Strona Główna

Baza do zup na włoszczyźnie

jak przygotować podstawową bazę do zupy

Baza do zup jest sporym ułatwieniem podczas gotowania różnych potraw. Przydaje się wszędzie tam, gdzie jest potrzebny bulion i niewielka ilość tych warzyw, które wchodzą w skład włoszczyzny. Taka baza to są po prostu wstępnie podsmażone czy podduszone marchewki, cebule, pietruszki i seler. Kto ma, może też dodać kawałek pora. Wymyśliłam tę ułatwiającą szybkie gotowanie bazę, wzorując się na włoskim soffritto i rosyjskich zażarkach, ponieważ bardzo spodobała mi się koncepcja wstępnego podsmażania rozdrobnionych warzyw do zupy lub innego dania. Krótkie smażenie na tłuszczu wydobywa z warzyw głębię smaku, więc gotowa zupa smakuje zupełnie inaczej, niż tylko z ugotowanymi jarzynami.

Pasta alla Norma, czyli najlepszy makaron z bakłażanem

pasta alla Norma

Prawie ostatnie zebrane bakłażany przeznaczyłam na klasyczne sycylijskie danie - pasta alla Norma. Od bardzo dawna chciałam spróbować smaku tego słynnego makaronu, ale jakoś się nie składało. A to nie było czasu i weny, a to brakowało któregoś ze składników. Jednak jesienią, gdy minął u nas szczyt przetwarzania ogrodowych dobroci, postarałam się o wszystkie potrzebne ingrediencje. Do mojej kuchni trafił włoski makaron rigatoni (nie było łatwo go kupić, bo rzadko pojawia się w popularnych dyskontach i w wiejskich sklepach). A także ser ricotta salata, który charakteryzuje się wyjątkowym smakiem i trudno zastąpić go bardziej popularnym parmezanem. Bo choć parmezan jest wspaniały, to jednak nie jest serem owczym i w dodatku pochodzi z zupełnie innego regionu Włoch, czyli z okolic Parmy. A ja przecież chciałam przygotować prawdziwe sycylijskie jedzenie.

Granola dyniowa

granola dyniowa

Już dawno temu obiecałam, że jesienią i zimą będą pojawiać się tu przepisy na płatki i kasze śniadaniowe - i jednym z nich jest dzisiejsza aromatyczna granola dyniowa. Pyszna, chrupiąca, pachnąca korzeniami, idealna na moment, gdy nie masz czasu na gotowanie owsianki. Bo granolę możesz zjeść z ciepłym lub zimnym mlekiem roślinnym albo zwierzęcym, a nawet z jogurtem wprost z lodówki. Dzięki wcześniejszej obróbce termicznej jest łatwiej strawna niż surowe płatki, które niekiedy jadasz z mlekiem w dobrej wierze. Jeśli masz ochotę na musli - to płatki musisz namoczyć dużo wcześniej, najlepiej wieczorem poprzedniego dnia. O prawdziwym, zdrowym muesli (musli) doktora Birchera pisałam tutaj (część pierwsza) i tutaj. Jednak granola dyniowa to zupełnie inna bajka.

Ciasteczka serowe z jabłkami

ciasteczka serowe z jabłkami

Przedstawiam dziś bardzo stary przepis z mojego zeszytu, a są to ciasteczka serowe z jabłkami. Piekła je czasem moja Mama, ale Teściowa chyba częściej. I w ogóle mam wrażenie, że w latach mojej młodości to był niezwykle szeroko rozpowszechniony przepis, który niesłusznie odszedł w zapomnienie. A ja lubię przywoływać zapomniane przepisy, więc na urodziny J. upiekłam te właśnie ciastka, a nie tort. I okazało się, że to był trafiony pomysł, bo Mąż po cichu marzył o trójkątach francuskich z jabłkami, które bardzo lubi. A że nie chciałam kupować gotowego ciasta francuskiego, to przygotowałam łatwe ciasto twarogowe, podobne nieco do ciasta półfrancuskiego. I tym sposobem uzyskałam bardzo podobny efekt smakowy. Bo ciasteczka serowe z jabłkami smakują zachwycająco!

Risotto z grzybami leśnymi

risotto z grzybami

Zawsze, ale to zawsze mamy ochotę na risotto, a jesienią risotto z grzybami leśnymi jest wprost obowiązkowe! Trzeba mieć do niego świeże leśne grzyby - maślaki, podgrzybki, koźlarze lub rozmaite borowiki, a także ryż arborio lub carnaroli, wywar grzybowo-jarzynowy i parę niezbędnych przypraw. I już, to wszystko, co jest potrzebne, aby ugotować przepyszne grzybowe risotto!

Maślaki solone

maślaki solone

Tylko w latach (a może raczej jesieniach) obfitości grzybów mam szansę przygotować maślaki solone. Bo tylko wtedy dam radę zebrać wystarczająco dużo zdrowych, jędrnych i odpowiednio dużych maślaków, a także innych podobnych grzybów, np. borowików i podgrzybków. Jednak w tym roku solę głównie maślaki, bo trafiło się ich wyjątkowo dużo na leśnych duktach, które przemierzaliśmy rowerami. To jest świetna opcja zbierania grzybów - rower, koszyk na bagażniku i postój w miejscach, gdzie na naszej drodze wyrasta dużo maślaków i czasem innych grzybków. Człowiek się nie nachodzi, a mimo to grzyby znajdzie, zbierze i później może poszaleć w kuchni. Dzięki temu ja pod koniec października poszalałam z soleniem maślaków 🙂

Węgierski gulasz grzybowy - gombapörkölt

węgierski gulasz grzybowy

Węgierski gulasz grzybowy jest bardzo smaczną, bezmięsną alternatywą dla mięsnej wersji popularnego dania. W Polsce nazywamy to danie "gulaszem", choć węgierski gulasz ma postać zupy, a gęsta potrawka nazywana jest tam "pörkölt" lub "paprikás", jeśli zawiera paprykę. Moje dzisiejsze danie powstało jako kompilacja kilku pokrewnych grzybowych przepisów, które znalazłam na węgierskich stronach kulinarnych. Przykładowe linki zamieszczam na końcu wpisu i warto do nich zajrzeć, żeby zapoznać się z prawdziwą kuchnią Węgier. A ja z tego pomieszania przepisów uzyskałam wspaniałe danie pełne zniuansowanych smaków, zupełnie różne od znanych nam dań z leśnych grzybów. Będę często wracać do tego sposobu przygotowania gulaszu grzybowego, tym bardziej, że można go przygotować nie tylko z leśnych grzybów. Bo choć leśna wersja jest najsmaczniejsza, to do przygotowania można użyć również mieszanych grzybów hodowlanych, najlepiej pieczarek, boczniaków i ewentualnie shiitake. Wówczas nasz gombapörkölt będzie smakować zupełnie inaczej, a jednak też będzie pyszny!

Zupa z opieńkami

zupa z opieńkami

Zupa z opieńkami powstała z inspiracji tym ciekawym artykułem Czesława Białczyńskiego. Czaiłam się na nią od dawna, ale wciąż czegoś brakowało - a to grzybów, a to kiszonego soku z kapusty. Wreszcie jednak przygotowałam się odpowiednio. Już kilka dni temu nastawiłam sok z kapusty do ukiszenia, o czym nawet przypomniałam Ci na Facebooku. Bo bez soku z kiszonej kapusty nie da się ugotować tego pysznego barszczu. A później wybrałam się do lasu z nadzieją na znalezienie opieniek. Czas na zbieranie tych grzybów był chyba optymalny, bo na zdjęciach w mediach społecznościowych widziałam kosze pełne opieniek. Więc wybrałam się w znane sobie miejsce i znalazłam sporo małych opieniek do marynaty i trochę nieco większych (ale nie starych!) na dzisiejszą zupę. A zatem - do dzieła!