Ocet z ogórków – ciąg dalszy

Pamiętasz, jak nastawiałam ocet z ogórków i mięty? Pisałam wówczas, że po dwóch tygodniach wciąż pachnie ogórkami i miętą. Miałam nadzieję, że ten aromat pozostanie – trochę ogórkowy i trochę miętowy, bardzo orzeźwiający.. Tymczasem ocet wyszedł zupełnie dobry w smaku. Jest w porządku (jeszcze musi się sklarować, bo na razie wygląda trochę jak mętna woda z kiszonych ogórków.), kwaśny – jak ocet, ale zaginął zupełnie jego ogórkowy aromat. Zresztą zapach mięty też nie jest zbyt silny.ocet z ogórków

Ocet z ogórków – macerowanie

Zastanowiłam się więc, jak temu zaradzić i wymyśliłam, że w tym odcedzonym occie będę macerować świeżą miętę. Tak też zrobiłam – zebrałam sporą garść świeżego ziela mięty, włożyłam do słoika i zalałam odcedzonym właśnie octem ogórkowym. Teraz się maceruje, a z każdym dniem pachnie coraz lepiej. Jednak spokoju nie dawał mi świeży zapach ogórka, a raczej jego nieobecność w ogórkowym occie. I wówczas natrafiłam na bardzo ciekawy i mocno korespondujący z moimi poczynaniami wpis na Wsiowej Kuchni. Eureka! Chyba każdemu domowemu wytwórcy octu z ogórków pachnie on trochę kiszonymi ogórkami. Podczas produkcji ocet (jeszcze z obierkami/ogórkami w środku) mętnieje, bieleje i stara się sprawić niekorzystne wrażenie. Wygląda zdecydowanie nie pięknie.ocet z ogórków

Ocet z ogórków – warianty maceratu

I gdybym choć odrobinę nie znała się na wytwarzaniu octu, wylałabym “to coś” ze słoika wprost do kompostu – tylko na podstawie konsystencji i wyglądu. Mój ocet z ogórków stał się bowiem w procesie produkcji nie tylko mętny, ale także nieco gęsty, jakby odrobinę śluzowaty. Ale tylko odrobinę. Wyglądał nieciekawie, prawie jak słoik psujących się ogórków kiszonych. Ja jednak nie dałam za wygraną, dzielnie i wytrwale mieszałam cudaka 2-3 razy na dzień, aż po upływie nieco ponad 3 tygodni poczułam na łyżce smak octu. Części stałe (obierki ogórkowe i gałązki mięty) nie opadły jeszcze na dno słoja, ale zapach i smak octu był już tak wyraźny, że zdecydowałam się odcedzić płyn. Jednak ta wstępna faza ogórkowego octu nie zachwyciła mnie smakiem (ot, kwaśne – jak to ocet) ani tym bardziej zapachem. No i wypadało jakoś temu zaradzić.ocet z ogórkówocet z ogórkówocet z ogórkówocet z ogórków

Stąd pomysł macerowania w części octu świeżej mięty – z dnia na dzień mój ocet ogórkowo-miętowy pachnie coraz lepiej. A także podpatrzony u Agnieszki pomysł dodania do reszty octu świeżych ogórków, a raczej ogórkowych obierek (bo z ogórków zrobiłam po prostu moją ukochaną mizerię – przecież trzeba coś jeść). Macerujące się octy przykryłam ręcznikami jednorazowymi – na tym etapie wciąż niezbędny jest dopływ powietrza. Na occie jeszcze wyrasta kożuszek fermentacyjny, co oznacza, że płyn ciągle powoli pracuje i dojrzewa. Kożuszek nie jest niczym strasznym ani szkodliwym, ot – pojawia się na powierzchni fermentu. Wystarczy go zmącić, zamieszać, rozproszyć. Następnego dnia może pojawić się znowu – ocet ponownie trzeba zamieszać.ocet z ogórkówocet z ogórkówocet z ogórków

Na zakończenie wszelkich procesów fermentacji i następnie maceracji wystarczy przecedzić i przefiltrować oba płyny. Gotowy ocet z ogórków będzie mógł służyć jako tonik do oczyszczania, nawilżania i normalizowania cery (a także jako aromatyczny dodatek do wody do picia). Wystarczy ocet z ogórków i mięty odpowiednio do potrzeb skóry rozcieńczyć wodą i już można przecierać twarz 🙂ocet z ogórków

Róbmy przetwory - edycja 3

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *