g marchewek
- 400 g pomarańczy (użyłam czerwonych pomarańczy odmiany Tarocco)
- sok z połowy cytryny
- 500 ml wody
- 700 g cukru (dla mnie okazało się za dużo, musiałam ratować smak dżemu sokiem z 1,5 cytryny) - następnym razem użyję mniej, pewnie około 500 g
- 1 żelfix, konfiturex lub dżemix 2:1, można zastąpić pektyną w proszku
Przygotowanie dżemu z marchewek i pomarańczy
- Marchew obierz, pokrój na mniejsze kawałki i włóż do Speedcooka. Zmiksuj - czas 5 sekund, obroty 8. Potem zgarnij kopystką marchewkę z boków naczynia i jeszcze raz zmiksuj - czas 10 sekund, obroty 4. Warzywo przełóż do osobnego naczynia.
- Pomarańcze obierz ze skórki, jeśli jest to gruba skóra z dużą ilością albedo. Czerwone pomarańcze mają delikatną skórkę, więc nie trzeba obierać, wystarczy odciąć oba końce. Jeśli jednak zdecydujesz się obrać czerwone pomarańcze ze skórki - gotowy dżem będzie delikatniejszy w smaku, bez wyczuwalnego, lekko gorzkiego posmaku skórki pomarańczowej (który ja po prostu uwielbiam!). Pokrój owoce na duże kawałki i włóż do naczynia, zmiksuj - czas 10 sekund, obroty 5.
- Dodaj sok z połowy cytryny, rozdrobnioną marchew i wodę. Włącz gotowanie, czas 30 min/temp.100 st./obr. 2. Następnie wsyp cukier i jeszcze gotuj - czas 30 min/temp. 100 st./obr. 2. Na koniec dodaj konfiturex/dżemix/żelfix i zamieszaj, czas 20 sekund/temp. 100 st./obr. 3.

- Gorący dżem marchewkowo-pomarańczowy wlej do wyparzonych słoiczków i zakręć, postaw na chwilkę do góry dnem. Gotowe!
PS. Ten nietuzinkowy dżem można też przygotować metodą tradycyjną, czyli w rondlu. Wystarczy pokroić drobno składniki, dodawać do garnka według podanej wyżej kolejności, podgrzewać i smażyć zgodnie z powyższymi zaleceniami czasowymi. Potrzebna będzie odrobina kalkulacji, kombinacji i myślenia - i wszystko pięknie się uda. To łatwe!
A jeśli zechcesz bardziej intensywnie używać swojego Speedcooka, to poniżej zapewne znajdziesz kilka inspiracji:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/czarna-porzeczka-ucierana-z-cukrem-surowa/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/cwikla-z-chrzanem-tradycyjny-przepis/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/pizza-na-cienkim-spodzie/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/dzem-pomaranczowy-ze-speedcooka-z-thermomixu/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sosna-zimowe-zbiory/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sok-z-pokrzywy-majowej/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sos-sriracha-diy/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/likier-z-kukulek-na-swiateczny-stol/










Ojeju! Jakie wspaniałości! Tylko skąd wziąć takie pomarańcze?
P.S. Selerowej kiszonki jeszcze nie zrobiłam 🙁 Nawał pracy i różnych spraw, którym musiałam stawić czoła, nie zostawił mi ani chwili na myślenie o tym. Seler został zjedzony w surówce i smoothie 🙂 Ale wiem, że zrobię 🙂
Pozdrawiam cieplutko, Pola
Pomarańcze mogą być dowolne, niekoniecznie takie.
Życzę Ci spokoju, wypoczynku i więcej czasu dla siebie 🙂