Ostatnio wśród mydlarek i mydlarzy nastała moda na mydło potasowe metodą na zimno. Co i rusz ktoś ze znajomych wstawia w grupie Piana Mydlana zdjęcie i krótki opis potasowego mydła przygotowanego metodą na zimno. Mila z bloga Ukręcone posunęła się nawet do szczegółowego opisania tej modnej metody (tutaj, przeczytaj koniecznie, jeśli chcesz przygotować takie mydło), z uwzględnieniem rozmaitych zmiennych. I to właśnie jej wpis na blogu ostatecznie skłonił mnie do zajęcia się tematem. Podjęcia wyzwania, podniesienia rzuconej rękawicy 😀 To dlatego w mojej domowej pracowni powstało mydło potasowe metodą na zimno.
Mydło potasowe metodą na zimno i na gorąco
Dotychczas zawsze robiłam mydło potasowe metodą na gorąco. Bo jeszcze do niedawna środowisko domowych mydlarzy uważało, że w przypadku mydła potasowego tylko ten sposób się sprawdza. Metoda na ciepło daje dobre rezultaty, mydło powstaje dość szybko i właściwie od razu nadaje się do użycia (w odróżnieniu od mydła sodowego robionego metodą na zimno, które powinno leżakować i dojrzewać - opisałam to dokładniej w tym wpisie). Ma przy tym właściwości lecznicze i łagodzące podrażnienia. Jest podatne na modyfikacje, bo łatwo do gotowego mydła (które ma przecież postać pasty) dodać wybrane składniki indywidualizujące - dowolne oleje, maceraty ziołowe, glinki, substancje ścierne itd. Wystarczy przygotować bardzo podstawową wersję mydła potasowego, a następnie puścić wodze fantazji. Ja również opisałam kilka mydeł tak przygotowanych, a znajdziesz je tutaj:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/potasowe-mydlo-lniane-bez-przetluszczenia/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/plyn-do-naczyn-nowa-porcja/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/mydlo-gospodarcze-do-prania-diy/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sapo-kalinus-mydlo-potasowe-lniane/
Dotychczas przygotowanie mydła potasowego kojarzyło się z blenderem, wolnowarem lub gotowaniem w garnku i często dość długim, żmudnym procesem podgrzewania. Aż wreszcie ktoś odważny wpadł na pomysł, by całe to grzanie i miksowanie pominąć. Przecież z ługu i tłuszczu prędzej czy później MUSI powstać mydło, nie ma alternatywy. Temperatura jest tu tylko rodzajem katalizatora. W metodzie na zimno odpada konieczność użycia blendera i długotrwałego ogrzewania. Tak przynajmniej sugerowały dziewczyny, które już wykonały mydło potasowe metodą na zimno, więc ja też postanowiłam spróbować.
Moje mydło potasowe metodą na zimno
Technicznie rzecz biorąc przygotowanie takiego mydła to nic trudnego. Trzeba oczywiście zachować niezbędne środki ostrożności - długi rękaw, rękawiczki, okulary ochronne, bardzo wydajny wyciąg kuchenny, może być też maska na twarz. O zachowaniu BHP podczas produkcji mydła pisałam w tym artykule (klik), przeczytaj koniecznie, jeśli jesteś początkującą mydlarką/początkującym mydlarzem. Pamiętaj, wdychanie oparów gorącego ługu jest bardzo niebezpieczne. Bardziej, niż wylanie kropli roztworu na skórę. Bo ze skóry stosunkowo łatwo zmyjesz ług wodą, jeśli jednak z oddechem opary dostaną się do płuc - neutralizacja poparzeń będzie o niebo trudniejsza. To dlatego dobry wyciąg jest taki ważny! Nigdy nie wdychaj oparów ługu potasowego lub sodowego! Trzeba też zadbać o przykrycie naczynia i pozostawienie robiącego się mydła w bezpiecznym miejscu, niedostępnym dla domowników - zwłaszcza dzieci i zwierząt.
Po co robię mydło potasowe na zimno?
Ostatecznie i definitywnie skończyło mi się mydło rzepakowe, potrzebne do przygotowania pasty piorącej:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/pasta-do-prania-diy/
Pasta też mi się skończyła, zostało tylko trochę płynu piorącego, ale wolę jednak używać pastę. Więc postanowiłam "nastawić" rzepakowe mydło potasowe metodą na zimno.
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/plyn-do-prania-diy/
Rzepakowe mydło potasowe metodą na zimno
Tradycyjnie użyłam najtańszego, rafinowanego oleju rzepakowego ze sklepu spożywczego, podobnie jak tutaj. Za radą Mili zmniejszyłam nieco ilość użytej wody - bo rzeczywiście, mydło przygotowane metodą na zimno potrzebuje tej wody mniej - podczas podgrzewania w metodzie na gorąco odparowuje jej całkiem sporo. Tutaj zagrożenie parowania znika. Ustaliłam więc następującą recepturę:
- olej rzepakowy rafinowany - 1501 g
- wodorotlenek potasu (KOH) - 310 g (KOH można kupić tutaj)
- woda - 330 g
W dużym garnku (tym, którego na ogół używam do robienia mydła potasowego) podgrzałam lekko olej rzepakowy. Tak, by osiągnął temperaturę około 35-40 stopni. Do drugiego, mniejszego garnka wlałam wodę i ostrożnie wsypałam płatki wodorotlenku potasu. Płatki rozpuściły się powoli w wodzie, mieszane długą plastikową łyżką. Unikałam wdychania oparów! Roztwór sam z siebie po chwili osiągnął temperaturę prawie 99 stopni, trzeba było uważać. Przestudziłam go do temperatury około 40 stopni, wstawiając garnek do zlewu z zimną wodą. Studzenie poszło szybko. Ochłodzony ług wlałam ostrożnie do garnka z olejem, zamieszałam łyżką i włączyłam stoper. Zaczęłam odmierzać minuty.
Moje kłopoty z mydłem rzepakowym
Rzuciłam się na mydło potasowe metodą na zimno po pierwsze pod wpływem znajomych, którym ta sztuka się udała, a po drugie pod presją potrzeby stworzenia sprawdzonego środka piorącego (mam tu na myśli pastę do prania). Ostatnio brak mi czasu, więc tym bardziej skusił mnie sposób przygotowania mydła bezobsługowego, bez konieczności miksowania, podgrzewania i doglądania. Niby nie jest to szczególnie trudne, ale jednak zabiera trochę czasu. A zaoszczędzenie paru dodatkowych minut wygląda nader kusząco.
Na początku, zaraz po zmieszaniu ługu z olejem, włączyłam stoper i liczyłam minuty. Myślałam, że może uda się stworzyć mydło potasowe metodą na zimno w ciągu najwyżej kilkudziesięciu minut. Nic z tego! Wkrótce odliczanie czasu zmieniło się w godziny, a następnie w dni.
W praktyce okazało się, że mydło rzepakowe wprawdzie da się zrobić niemal bezobsługowo, ale jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość. Proces nie przebiegał tak szybko, łatwo i prosto, jak to opisała Mila. Na pewno zdecydował o tym dobór tłuszczu. Olej rzepakowy zawiera relatywnie dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych, które znacznie spowalniają proces zmydlania. Choć mam za sobą tylko tę jedną próbę (na razie), jestem przekonana, że tu właśnie tkwi przyczyna znacznego przedłużenia czasu powstawania mojego mydła potasowego. Wyciągam taki wniosek na podstawie jednorazowego doświadczenia. Będę oczywiście dalej próbować, na jednym razie się nie skończy!
Kolejne fazy powstawania mydła
Do konsystencji rzadkiego budyniu moje mydło doszło po upływie prawie 2 dni (około 46 godzin - nie mierzyłam aż tak dokładnie, bo gdy mydło powstaje prawie przez cały tydzień - godzinka w tę czy w tamtą stronę nie gra roli). Wcześniej było rozdzielone na fazę lekko budyniową na spodzie naczynia i rzadką o wyglądzie oleju - na wierzchu. Mieszałam łyżką od czasu do czasu (co parę godzin) w nadziei przyspieszenia procesu, ale to nic nie dało. Trzeba było cierpliwie czekać.
Postać gęstej, matowej masy z lekkimi prześwitami początków żelowania mydło przybrało po upływie kolejnych 34 godzin (czyli 80 godzin od rozpoczęcia). Po wymieszaniu na powrót stało się bardzo gęste, matowe i nieprzezroczyste. Trzeba było czekać dalej...
Po kolejnych 15 godzinach prawie całe mydło zżelowało, ale wciąż miało sporo matowych plamek oraz jeszcze niezbyt przyjazne pH. Nie pamiętam, jakie, bo nie zrobiłam fotki, ale na pewno zbyt wysokie. Nie zauważyłam, by podczas żelowania się zagrzało, chyba że w nocy, gdy na parę godzin spuściłam je z oczu. Gdy od rozpoczęcia produkcji minęło 5 dni (w przybliżeniu 120 godzin), powinnam do niego wrócić, ale...
Ale potem miałam sporo rozmaitych kłopotów i obowiązków i zaglądałam do mojego mydła może raz dziennie, nie mając czasu użyć papierka do pomiaru i aparatu fotograficznego 🙂 Więc tak naprawdę nie wiem, co się działo w garnku, a wygląd pasty nie bardzo się zmieniał.
Jak sprawdzić pH gotowego mydła
Wolną chwilę znalazłam po upływie ponad tygodnia od rozpoczęcia całej tej zabawy. Nie wykluczam, że mydło było gotowe trochę wcześniej, ale i tak proces trwał o wiele dłużej, niż początkowo zakładałam. Należy go liczyć w dniach, a nie w godzinach, przynajmniej w przypadku mydła rzepakowego. Spróbuję jeszcze z innymi tłuszczami, bo jestem bardzo ciekawa, czy będzie inaczej 🙂
Dla formalności sprawdziłam jeszcze pH mydła papierkiem wskaźnikowym. Najpierw maznęłam gotową pastą mydlaną żółty pasek. Wynik wydawał się być nadzwyczajny, wystarczy spojrzeć:
Zaraz potem przypomniałam sobie, że aby prawidłowo zbadać odczyn mydła, należy rozpuścić małą porcję w miękkiej wodzie - takiej pozbawionej minerałów. Destylowanej lub z dobrego filtra. Rozpuściłam więc łyżeczkę pasty w kilku łyżeczkach wody z filtra odwróconej osmozy.
Po rozpuszczeniu mydła zanurzyłam pasek pomiarowy w gotowym roztworze. Uzyskany wynik był nieco gorszy, ale nadal satysfakcjonujący. Gotowa pasta jest trochę mniej szklista, niż przygotowana na gorąco, może z czasem jeszcze "dojdzie". Ale po zbadaniu pH utwierdziłam się w przekonaniu, że moje mydło potasowe na zimno jest gotowe i może być bezpiecznie używane. Hurra!
Umyłam pastą dłonie. Mydło myje dobrze, jutro zrobię z niego pastę do prania. A po upływie godziny, gdy pasek maźnięty pastą nasiąkł dokładnie, a ten zamoczony w roztworze mydła wysechł - okazało się, że oba pokazują podobny wynik pomiaru.
Wniosek: możesz sprawdzić pH pasty mydlanej, dotykając jej po prostu papierkiem wskaźnikowym, ale z odczytem wyniku musisz poczekać przynajmniej godzinkę 🙂
Eksperyment uważam za udany. Sporo się dowiedziałam. Metodę na zimno w produkcji mydła potasowego możesz zastosować, gdy Ci się nie spieszy, a nie chcesz odpalać blendera i pilnować ogrzewania masy. Jeśli jednak potrzebujesz mydła "na już" - wybierz raczej metodę na ciepło albo lepiej - użyj innego tłuszczu. Powodzenia!
Mydło potasowe metodą na zimno - uwagi końcowe
Po kilku kolejnych próbach zdobyłam nowe doświadczenia:
- warto jednak użyć blendera, to mocno skraca przygotowanie mydła
- mydło powstaje o wiele szybciej, a nawet BARDZO SZYBKO, gdy jest robione z mieszanych tłuszczów, próbowałam rzepak z dodatkiem kokosa
Powodzenia!
Tutaj znajdziesz rzepakowe mydło na zimno z użyciem blendera:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/rzepakowe-mydlo-potasowe-metoda-na-zimno/
A tutaj - mydło z mieszanych olejów i ze zredukowaną wodą:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/gospodarcze-mydlo-potasowe-rzepakowo-kokosowe/






















Witaj!pisałas o zrobieniu mydła potasowego rzepakowego na zimno,czy próbowałas może zrobić lnine ta samą metodą?No i jak wtedy wygladały by proporcje składników?Ta metoda jest mocno zachęcająca.Do tej pory czytałam tylko o gotowaniu i podgrzewaniu mydeł potasowych.Co Ty na to? pozdrawiam
Dorotko, to było moje pierwsze doświadczenie z mydłem potasowym na zimno. Będę oczywiście próbować dalej i jeśli coś z tego wyjdzie - podam receptury. Wiem jednak, że z mydłem lnianym nie będzie łatwiej. Olej lniany zawiera bardzo dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych, a one najtrudniej się zmydlają. Pewnie cały proces potrwa podobnie długo - ale nic to, i tak spróbuję się z nim zmierzyć.
Pozdrawiam 🙂
To może i ja podzielę się doświadczeniem. Zrobiłam mydło lniane metodą na zimno, niezmydlone 2%. Było gotowe po dwóch godzinach 😉
Teraz się biorę za mydło gospodarcze rzepakowe 😉
Gotowe w dwie godziny? To szybciej niż to, które robiłam w wolnowarze! Tyle, że tam było przetłuszczenie 10%, więc pewnie trudniej się zmydlało. W każdym razie - to dobra wiadomość, dziękuję 🙂
Hajduczek,
Bardzo mnie zainteresowala Twoja strona i opisana metoda mydla potasowego.
Jakies dobre anioly pomogly mi Ciebie znalezsc. 🙂
Dziekuje bardzo za przepis i opis (takze metody cieplej co wczesniej poczytalam)
Ja kiedys robilam swoje mydlo z tluszczu wolowego i lugu (lye).
Byl to process dosc czasowy bo mydlo musialo sie wylezec przynajmniej 3 tygodnie 🙂
...ale to bylo tak dawno temu i na innym kontynencie, potem farmer co od nich kupowalam mleko itp robili mydlo na wieksza skale wiec bylo mi to bardzo pomocne...
Teraz jednak stwierdzilam ze nie moge uzywac nawet bialego jelenia zeby sie nie czuc jakbym sie miala rozsypac....wiec uzywam oleju z oliwek albo masla, albo oleju kokosowego zamiast "cudownie" pachnacych kremow, ktore sa nafaszerowane srodkami chemicznymi i w zasadzie nie dzialaja.
Przepraszam za tak dlugi komentarz, punkt tego jest ze z dzika wrecz radoscia zaznaczylam Twoja website and bede czytac co masz do powiedzenia na inne tematy ktore mnie interesuja.
Jeszcze raz dziekuje za informacje juz uzyskane i te do ktorych niewatpliwie dotre.
Witaj, ja również się cieszę, że mnie odszukałaś w wielkim świecie. Rozgość się, zapraszam 🙂
Hej, witam. Spieszę poinformować iż zrobiłam takie mydło, wg tego powyżej przepisu i tą własnie metoda na zimno i wyszło mi w 11 godzin. Dodałam tylko spirytusu i on właśnie przyśpieszył zmydlanie. Takie jest moje odczucie. Mydło jest super, i w ogóle nie ma zapachu. Zrobiłam, bo chciałam wypróbować płyn do prania. Oczywiście płyn również zrobiłam pierze fajnie, a pranie po prostu jest czyste i pachnie powietrzem. Płyn ma tą jedną wadę, że przed użyciem trzeba go porządnie wstrząsnąć aby rozmieszać i wtedy wlać do pralki. Teraz kolej na pastę do prania. Pozdrawiam. Monika
Dzięki za informację o spirytusie, wypróbuję przy okazji ten sposób. Co do płynu - mam podobne odczucia. Też wstrząsam przed użyciem, a pranie pachnie - jak to piszesz - powietrzem. Uwielbiam ten zapach, chyba przechowuję go gdzieś w zakamarkach pamięci jeszcze z dzieciństwa!
Monika, dużo tego spirytusu dodałaś?
Trochę późno odpowiadam, ale dodałam 50 ml spirytusu. Taki spory kieliszek. Dodałam nawet chyba chwilę po, czyli po godzinie po zamieszaniu wszystkich składników. Przyglądałam się miksturze i stwierdziłam że nic się nie dzieje więc dolałam. I to bardzo pomogło, bo po dolaniu zaczęło się żelowanie mydła. Polecam
Dziękuję 🙂
To ja dziękuję za super blog i porady. Wykonanie mydla, opis oraz zdjęcia to mnie zmobilizowało do działania. Dziękuję że jesteś i że pomagasz :o) Monika.
Moniko, tak to działa - mnie też kiedyś ktoś pomógł i zmobilizował do działania. Jestem tej osobie bardzo wdzięczna 🙂
Dzień dobry,
czytam sobie wpis i muszę jako chemik z wykształcenia (po prostu czuję w trzewiach, że MUSZĘ) zaznaczyć, że nigdy - absolutnie i bez żadnych wyjątków - czego nie wylalibyśmy sobie na skórę, nie spożyli czy wciągnęli do płuc absolutnie nie wolno tego neutralizować ani kwasem, ani zasadą. Nawet delikatną i słabą. Tylko przemywanie wodą lub wentylacja świeżym powietrzem. Neutralizowanie od czasów PRL ciągnie się w świadomości polaków, że jest bezpieczne ale nie jest. Nie należy na żywych tkankach przeprowadzać żadnych reakcji, a neutralizacja jest jedną z nich. Mimo wszystko dziękuję za kolejny przepis na mydło, na pewno skorzystam.
Pozdrawiam,
Dziękuję za wartościowy komentarz 🙂 Wspomniałam wprawdzie, że najpierw należy zmyć wodą, a dopiero później ewentualnie zneutralizować, ale w sumie masz rację, chyba poprawię wpis. Pozdrawiam serdecznie!
a czy ten spirytus to może być ten salicylowy?
Raczej nie. Jednak do zastosowań kosmetycznych można użyć tzw. spirytusu skażonego, który jest dostępny w sklepach chemicznych i jest też wielokrotnie tańszy niż spożywczy.
Po jakim czasie od zrobienia można używać mydła potasowego zrobionego metodą na zimno?
Jeśli sprawdzisz pH i jest w porządku, to można używać już po 2-3 dniach. W tym czasie zmydlą się wszelkie ewentualne resztki.
Hajduczku czy jeśli kupiłam wodorotlenek potasu firmy stanlab i nie ma na opakowaniu informacji o jego stężeniu, natomiast napisane jest cz.d.a., to czy w kalkulatorze mydlanym nadal muszę zaznaczyć opcję 90% koh?
Tak, w przypadku KOH zawsze w kalkulator wpisujemy 90%. Te pozostałe 10% to nie są zanieczyszczenia, tylko po prostu woda z powietrza. To dotyczy jakości czda i tzw. "czystego" wodorotlenku, bo zdarzają się też takie o słabszej mocy (80-85%, techniczne). Tych nie używamy do mydła.
Powodzenia w mydleniu!
Bardzo dziękuję za wyjaśnienie i za chęć dzielenia się swoją pasją, a przez to inspirowanie innych. Życzę dalszych sukcesów.
Dziękuję pięknie 🙂
hej, hej.
Jako chemik muszę tutaj sprostować (bo się uduszę). Skrót cz.d.a - czysty do analizy to zgodnie z PN substancja o czystości 99.9 - 99.99% i nie ma mowy o tym by jakaś woda tam się plątała (w fabrycznie zapakowanym opakawaniu).
Uwaga!
Wodorotlenek potasu jako higroskopijny ciągnie wodę z powietrza dlatego nie zostawiamy go ani na chwilę w otwartym pojemniku.
Pozdrawiam
Piotr
Dziękuję. Oczywiście nie wolno dopuścić do uduszenia 🙂 Ja wiem, co oznacza skrót cz.d.a, jednak z tym wodorotlenkiem to jakaś magia. Ustawiam recepturę i gdyby był on prawie 100-procentowy, to po zmydleniu powinnam otrzymać żrące mydło, a tak się nie dzieje. Nie jestem chemikiem i nie potrafię tego wytłumaczyć.
Mając olej mieszany 80% rzepakowego i 20% słonecznikowego zmienia się przepis czy pozostaje taki sam?
Zmienia się. W wolnej chwili przeliczę, czekaj z tym mydłem!
A jak z tego mydła przygotować mydło w płynie?
Najlepiej eksperymentować, kierując się wskazówkami zawartymi w tym wpisie: https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zel-pod-prysznic-pyszna-zabawa-w-kolory/
Powodzenia!
Witam.
Nie jestem chemikiem i nie mam zielonego pojęcia o takich ,,chemicznych cudach", ale przypadkowo trafiłam na ten blog i zastanawiam się - czy mogłabym spróbować zrobić mydło potasowe? Czy lepiej wogóle odpuścić sobie?
Jeśli mam 50% oleju arganowego i 50% rzepakowego to reszta w przepisie się zmienia? Mam POTASSIUM HYDROXIDE , czy z tego też można robić mydło metodą na zimno?
Jakie powinno być prawidłowe ph?
Krótka odpowiedź brzmi - tak, możesz zrobić mydło potasowe. Ale zanim się za to zabierzesz - musimy ustalić więcej szczegółów, byś sobie nie zaszkodziła. Bo recepturę koniecznie trzeba przeliczyć, uwzględniając Twoje tłuszcze i Twoje Potassium Hydroxide, czyli wodorotlenek potasu.
Napisz proszę więcej szczegółów dotyczących Potassium - postaraj się dowiedzieć z etykiety, jaki to jest wodorotlenek. Szukaj wartości wyrażonych w procentach (%). Albo zrób wyraźne zdjęcie etykiety i postaraj się dołączyć je do następnego komentarza.
Dziękuję za tak szybką odpowiedz.
Chyba dam sobie spokój z tym mydłem, bo nawet nie rozumię co to znaczy, że recepturę trzeba przeliczyć!? Tzn., że jak dam olej rzepakowy i olej arganowy (pół na pół) - to ilość wody i potasu się zmienia? To może lepiej z samego rzepakowego?
Co do mojego POTASSIUM HYDROXIDE - to na etykiecie nie napisali jaki procent. Dzwoniłam tam skąd zamawiałam - powiedzieli, że ,,nie mniej niż 85%".
Nie wiem jak wysłać zdjęcie, ale jeśli to ważne, to jak będzie syn - to poproszę o pomoc.
Ilość wody - niekoniecznie, ale ilość wodorotlenku potasu może się zmienić po przeliczeniu receptury. Jeśli chcesz, to najlepiej jednak zrobić mydło z samego oleju rzepakowego. Zresztą arganowego chyba szkoda na mydło gospodarcze?
"Nie mniej niż 85%" powinno wystarczyć, więc wszystko wskazuje na to, że mydło się uda (bez oleju arganowego, bo to już by była inna receptura).
Od rana próbuję odpowiedzieć i mój wpis nie jest opublikowany - nie wiem dlaczego?
Dziękuję za tak szybką odpowiedz.
Chyba dam sobie spokój z tym mydłem, bo nawet nie rozumię co to znaczy, że recepturę trzeba przeliczyć!? Tzn., że jak dam olej rzepakowy i olej arganowy (pół na pół) - to ilość wody i potasu się zmienia? To może lepiej z samego rzepakowego?
Na etykiecie nie napisali ile %, ale zadzwoniłam tam skąd mi przysłali i powiedzieli, że ,,nie mniej niż 85%”.
Komentarze nie publikują się od razu, muszą czekać, aż znajdę czas, by do nich zajrzeć i zatwierdzić oraz odpowiedzieć. A ja jestem na wakacjach 🙂 Więc rzadko zaglądam do komputera.
O rany!😨 to teraz takich samych komentarzy wyjdzie dużo więcej. Na tym też się nie znam (bo ja z innych czasów 😎)
Przepraszam i dziękuję.
Życzę udanych wakacji.
A po wakacjach - jak będzie to możliwe - to proszę napisać - ile dać oleju arganowego i innego oleju: rzepakowgo lub słonecznikowego (tutaj myślałam o mydle dla siebie).
Jakie powinno być ph mydła?, i jaką krzywdę można sobie zrobić jak będzie zła receptura?
Pozdrawiam
Psotko, nie martw się, czuwam 🙂 Nadmiar komentarzy nie opublikuje się, wiem, że to była pomyłka.
A o Twoim mydle pogadamy po moim powrocie. Pozdrawiam!
No i pogadali. Ciekawi mnie czy nie da się jakiegoś normalniejszego wpisu zrobić co i jak z tym olejem, boraxem, sodą itd. Olej kokosowy to nowość i nikt kiedyś na nim nie robił tylko na rzepakowym. Nie da się normalnej receptury tylko z rzepaku plus osobno z domieszką boraxu, plus osobno z domieszką sody kaustycznej. Nijak z tych wpisów o żelach, proszkach itd. nie mogę stworzyć tego co chcę - żel z sodą i boraksem do naczyń lub mydło potasowe na oleju rzepakowym z sodą i boraxem. Rozumiem, że nie próbowałaś zrobić z domieszką odwaru z orzechów piorących? Pozdrawiam
Nie do końca zrozumiałam, czego ode mnie oczekujesz. Dotychczas miałam nadzieję, że moje wpisy są zupełnie normalne, a tu taka niespodzianka - mają być normalniejsze. Hmmm, czyli jakie?
Próbowałeś stworzyć coś własnego na bazie tego przepisu? https://www.hajduczeknaturalnie.pl/pasta-do-prania-diy/
A co do orzechów piorących - nie, nie używałam odwaru do stworzenia mydła. Robiłam tylko szampon ziołowy.
Pozdrawiam!
Mam pytanie, zrobiłem mydło potasowe z mixu różnych tłuszczy , ilosć KOH oczywiście przeliczyłem. Jednak po paru dniach mydło nadal czuć tłuszczem? Czy to może znaczyć, że ługu było za mało?
Myślę, że tak. Czy pamiętałeś, aby w kalkulatorze zaznaczyć KOH-90%?
Spróbowałem przeliczyć programem soapcalc Twoja recepturę. Po wybraniu oleju rzepakowego, tylko wersja nierafinowany dostępna w bazie olejów, zaznaczeniu 1500g i 90% stężenia KOH program podał 277g KOH. Skąd u Ciebie 310g? Inny program stosujesz? Przeliczałem też ręcznie opierając się na podanych przez googla liczbach zmydlania dla KOH i też wychodzi dla górnej granicy liczby zmydlania ok 290g KOH. Aha w programie jest standardowo 5% przetłuszczenia.
Nie pamiętam już, jak to dokładnie obliczałam, ale taki wynik mi wyszedł w soapcalc. I sprawdza się od wielu lat, więc później już go nie sprawdzałam. W wolnej chwili sprawdzę jeszcze raz.
Proszę pamiętać, że skład oleju rzepakowego może być bardzo różny.
To prawda, zawsze jest to wielka niewiadoma, jakie parametry ma kolejna partia oleju.
Czy można zrobić mydło potasowe do stosowania w ogrodzie z margaryny i masła?
Jeśli tak to ile czego dać?
Jeszcze jedno pytanie - wlewamy ług do tłuszczu?, czy tłuszcz do ługu?
Nie mogę powiedzieć, że to niemożliwe, ale bardzo trudne. W maśle jest 82-83% tłuszczu mlecznego, a reszta to niedokładnie wiadomo co - woda, trochę białka, może jakieś węglowodany. To wszystko ma wpływ na zmydlanie. Z margaryną jest jeszcze trudniej, bo oprócz wody i białka są w niej różne tłuszcze, w tym częściowo uwodornione. Nie znamy składu procentowego tych tłuszczów, a każdy z nich zmydla się inaczej. Dlatego nie podejmuję się sporządzenia receptury.
Szkoda. Zależało mi.
A odpowiesz mi na drugą część pytania?
Tak czy siak - dzięki za odpowiedź.
Pozdrawiam.
Zazwyczaj wlewamy ług do tłuszczu. Ale w sumie kolejność jest sprawą drugorzędną, bo najważniejsze jest, aby zachować maksymalną ostrożność.
To miało być mydło potasowe do ogrodu - to jeśli nie wyjdzie to jak to będzie wyglądało - będzie bardzo rzadkie czy jakieś ,,zważone", czy wógole nie połączy się to wszystko wjedną całość?
Trochę marudzę, bo nie znam się wcale, a mam dość dużo masła i margaryny i szkoda mi tak po prostu tego wyrzucić - może chociaż w ogrodzie by posłużyło?
Wszystko może się zdarzyć. Może być zła konsystencja (za gęste, za rzadkie), ale to jest najmniejszy kłopot. Może nie zajść reakcja zmydlanie albo trwać bardzo, bardzo długo. A jeśli zajdzie reakcja, po jej zakończeniu powstały produkt może się okazać żrący i przez to niebezpieczny dla roślin, zwierząt i ludzi. Albo może wyjść z kolei mydło tłuste, bardziej brudzące niż myjące.
Nie możesz zamrozić tego masła i margaryny, a później sukcesywnie brać do jedzenia? Masło czosnkowe albo ziołowe, np. pietruszkowe to jest poezja!
Dziękuję za wyjaśnienie. Nie będę ryzykować.