Pierwszy raz szampon ziołowy zrobiłam już parę lat temu, pod czujnym okiem Inez Herbiness. Ona nazwała go herbiszamponem, więc i ja początkowo przyjęłam tę nazwę, ale żeby nie popełniać tutaj plagiatu, swój szampon nazwałam po prostu ziołowym. Bo to jest szampon ziołowy, ale niekomercyjny, bez silikonów i SLS-ów, niepożądanych w codziennej pielęgnacji. Uwielbiam ten mój środek do mycia włosów, nie znam lepszego!
Czym można myć włosy?
Odkąd przestałam kupować sklepowe szampony, które zdecydowanie nie służyły mojej czuprynie, próbowałam stosować różne różności do mycia włosów. Mąż myje głowę mydłem potasowym lnianym (przepis na nie znajdziesz we wpisie o sapo kalinus) i bardzo to sobie chwali. Ja też próbowałam, ale nie, to nie dla mnie. Mam dość długie, kręcone włosy, które już następnego dnia po myciu stawały się jakby lepkie i obciążone. Niby nie tłuste, ale nie czułam się w tej fryzurze komfortowo.
Potem przyszedł czas na używanie szamponów na bazie rozmaitych mydeł potasowych. Nie było źle, ale jakoś chyba za mało się pieniły jak na potrzeby moich włosów. Bo ja muszę mieć wielką pianę na głowie, żeby poczuć, że dobrze ją umyłam. W dodatku po umyciu włosy wydawały się tępe w dotyku, nie pomagały nawet płukanki octowe. Plątały się i trudno mi było je rozczesać. O mydle do włosów w kostce nawet nie pomyślałam, bo spodziewałam się podobnego efektu.
Mój szampon ziołowy
Własny szampon ziołowy zrobiłam pod okiem Inez dwa razy - na warsztatach. Wystarczył mi na długo, ale nic nie trwa wiecznie. Szampon skończył się nieodwracalnie. Zaraz też powinnam zabrać się za zrobienie nowej porcji, ale wtedy właśnie nastąpił etap testowania różności, o których wspomniałam wyżej. A ponieważ nic nie było w stanie mnie zadowolić - wróciłam wreszcie do szamponu a'la Inez Herbiness. Na swoim blogu podaje ona przepis na herbiszampon, a moja wersja jest wypadkową tej receptury, wiedzy nabytej na warsztatach i własnych modyfikacji. W rezultacie uzyskałam szampon ziołowy idealny dla moich włosów. Dla Ciebie być może należałoby coś w tym przepisie zmienić - nie wiem, musisz przetestować osobiście. A żeby zrobić szampon, trzeba mieć kilka ważnych składników, które wymieniam w dalszej części wpisu.
Ekstrakt glicerynowy, czyli gliceryt
Przede wszystkim podkreślę - to jest gliceryt, a nie gliceryd! Przez całą wiosnę i lato zbieram rozmaite zioła korzystnie działające na włosy i skórę. Robię z nich wyciągi glicerynowe, alkoholowe i na bazie kwasu mlekowego. Do moich ekstraktów trafiają na ogół świeże zioła, choć czasem się zdarza, że wykorzystuję susz. Zwłaszcza zimą. Ekstrakt glicerynowy można sporządzić z pojedynczego ziela (w miarę, jak przynosimy je do domu, zalewamy gliceryną i odstawiamy na długi czas) albo od razu z mieszanki ziół odpowiednich do pielęgnacji skóry i włosów.
Najczęściej w moim glicerycie przeznaczonym do szamponu lądują: ziele i kłącze pokrzywy, kwiat nagietka, nasturcja, rumianek, tojeść, krwawnik, nostrzyk, pączki olchy, dębu, sosny, wrotycz, ziele trędownika, pięciornika srebrnego, żywokostu, ostrożnia warzywnego (czyli czarciego żebra). Zioła obficie spryskuję wódką, pozostawiam na pół godziny w zamkniętym słoiku, po czym zalewam gliceryną. Zamykam szczelnie słoik i odstawiam na długi czas w dość ciemne miejsce.
Ale nie w kącie szafki, bo jak mi się przypomni, to odwracam słoik "do góry nogami". Jego położenie zmieniam co jakiś czas, to sprzyja ekstrakcji w gęstej glicerynie. Zioła powinny ekstrahować się przez przynajmniej miesiąc, ale słoik z zawartością może tak stać i naciągać nawet przez pół roku. Po tym czasie należy odcedzić płyn od cząstek stałych, czasem gliceryt trzeba filtrować 2-3-krotnie. Gliceryna jest dobrym konserwantem, więc uzyskany produkt ma długą datę ważności - w ciemnym i chłodnym miejscu co najmniej rok.
Szampon ziołowy - wyciąg etanolowy
Niektóre zioła warto zanurzyć w ekstrahencie innym, niż gliceryna. Na przykład w alkoholu etylowym, najczęściej o mocy 40-70%. To dlatego, że alkohol etylowy lepiej lub inaczej wyciąga z nich składniki aktywne. Do tej kategorii ziół należy zwłaszcza dziurawiec, krwawnica (świetna dla włosów i skóry głowy), krwawnik, trędownik, pokrzywa, babka (na przetłuszczające się włosy), kora i młode gałązki dębu.

Kwas mlekowy w szamponie ziołowym
W moim szamponie przydaje się też kwas mlekowy. Warto go dodać, ponieważ poprawia ogólny odczyn szamponu - lekko obniża pH kosmetyku. Włosy lubią kwaśny odczyn – dzięki niemu łuski nie otwierają się i substancje odżywcze nie uciekają z wnętrza włosa. Ponadto w obecności kwasu mlekowego ziołowe substancje łatwiej przedostają się w głąb skóry. Kwas mlekowy normalizuje też pracę gruczołów łojowych, zabija szkodliwe bakterie, poprawia nawilżenie skóry, delikatnie złuszcza naskórek, a nawet potrafi stymulować syntezę kolagenu. Kwas mlekowy użyty jako jeden ze składników szamponu powoduje, że włosy stają się lśniące, sypkie i dobrze nawilżone. Mieszki włosowe przestają wydzielać nadmiar sebum, dzięki czemu włosy nie będą się szybko przetłuszczać. Ujścia gruczołów łojowych zostają odblokowane, a szkodliwe bakterie wyeliminowane.
Mlekowy wyciąg z ziół
Jednak zamiast użyć zwykłego, czystego kwasu mlekowego, można z jego pomocą stworzyć kolejny wyciąg ziołowy. Jak? Po prostu - wybierz zioła dobre dla skóry i włosów - świeże lub suszone. Świeże zioła powinny wypełnić cały słoik, suszone tylko w połowie. Teraz zalej je 20-procentowym kwasem mlekowym. W sprzedaży takiego nie znajdziesz, sprzedawany jest najczęściej kwas mlekowy 80%. Aby uzyskać kwas o odpowiedniej mocy najprościej jest do 100 ml wody destylowanej wlać 20 ml kwasu mlekowego 80%. Ogólną ilość płynu możesz zwiększyć lub zmniejszyć, zależnie od potrzeb, trzeba jednak zachować proporcję.
Podczas jej obliczania możesz skorzystać z kalkulatora stężeń. To świetna pomoc (tu był link do kalkulatora, ale jak to w Internecie bywa - przestał działać, a szkoda). Zalane gotowym roztworem zioła powinny macerować się przez jakieś 2 tygodnie, a słoikiem warto codziennie wstrząsnąć. Następnie gotowy płyn odcedzić - to Twój wyciąg mlekowy, gotowy do użycia w domowym szamponie. Warto wspomnieć, że kwas mlekowy ma właściwości konserwujące, więc poprawi trwałość gotowego kosmetyku.
Orzechy piorące
W moim szamponie głównym czynnikiem myjącym jest wywar z orzechów piorących. Są świetnym źródłem saponin, można w nich prać niezbyt zabrudzone, delikatne rzeczy. Pewnie wielu z Was próbowało używać orzechów do prania. Ekstrakt z orzechów piorących jest naturalnym, łagodnym detergentem o lekko kwaśnym odczynie, przez co nie zaburza naturalnego pH skóry i włosów. Aby przygotować potrzebny wywar, wystarczy w dużym garnku umieścić 500 g orzechów piorących i zalać je 1 litrem wody. Trzeba je gotować na wolnym ogniu przez około 3 godziny, uzupełniając płyn, który wyparował. Podczas gotowania często się pieni, dlatego garnek musi być wystarczająco duży. Na koniec wystarczy odcedzić brązowy płyn i ekstrakt z orzechów piorących jest gotowy. Nadaje się do mycia oraz do delikatnego prania, na przykład wełny.

Destylat z borowiny
Jeśli tylko masz do niego dostęp, warto do szamponu użyć destylatu borowinowego. Borowina poprawia ukrwienie skóry, wzmaga procesy jej detoksykacji, nawilża, zmniejsza łojotok. Działa przeciwbakteryjnie. Stymuluje układ odpornościowy skóry. Borowina pobudza też procesy życiowe cebulek włosowych i stymuluje włosy do wzrostu (źródło). To dla włosów i skóry głowy prawdziwe dobrodziejstwo, idealne do naszego szamponu.

Jeśli jednak nie masz destylatu z borowiny, możesz użyć dowolnego hydrolatu - praktycznie każdy niesie z sobą jakieś dobrodziejstwa dla skóry. Tyle, że hydrolat nie jest tani ani łatwo dostępny. Więc w najskromniejszej wersji szamponu użyj po prostu mocnego naparu lub odwaru z ziół szczególnie dobrych dla włosów. To może być pokrzywa, skrzyp, kora dębu (raczej dla włosów ciemnych), rumianek (dla jasnych włosów), nagietek, korzeń łopianu, kłącze tataraku i inne. Nie wszystkie na raz, wystarczy jedno wybrane ziółko. Pamiętaj, że korzenie, korę i zioła krzemionkowe (jak pokrzywę i skrzyp) ekstrahujemy poprzez gotowanie, kwiaty (rumianek, lawenda, nagietek) wystarczy zaparzyć wrzątkiem.
Szampon ziołowy - jak go zakonserwować
W domowych kosmetykach staramy się unikać zbędnych substancji, w tym konserwantów. Ale szampon zawiera w sobie dużo fazy wodnej i tak całkiem bez konserwantów to się nie obejdzie. Na trwałość kosmetyku znacząco wpływa dodatek ekstraktów alkoholowych, wyciągów na bazie kwasu mlekowego, olejków eterycznych (a szczególnie olejku z rozmarynu, drzewa herbacianego i eukaliptusa, choć po trochu wszystkie olejki działają konserwująco) i ziołowej oliwy magnezowej.
Oliwa magnezowa
Jak zrobić taką "oliwę", która wbrew nazwie wcale nie jest tłusta? To nasycony roztwór chlorku magnezu, który ze względu na swoją gęstość wygląda i zachowuje się jak oliwa. Nałożony na skórę daje specyficzny poślizg. I to się wielu osobom kojarzy właśnie z oliwą, stąd nazwa. Warto wiedzieć, że oliwa magnezowa dodana do kosmetyku znacznie podnosi jego trwałość. Jeśli zamiast wody użyjesz naparu ziołowego do wykonania "oliwy", uzyskasz ziołową oliwę magnezową.

Jednak ze względu na obecność dużej ilości fazy wodnej w szamponie warto - dla własnego bezpieczeństwa - użyć jednak jakiegoś konserwantu. Najlepiej konserwantu bezpiecznego i sprawdzonego, jak na przykład FEOG, w najmniejszej zalecanej dawce. To powinno wystarczyć, aby Twój szampon ziołowy był bezpieczny przez długi czas (producent FEOG gwarantuje działanie konserwujące nawet przez 3 lata).

Aby szampon ziołowy dobrze się pienił
Jak już wspomniałam, moje włosy i skóra głowy uwielbiają dużą pianę. Tylko taka wielka piana daje mi uczucie porządnego wymycia głowy. Tak umyte włosy układają się w fale i loki, które bardzo lubię. Niestety, piana uzyskana z orzechów piorących nie jest aż tak wielka. Choć sam ekstrakt dość dobrze myje, to jednak nie daje mi tego psychologicznego efektu, którego potrzebuję w kąpieli. Dlatego - aby dodatkowo zwiększyć pienistość szamponu - dodaję do niego najczęściej betainę kokamidopropylową lub glukozyd decylowy, albo jedno i drugie. Są to łagodne detergenty, relatywnie rzadko wywołujące reakcję alergiczną.
Betaina kokamidopropylowa
To łagodna substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany zwłaszcza w mieszaninie z anionowymi substancjami powierzchniowo czynnymi. Poprawia konsystencję preparatów myjących. Może być stosowana w szerokim zakresie pH i twardej wodzie. Dobrze sprawdza się w moim szamponie, dając efekt odpowiednio dużej piany. Jej ilość dodaną do kosmetyku warto dopasować do własnych preferencji i oczekiwań - oczywiście metodą prób i błędów 🙂

Glukozyd decylowy
To naturalny, łagodny detergent, niejonowy środek powierzchniowo czynny, uzyskany z surowców odnawialnych: alkoholi tłuszczowych i glukozy roślinnej. Charakteryzuje się większą wartością spieniającą i oczyszczającą, niż uczulający i nielubiany Sodium Laureth Sulfate (SLS). Dobrze tolerowany przez skórę, pozwala na tworzenie rozmaitych łagodnych kosmetyków myjących. Jest bardzo gęsty, ułatwia więc zagęszczanie szamponów i żeli myjących. Daje obfitą pianę i nie wysusza skóry nawet przy częstym stosowaniu. Stosowany wraz z betainą kokamidopropylową sprawia, że uzyskana piana jest przyjemniejsza w dotyku.

A co z gęstością? Guma ksantanowa
Co zrobić, by gotowy szampon ziołowy, wylany na dłoń, trafiał na głowę, a nie przeciekał Ci przez palce i spływał do kanalizacji? Trzeba go jakoś zagęścić. Konsystencję poprawia trochę obecność gliceryny oraz betainy, ale to trochę za mało. Bezpiecznym i skutecznym sposobem jest więc użycie gumy ksantanowej. Jest dość powszechnie stosowana w naturalnych kosmetykach, w szamponie również dobrze się sprawdza. Guma ksantanowa jest substancją w postaci proszku, nadającą wyrobom kosmetycznym (i spożywczym) odpowiednią gęstość i stabilność. Roztwory ksantanu mają wysoką lepkość i są znakomitym surowcem do produkcji zawiesin. Przed aplikacją należy uwodnić gumę ksantanową w części wody, poprzez rozsypanie jej na powierzchni, pozostawienie na chwilę, a następnie mieszanie do całkowitego jej rozpuszczenia. Tu najlepiej sprawdza się blender. Tak otrzymany roztwór dodajemy do fazy wodnej uzyskanej z pozostałych surowców.

Szampon ziołowy - przykładowy skład
Skoro opisałam już dość szczegółowo wszystkie składniki mojego ulubionego szamponu, czas złożyć to wszystko w jedną pienistą całość. Na bardzo dużą porcję kosmetyku (nieco ponad litr gotowego szamponu) weź:
- 600 g ekstraktu z orzechów piorących
- 300 g destylatu borowinowego lub hydrolatu lub naparu/wywaru ziołowego
- 80 g ekstraktu na bazie gliceryny (lub glicerytu)
- 20 g ziołowej oliwy magnezowej (można użyć zwykłej, nie ziołowej)
- 20 g ekstraktu mlekowego 20%
- około 20 g wybranego ekstraktu etanolowego (czyli alkoholowego)
- 5 g konserwantu FEOG albo inny wybrany konserwant (jeśli użyjesz innego konserwantu, musisz przeliczyć dawkowanie)

- 5-10 g gumy ksantanowej - używam aż 10 g, bo lubię szampon o konsystencji niemal galaretki, wówczas nic nie spływa między palcami i cała ziołowa dobroć trafia na głowę
- 10 g wybranych olejków eterycznych (koniecznie, bo przecież szampon ziołowy musi pięknie pachnieć!)
- 130 g betainy kokamidopropylowej, częściowo można zastąpić ją glukozydem decylowym
Szampon ziołowy - wykonanie
- W dużej misce zmieszaj wszystkie płynne ekstrakty - wywar orzechowy, destylat borowinowy (albo hydrolat lub napar ziołowy), gliceryt, wyciąg alkoholowy, oliwę magnezową, ekstrakt mlekowy. Dodaj do nich konserwant i wymieszaj dokładnie.
- Odlej szklankę płynu do wysokiego naczynia. Posyp jego powierzchnię gumą ksantanową. Poczekaj, aż napęcznieje (kilka minut), a następnie zmiksuj blenderem. Zawiesinę dodaj do miski z płynnymi ekstraktami.
- Olejki eteryczne zmieszaj z betainą. Mój szampon ziołowy pięknie pachnie mieszaniną olejków: rozmarynowego, z drzewa herbacianego, eukaliptusa i May Chang. Całość wlej do miski z płynami, wymieszaj bardzo dokładnie.
- Gęsty żel rozlej do butelek.
To nie tylko szampon
Warto dodać, że uzyskany płyn jest oczywiście i przede wszystkim szamponem, ale może posłużyć do bezpiecznego i przyjemnego mycia pod natryskiem całego ciała, a także jako znakomity płyn do higieny intymnej.
I to by było na tyle. Pisania mnóstwo, przygotowanie ekstraktów też zajmuje sporo czasu i uwagi. Choć to równocześnie ciekawe i inspirujące zajęcie! Ale jak już masz zgromadzone wszystkie składniki, to samo przygotowanie wielkiej porcji szamponu (nieco ponad litr) trwa zaledwie kilka minut. Szampon ziołowy myje wspaniale, pozostawiając włosy czystymi, sypkimi i nawilżonymi, a skórę głowy i cebulki włosowe odżywione i wzmocnione. Podczas mycia warto pozostawić pianę bez spłukiwania aż do końca kąpieli (przynajmniej przez 5 minut), aby czynniki aktywne miały szansę zadziałać.
Mycie głowy i włosów
Odżywka czy płukanka jest już niepotrzebna, choć oczywiście użyj ich, jeśli lubisz. Ja nie lubię, dlatego mój szampon ziołowy jest dla mnie idealny. Zawiera w sobie wszystko, co niezbędne. Jest równocześnie szamponem, odżywką i nawet lekiem! Przy dłuższym jego stosowaniu można pozbyć się łojotoku i łupieżu, przetłuszczania się włosów, wyprysków na skórze głowy. Skład szamponu możesz zmieniać niemal dowolnie, dostosowując go do wymagań swojej czupryny. Wystarczy dobrać inne zioła, olejki eteryczne i zmniejszyć lub zwiększyć ilość glukozydu i betainy, by uzyskać szampon o nieco innych właściwościach. Warto betainę uzupełnić innym łagodnym detergentem, na przykład dowolnym glukozydem (bo glukozydy są różne). Gorąco zachęcam do eksperymentowania!
PS. Bardzo ciekawy wpis o pielęgnacji włosów i skóry głowy znajdziesz u Małgosi z Ziołowej Wyspy, tutaj. Warto przeczytać.

PS. Wypróbuj również te przepisy:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/sosnowy-plyn-do-kapieli-z-magnezem/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/zel-pod-prysznic-pyszna-zabawa-w-kolory/






















Bardzo Ci dziękuję za przepis, długo szukałam receptury na szampon, wszystkie były dla mnie za trudne albo niezrozumiałe, albo na bazie mydła...Zużyłam już 5litrów, nie muszę już myć głowy codziennie, bo sie nic nie przetłuszcza i nie mam suchej skóry. Używam jako szampon i żel do mycia ,i płyn do kąpieli dla dziecka -właśnie o to mi chodziło, jeden produkt do wszystkiego, bo jestem minimalistką 😀
Bardzo, bardzo dziękuję.
Aniu, bardzo się cieszę, że szampon tak dobrze Ci służy 🙂
Dzień dobry, zainspirował mnie Twój przepis 🙂 wstawiłam już zioła z gliceryną i kompletuję kolejne składniki 😉 Z tego co zrozumiałam można zamienić konserwant FEOG na witaminę E, możesz mi proszę podpowiedzieć jak przeliczyć odpowiednie stężenie? Dziękuję
P.S. płyn do mycia naczyń z mydła gospodarczego super piana jest BOSKI lepszy niż jakikolwiek ze sklepowej półki!!!
Super, bardzo się cieszę, że płyn spełnia Twoje oczekiwania.
Co się tyczy konserwantu - to FEOG można zastąpić innym konserwantem, ale musi to być konserwant do fazy wodnej (czyli np. DHA BA albo jakiś inny ekologiczny). Chodzi o zabezpieczenie szamponu (który niemal w całości składa się przecież z wody pod różnymi postaciami) przed rozwojem bakterii i grzybów. Witamina E jest konserwantem przeznaczonym do przedłużania trwałości tłuszczów, ponieważ zapobiega ich szybkiemu utlenianiu i jełczeniu.
Więc nie można FEOGu zastąpić witaminą E.
hej czy same orzechy piorace mozna zastosowac na podrazniona skore glowy podrazniona przez glukozyd laurynowy
Można zastosować same orzechy piorące.
A czy jest coś, równie delikatnego, czym można by zastąpić orzechy?
Sama jeszcze nie próbowałam, ale sporo saponin zawiera korzeń mydlnicy, sarsaparilla, a także nasze rodzime kasztany (nasiona kasztanowca). Myślę, że warto testować różne rozwiązania.
Bardzo przydatny wpis i strona. Wykorzystuję różne przepisy.
Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję i również pozdrawiam 🙂
Czy ekstrakt z orzechów piorących można zastąpić dodatkowa ilością betainy lub glukozydu i wody(hydrolatu)? Jeżeli tak to w jakich ilościach?
Można, każda z tych rzeczy to po prostu detergent. A ile dodać? Na to nie mam gotowej recepty. Po prostu chlust lub dwa, tyle, żeby uzyskać ulubiony poziom piany. Najlepiej robić to metodą prób, po trochu. Powodzenia!
Dzień dobry. Chcę wykonać naturalny szampon do włosów, jednak na bazie mydlnicy lekarskiej. Czy może mi Pani doradzić, jaka będzie odpowiednia ilość mydlnicy (korzeń), aby sporządzić specyfik wg. w/w przepisu? 🙌
Witaj, Edyto, czy masz już jakieś wcześniejsze doświadczenia z korzeniem mydlnicy? Przy okazji proszę, nie pisz do mnie "pani", wolę formę "ty". Można do mnie pisać po prostu "Hajduczku" 🙂