Podczas przygotowywania mleka sojowego obiecałam podać sposoby na zagospodarowanie pozostałości, a kotlety z okary są chyba najłatwiejszym z tych sposobów. Postaram się sukcesywnie wypróbować, przetestować i opisać inne pomysły na okarę, ale dziś przedstawiam kotlety. Moim zdaniem to jest najbardziej użyteczny ze znanych mi przepisów. Zróbmy więc kotlety z okary, która jest bardzo łatwa w obróbce i chętnie przyjmuje smak przypraw. Moje kotlety nie są wegańskie, ponieważ zawierają jajko, ale myślę, że z czasem i ten temat da się dopracować. Przygotowane przeze mnie kotlety z okary mają zwartą konsystencję, dzięki czemu nie rozpadają się na patelni. Równocześnie pozostają lekko wilgotne i dość pulchne, więc nie stają się wysuszone na wiór podczas smażenia.
Gdy patrzę na kotlety z okary z perspektywy wieloletniej wegetarianki, czyli z mojej dzisiejszej perspektywy, dostrzegam w nich wielki potencjał. Jadałam je wcześniej, ale bardzo rzadko, bo i rzadko robiłam mleko sojowe. Cała ta zabawa w gotowanie soi, blendowanie i cedzenie przez szmatki nie bardzo mnie bawiła, choć oczywiście czasem to robiłam jako osoba ciekawa różnych wyzwań. Wyciskarka wolnoobrotowa nieco zmieniła moje podejście, bo teraz przygotowanie mleka sojowego okazuje się łatwiejsze. Naprawdę łatwiejsze, więc muszę się przyznać, że uległam magii gadżetów kuchennych 😀 Dzięki wyciskarce mleko sojowe jest gładsze, a okara lepiej rozdrobniona i łatwiejsza do uzyskania. A to oznacza, że teraz będę znacznie częściej przygotowywać mleko sojowe i okarę przy okazji. I kotlety z niej też.
Kotlety z okary - skład na 4 sztuki
Zależnie od okoliczności 4 kotlety mogą wystarczyć dla 2-4 osób.
- 150 g okary
- 1 jajko roztrzepane widelcem
- posiekana mała cebula lub szczypior od dwóch dymek
- 3-4 małe gałązki cząbru górskiego lub innych ziół - do wyboru: koperek, oregano, bluszczyk kurdybanek, macierzanka, tymianek, rozmaryn itp.
- pół łyżeczki mielonego pieprzu
- pół łyżeczki soli kłodawskiej
- 3 łyżki mąki orkiszowej (jasnej) lub pszennej
- bułka tarta do formowania kotlecików
- tłuszcz do smażenia (masło klarowane, olej)
- opcjonalnie - jakiś fajny sos do podania - pieczarkowy, pieczeniowy, grzybowy itp.
Przygotowanie
- Posiekaj cebulkę lub szczypior oraz oddzielone od łodyżek listki cząbru górskiego (lub innego wybranego ziółka).

- W misce roztrzep jajko przy pomocy widelca lub trzepaczki. Dodaj do jajka posiekane zioła, mielony pieprz i sól, a następnie wymieszaj dokładnie.

- Dodaj do miski około 150 g okary oraz 3 łyżki mąki - nie czubate, ale i nie płaskie.

- Ja niezmiennie używam jasnej mąki orkiszowej, ale Ty możesz użyć pszennej, jeśli chcesz. Wymieszaj dokładnie masę przeznaczoną na kotlety z okary, bo ich dokładne połączenie jest kluczowe dla konsystencji kotlecików.

- Posyp dłoń bułką tartą, a następnie nabierz łyżką 1/4 masy przygotowanej na kotlety z okary i połóż tę masę na dłoni. Z wierzchu posyp jeszcze odrobiną bułki tartej, uformuj płaski kotlet mielony i połóż na patelni z rozgrzanym tłuszczem. W podobny sposób uformuj pozostałe trzy kotlety.

- Smaż kotleciki na średnim ogniu na lekko rumiany kolor z obu stron, a następnie wykładaj na talerze.
Gotowe kotlety z okary
Usmażone kotlety z okary najlepiej smakują, gdy są podane na ciepło z jakimś sosem, ale i bez sosu są całkiem zacnym daniem. Stanowią bardzo smaczny i pełnowartościowy zamiennik mięsa na lunch, obiad i kolację. No i stanowią doskonały przykład zagospodarowania resztek, bo przecież okara powstaje przy okazji produkcji mleka sojowego, a nie na odwrót. Bo nikt nie robi mleka sojowego, aby mieć okarę. Chyba nikt, lecz na pewno nie można tego wykluczyć 😀
PS. Wypróbuj też inne sprawdzone przepisy na wegetariańskie kotlety, a tu, poniżej, znajdziesz niektóre z nich:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sznycelki-selerowe/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kotleciki-jajeczne-na-wielkanoc/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/kotlety-ziemniaczane-z-orzechami/















No proszę, ja nawet nie wiedziałam, co to jest ta okara. Na początku myślałam, że chodzi o okrę (jak u Scarlett O'Hary ;-))
Jako wieloletnia wegetarianka "od zawsze" wiem, co to jest okara. Ale podobieństwo nazwy do okry może zmylić każdego nieświadomego konsumenta 🙂 Z okry czasem robię potrawkę typu curry, kisiłam ją też kilka razy. W tym roku nawet podjęłam próbę uprawy okry w tunelu foliowym, ale u nas jest dla niej chyba zbyt chłodno, mimo niby gorącego lata.