Złapałam kleszcza - co robić?
Oto, co mi zostało po arcyciekawym spacerze ziołowym z Anią, Gosią i Adamem - złapałam kleszcza, zrobiłam bukiet z ziół, zebrałam kwitnące ziele żywokostu na ocet, opaliłam się trochę i zmęczyłam, ale także bardzo dużo dowiedziałam się i nauczyłam. Mam nadzieję, że zapamiętam wszystko, bo tym razem miałam dyktafon i udało mi się nagrać to, co mówili Gosia, Ania i Adam, a także inni uczestnicy spaceru. To wszystko jest bowiem bardzo ciekawe i ważne, każdy ma jakieś własne doświadczenia z ziołami. No bo przecież na taki spacer nie idą ludzie, którym temat jest zupełnie obcy... W podziękowaniu dla organizatorów i współuczestników spaceru zamieszczam ziołowe zdjęcie 🙂
Bazylia - jak przetworzyć nadmiar dobroci
Bazylia pachnie obłędnie, odurza smakiem i aromatem. Lubicie bazylię? Bo my tak, lubimy, a nawet uwielbiamy i nie możemy się bez niej obejść. Zimą hoduję bidulkę w doniczce, a bazylia zachowuje się dzielnie i przez całą zimę obdarza nas pachnącymi listkami. Za to latem oddajemy jej honorowe miejsce w ogrodzie, tuż obok pomidorów. I jakoś tak co roku się dzieje, że zanim ja zdążę zagospodarować naszą bazylię - ona zdąży zakwitnąć. J. przynosi więc do domu wielką miskę, a raczej wanienkę ściętego bazyliowego ziela, a ja muszę coś z tym zrobić...
Sok, nalewka i dżem z czarnej porzeczki
Postanowiłam zrobić dżem z czarnej porzeczki, bo ubiegłoroczny prawie się skończył. Ale oprócz pysznego dżemu powstał też sok wykonany na dwa sposoby oraz nalewka. Nic nie może się zmarnować! Nieco ponad 4,5 kg czarnych porzeczek zagospodarowałam do ostatniej skórki i pesteczki! Szkoda, że nie miałam więcej.
Sałatka ogórkowa nie tylko do słoika
Czy wspominałam już, że uwielbiam ogórki i chętnie zjadam je pod każdą możliwą postacią, a jedną z ulubionych jest sałatka ogórkowa? W powszechnym mniemaniu ogórki to "sama woda", żadnych więcej wartości. Akurat to, że woda - to prawda, ale moim zdaniem to jest raczej atut, a nie mankament. Dzięki temu ogórki są orzeźwiające i nietuczące, można więc ich zjeść naprawdę sporo bez żadnych wyrzutów sumienia. A o dodatkowych wartościach, jakie czerpiemy z tych niedocenianych warzyw pisałam już wcześniej, nie będę się więc powtarzać.
Wyjątkowy kompot z jabłek na zimę
Z naszych papierówek, które w tym roku pięknie obrodziły - oprócz opisanego już octu - robię jeszcze kompot z jabłek na zimę. Najlepszy kompot na zimę! Wyjątkowy kompot z papierówek... Zazwyczaj kompot z jabłek kojarzy nam się z obranymi ze skórki, pozbawionymi gniazd nasiennych i pokrojonymi na kawałki owocami ugotowanymi z wodą i cukrem. I słusznie, taki kompot jest pyszny! Smakuje każdemu i latem, i zimą. Może być wzbogacony cynamonem i goździkami, a także innymi przyprawami - jakie kto lubi. Tylko nie wolno go przesłodzić - najsmaczniejszy jest lekko kwaskowy i orzeźwiający. Jednak nie wszyscy wiedzą, że kompot z jabłek można przygotować także inaczej, a najlepiej do tego celu nadają się papierówki. Na pewno chcesz dowiedzieć się, jak zrobić taki pyszny kompot z papierówek! 🙂
Kiszone ogórki na zimę
Wciąż na bieżąco przygotowuję ogórki małosolne, jednak przyszedł wreszcie czas na to, aby zrobić kiszone ogórki na zimę. Takie ogórki także przygotowuję sukcesywnie, w miarę jak dojrzewają w ogrodzie. Pyszne kiszone ogóreczki! Lubimy je tak po prostu chrupać po wyjęciu ze słoika. Dodajemy do rozmaitych sałatek. Gotujemy zupę ogórkową. Robimy surówkę z cebulą. Domowe kiszone ogórki są najlepsze! Można oczywiście kupić gotowe kiszone ogórki w słoikach, wiaderkach i zgrzewkach foliowych, jednak nigdy nie mamy pewności, że nie zostały one poddane pasteryzacji. A pasteryzowane nie są już dobrym źródłem probiotyków 🙁 No i kupując nie wiemy także, czy nie są "kwaszone" zamiast "kiszone". Co kryje się pod nazwą "kwaszone ogórki/ogórki kwaszone"? Dlaczego nie są porządnym probiotykiem i nie służą naszemu zdrowiu tak dobrze, jak ogórki kiszone naturalnymi metodami?
Najlepsza wiśniówka polska
Wiśniówka polska smakuje w naszym domu każdemu gościowi, którego nią poczęstujemy. Bo to jest najlepsza wiśniówka, naprawdę! Moi rodzice mieli duży sad wiśniowy, w którym pracowała cała rodzina. Wiśni mieliśmy pod dostatkiem, więc to chyba nic dziwnego, że wiśniówka była pierwszą wykonaną przeze mnie nalewką. W tamtych czasach najpierw zasypywałam owoce cukrem, a gdy po kilku tygodniach rozpuścił się i zamienił w syrop - zlewałam go do innego słoika, a owoce zalewałam spirytusem. I znów wisienki macerowały się przez kilka tygodni, aż nadchodził czas zlewania alkoholu i łączenia go z wcześniej uzyskanym syropem. To był dobry sposób na nalewkę wiśniową! Później przyszedł czas na eksperymenty. Najpierw zalewałam wiśnie alkoholem, a po jego zlaniu po kilku tygodniach - zasypywałam cukrem, uzyskiwałam syrop i znów mieszałam z sobą oba płyny. To też był skuteczny sposób na wiśniówkę.
Letni ocet jabłkowy z papierówek
Nazbierałam wiadro papierówek, które spadły z drzewa, robię więc pierwszy w tym roku letni ocet jabłkowy. Jak już pewnie dało się zauważyć - jestem wielbicielką octów wszelakich. Opisywałam proces powstawania octu z forsycji (tu i tu), kwiatów mniszka lekarskiego, pokrzywy, a także z czereśni. Nie chcąc zanudzać Cię octowymi tematami, nie opowiedziałam o innych jeszcze, które tej wiosny i lata powstały - a są to: ocet z kwiatów czarnego bzu w dwóch wariantach, truskawkowy, wiśniowy, jagodowy i wieloskładnikowy. Wszystkie piękne, kwaśne, interesujące, a ciągle będą powstawać nowe. Owocowo-warzywno-ziołowy świat jest taki inspirujący!
Olej z dziurawca
W tym roku przygotowuję olej z dziurawca dla siebie i dla przyjaciółki, na potrzeby jej gabinetu masażu. Dziewczyna nie ma czasu na samodzielne zbiory, chociaż parę lat temu nauczyłam ją rozpoznawać świętojańskie ziele. Dziurawiec kwitnie już od połowy czerwca i powinnam zebrać go wcześniej, jednak ciągle przeszkadzały burze. Nie będę przecież zrywać mokrego dziurawca, bo zioła należy zbierać podczas suchej, słonecznej pogody! Wreszcie udało się i przed dwoma tygodniami nazbieraliśmy sporo kwitnącego ziela. Kto nie zdążył zebrać - niech pędzi na śródleśne łąki, rośliny jeszcze kwitną, jeszcze się uda zrobić Twój własny olej z dziurawca.
Piołunówka - na niestrawność i zły humor
Niedawno obiecałam, że podam przepis na trunek o nazwie "piołunówka". To wspaniałe lekarstwo wspomagające trawienie, wystarczy wypić kieliszeczek po ciężkim obiedzie, zwłaszcza po spożyciu smażonych potraw. Działa jeszcze silniej, niż orzechówka toskańska! Piołunówka nie należy do smacznych trunków - jest bardzo wytrawna, wręcz gorzka! Ale właśnie dzięki temu cudownie wzmaga wydzielanie żołądkowych soków trawiennych. Świetnie neutralizuje uczucie ciężkości po posiłku. Pomaga też w przypadku tzw. zgagi. No i dzięki swojej "gorzkości" chroni użytkownika przed popadnięciem w nałóg alkoholowy - działa doskonale, ale jest gorzka i po wypiciu małego kieliszka nie ma się ochoty na więcej. I to bardzo dobrze, bo ze względu na skład piołunu nie powinno się tej nalewki wypijać więcej, niż jeden niewielki kieliszek.









