Dobrych parę lat temu kiszona sałata, a raczej moda na nią, przetoczyła się przez blogi kulinarne. Ale mam wrażenie, że w tamtym czasie większość osób "kisiła" sałatę poprzez zalanie liści wodą po kiszonych ogórkach (a przynajmniej na takie sugestie głównie trafiałam), co nie do końca mnie przekonywało, więc nie uległam modzie. To nie dla mnie. To tak samo, jak przy krężałkach - jedni kiszą od podstaw, inni zalewają wodą z kiszonych ogórków. Oba sposoby są równorzędne, żaden nie jest lepszy czy gorszy. To tylko kwestia Twojego wyboru - co wolisz, co Ci bardziej odpowiada. A więc ja wybieram kiszenie od podstaw, zarówno jeśli mają to być krężałki, jak i kiszona sałata. Tak mam 🙂
Można kisić dowolny rodzaj sałaty, ale moim zdaniem najlepiej nadaje się do tego rzymska albo lodowa, bo mają twardsze, bardziej mięsiste główki. Masłowa wydaje się zbyt delikatna, ale możesz i z nią spróbować. Wszelkie liście po ukiszeniu i tak będą wyglądać trochę jak mokre ścierki, ale to nie szkodzi. Bo smak kiszonej sałaty wynagradza jej niechlujny wygląd. Kiszonka pozostaje krucha, ma delikatną konsystencję i jest łagodnie kwaskowa.
Kiszona sałata lodowa - skład
- główka sałaty lodowej (lub kilka mniejszych główek sałaty rzymskiej)
- 2-3 ząbki czosnku (można pominąć)
- opcjonalnie - dowolne przyprawy, zwyczajowo dodawane do kiszonek - chrzan, gorczyca, kwiat kopru itp.
- chłodna woda
- sol kamienna, najlepiej niejodowana - 25-30 g na każdy litr wody (to jest mniej więcej łyżka soli, ale podaję w gramach, ponieważ łyżki bywają różnej wielkości)
Wykonanie:
Główkę najlepiej jest pokroić na ćwiartki albo na 6 części - w taki sposób, aby każda cząstka zachowała kawałek łodygi. Dzięki temu kawałki nie rozdzielą się na pojedyncze liście. Można też zrobić inaczej - od razu oddzielać liście od główki i kisić całe liście - będą idealne do robienia czegoś w rodzaju gołąbków na zimno. Oba sposoby są godne wypróbowania. Na moich zdjęciach widać wariant z łodygą/głąbem.
Cząstki albo liście sałaty układaj w miarę ciasno w dużym słoju, przekładając czosnkiem pokrojonym w plasterki (oraz innymi przyprawami, jeśli ich używasz). Możesz też kisić bez czosnku, uzyskasz wówczas kiszonkę o delikatniejszym smaku. W innym naczyniu przygotuj solankę - rozpuść sól w chłodnej wodzie. Do ukiszenia jednej główki sałaty powinien wystarczyć litr zalewy, ale może będzie trzeba dorobić jeszcze trochę. W każdym razie solanki musi być tyle, by całkowicie wypełniła słój. Podczas wlewania płynu dobrze jest trochę przechylać słoik, aby pęcherzyki powietrza mogły uwolnić się spomiędzy liści. Zwykle po kilku minutach trzeba dolać jeszcze trochę solanki. Zamknij słoik i pozostaw w temperaturze pokojowej na kilka dni, do tygodnia. Można próbować już trzeciego dnia, bo sałata jest delikatna i łatwo się kisi.
Jak długo można przechowywać kiszoną sałatę?
Maksymalnie po tygodniu kiszenia należy zjeść sałatę dość szybko albo wstawić do lodówki. Ja traktuję ją jako kiszonkę krótkotrwałą - taką do zjedzenia od razu, w ramach surówki do obiadu. Jak ogórki małosolne, których przecież nie da się zrobić na zapas. Moim zdaniem kiszona sałata nie nadaje się do długotrwałego przechowywania, ponieważ z czasem liście miękną i wyglądają coraz gorzej 😉 Nie wykluczam jednak, że taka kiszonka nadal może dobrze smakować. Zapewne nada się na zupę, ale jeszcze nie próbowałam jej gotować. Na razie zjedliśmy z pysznymi szaszłykami. Smacznego!






Czy "mówiłam" Ci już, że jesteś genialna? Dziekuję za ten przepis! Zrobię! Chyba ze dwie główki trzeba kupić, bo dla jednej nie warto się angażować 🙂 Już sobie wyobraziłam ten smak... 🙂
Warto się angażować nawet dla jednej główki, o ile nie jest maluteńka. Roboty przy tym niewiele i szybko się zjada, zaraz będziesz mogła nastawić kolejną główkę 🙂
Hajduczku! Jeśli można byłoby kogoś mocno wyściskać wirtualnie, to ja wyściskałabym Ciebie nieziemsko 🙂 Bo zrobiłam tę sałatę, wyszła bosska... i bardzo nam smakuje 🙂 Bardzo... Będę robić na bieżąco bo to samo zdrowie... Dziekuję po stokroć :********
Pozdrawiem gorąco i leće do Twojej botwinki 🙂 🙂
Polu, bardzo, bardzo się cieszę, że kiszona sałata przypadła Wam do gustu. Ja sama podchodziłam do niej jak pies do jeża, ale zupełnie niepotrzebnie, bo to takie proste i pyszne, że grzech nie zrobić 🙂
Oj, tak, jest pyszna! dziś zjedliśmy ostatnie listki do obiadu. Jutro kiszę następną 🙂
Dziękuję za podanie liczby gramów a nie tylko łyżek. Jesli być niedokładnym, ty tylko z wyboru!
Powinno byc: TO tylko...
No właśnie - też tak uważam 🙂
To moja ulubiona szybka kiszonka, ale u mnie czosnek obowiązkowo musi być :), najlepiej mi smakuje na trzeci-czwarty dzień, później traci na smaku. Oczywiście to moje subiektywne odczucia. Pozdrawiam.
Moje odczucia są bardzo podobne.
Ach, jaki pyszny talerz...
Dziękuję 🙂
Hajduczku, przybiegłam tu za Polą nie tyle w pierwszej chwili po kiszoną sałatę co ze względu na Twoje imię. Moja mama miała w partyzantce w AK pseudonim Hajduczek....
Zostanę tu z pewnością i będę szukać inspiracji. Pozdrawiam serdecznie :)))
Witaj, Anko, miło Cię poznać. Rozgość się 🙂
Myślisz, że ta sama sztuczka uda się z rukolą? 🤔
Pozdrawiam 🙂
Na pewno się uda, nie wiem tylko, czy będzie smaczne. Trzeba próbować, innej rady nie ma!