Balsam Shea – Mydlarnia u Franciszka

Balsam Shea przygotowałam dla przyjaciółki, a przy okazji sama zaczęłam go używać – jest zaskakująco fajny! A wszystko zaczęło się któregoś zimowego ranka, gdy po odebraniu telefonu usłyszałam pytanie: “Masz może białe piżmo?” Zamarłam. Jakie białe piżmo, co to ma być, do czego służy? Zadałam kilka pytań i dowiedziałam się więcej – że koleżanka z pracy przywiozła z Kołobrzegu taki fajny balsam białe piżmo. I że moja przyjaciółka tak bardzo jest nim zachwycona, że też chce go mieć. Że skóra po nim miękka, jedwabista i pachnąca. No cudo, prawdziwe cudo!balsam shea

Tajemnicze “białe piżmo”, czyli balsam z masłem shea

Po dalszych dociekaniach ustaliłam, że owo “białe piżmo” to zapach (cóż, nie ukrywam, że miałam takie podejrzenie). I że tak właśnie pachnie balsam z masłem shea, który koleżanka kupiła w Kołobrzegu. Przyznam, że to dość słaby trop, więc drążyłam dalej. W rezultacie przyjaciółka postanowiła zrobić fotkę opakowania i przysłała mi zdjęcie. Miałam nadzieję, że wyczytam coś z etykiety – jakieś wskazówki, może skład. Hmmm, nic z tego! Etykieta na pudełku wygląda tak:balsam z masłem shea

Na szczęście Mydlarnia u Franciszka na swojej stronie wysyłkowej podaje z grubsza skład oferowanych kosmetyków. Oczywiście nie można liczyć na recepturę – to tajemnica firmy. Ale z podanego składu całkiem sporo da się wyczytać, postanowiłam więc odtworzyć kosmetyk podobny do tego przywiezionego z Kołobrzegu. W jednym ze sklepów internetowych zamówiłam esencję o zapachu białego piżma – od zapachu wszak zaczęło się to wszystko. Gdy zamówienie dotarło, przystąpiłam do realizacji zadania. Zrobiłam balsam z masłem shea bardzo podobny do tego z Mydlarni u Franciszka. Warto poczytać więcej o właściwościach masła shea (czyli karite), które jest podstawą dzisiejszego balsamu. To bardzo wartościowy dla skóry tłuszcz, zajrzyj więc tutaj i tutaj. No chyba, że nie chcesz się niczego dowiedzieć – to nie zaglądaj 😉balsam shea

Balsam Shea dobry na wszystko – skład odtworzony ze strony dystrybutora, proporcja na słoik ok. 120 ml

masło shea

Balsam z masłem shea – wykonanie

  1. Masło shea (karite) i bielony wosk umieść bezpośrednio w szklanym słoiczku kosmetycznym o pojemności 120 ml. Ja użyłam słoika z bezbarwnego szkła, bo w takim łatwiej jest fotografować balsam. Jeśli wolisz, możesz użyć brązowego słoiczka, który kupisz tutaj (klik).* Słoik z masłem i woskiem wstaw do rondelka z gorącą wodą i podgrzewaj powoli w kąpieli wodnej aż do rozpuszczenia składników. Dobrze jest mieszać zawartość słoika szklaną bagietką albo patyczkiem, a w ostateczności – trzonkiem łyżki.
  2. Gdy masło karite i wosk upłynnią się, wyjmij słoik z kąpieli wodnej, ale nadal mieszaj, by tłuszcze nie zastygły zbyt szybko. Gdy osiągną temperaturę około 40 stopni – dodaj do słoika pozostałe składniki, czyli zapach, olej z pestek winogron, glicerynę i olej awokado. Mieszaj intensywnie do momentu, gdy zawartość słoika zgęstnieje i zacznie powoli zastygać.
  3. Słoiczek zostaw otwarty do chwili, gdy balsam całkiem stężeje. Dopiero wtedy zakręć słoik.

balsam z masłem shea

*Roztapianie tłuszczów bezpośrednio w słoiku kosmetycznym pozwala zmniejszyć straty surowców do zera – nic nie zostaje na ściankach zlewki, której zwyczajowo użyłabym do przygotowania balsamu. Prawdziwe zero waste. Odpowiednio dobrany szklany słoik dzięki odporności na temperaturę (a także dzięki swojemu kształtowi – szklane słoiczki są dość wysokie w stosunku do średnicy) pozwala na sporą oszczędność. Teraz nic się nie marnuje, nawet jedna kropla balsamu!balsam shea

Uwagi techniczne

Użyłam rafinowanego masła shea z dwóch powodów:

  1. Zapach – masło nierafinowane charakteryzuje się dość silnym zapachem, który nie każdemu odpowiada. Mógłby też kłócić się z białym piżmem, które miało aromatyzować balsam dla przyjaciółki. Tu o wiele lepiej sprawdzi się rafinowane masełko, bo jest prawie zupełnie pozbawione zapachu.
  2. Kolor – chciałam uzyskać niemal zupełnie biały kosmetyk, bo tak wygląda balsam shea u Franciszka. Z tego samego powodu wybrałam wosk pszczeli bielony. Tylko rafinowane masło shea jest bielutkie, nierafinowane bywa żółtawe, a niekiedy wręcz szare – taki naturalny, nieoczyszczony tłuszcz z masłosza.

Zdecydowałam się na użycie nierafinowanego oleju z awokado, który ma wyraźnie zieloną barwę. To dlatego mój balsam nie jest idealnie biały. Uznałam jednak, że dodaje się tego oleju tak mało, że nie powinien zabarwić kosmetyku w jakiś istotny sposób. I rzeczywiście tak jest. Olej awokado rafinowany dałby jeszcze jaśniejszy efekt wizualny, podobny do balsamu z Mydlarni. Widząc ich biały jak mleko balsam shea podejrzewam, że używają właśnie oleju rafinowanego. Nie ma w tym oczywiście niczego złego, ot, taka obserwacja.

Przyjaciółka orzekła, że konsystencja i smarowność próbki, którą ode mnie dostała, jest identyczna, jak balsamu koleżanki. Tylko zapach jest nieco inny, choć też bardzo ładny. No cóż, nie mam dostępu do kompozycji zapachowej używanej przez tamtego producenta, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy 😀 Jednak cały eksperyment obie uważamy za bardzo udany.balsam z masłem shea

Trwałość i użyteczność balsamu

Gotowy balsam ma długą przydatność do użycia, ponieważ nie zawiera fazy wodnej, więc nie mają gdzie namnażać się bakterie czy pleśnie. Zapewniam jednak, że nie postoi zbyt długo na łazienkowej półce. Zaskoczył mnie bardzo, ponieważ moja skóra na ogół nie lubi masła shea. Dlatego dość sceptycznie podchodziłam do tego cudownego balsamu, a tymczasem… Posmarowana nim skóra stopniowo wchłonęła go w całości. Owszem, trwało to dość długo, ale i tak rezultat mnie zaskoczył – na skórze nie został nawet ślad tłustego filmu, jaki zwykle towarzyszy aplikacji shea na moją skórę. Czyżby ten niewielki dodatek innych składników aż tak znacząco wpłynął na wchłanialność balsamu? Tego nie wiem, ale polecam przetestować.balsam karite

Balsam służy do łatwej i efektywnej pielęgnacji suchej, problematycznej skóry. Pięty, łokcie, kolana, dłonie – wszystkie newralgiczne okolice ciała będą Ci wdzięczne po aplikacji balsamu z masłem karite. Może tylko twarz nie zawsze i nie u każdego zareaguje pozytywnie, więc na lico nakładaj balsam nader ostrożnie. Ale i tak okazuje się, że to jest naprawdę fajny kosmetyk, łatwy do wykonania domowym sposobem. Używa się do niego niewielką ilość składników, a samo złożenie ich w jedną całość nie nastręcza trudności. Warto zrobić sobie balsam z masłem shea o dowolnym, wybranym zapachu. To łatwe, a ile dostarcza satysfakcji! No i nie trzeba jechać do Kołobrzegu, cóż za komfort 😀balsam shea

Powiązane wpisy

2 thoughts on “Balsam Shea – Mydlarnia u Franciszka

  1. Witaj 🙂 Czy można użyć naturalnego wosku pszczelego i zamiast oleju avokado (którego na chwilę obecną nie mam) olej makadamia? Wpłynie to znacząco na wchłanialność masełka? Osobiście nie zależy mi w tej chwili na wiernym odtworzeniu przepisu, ale nie chciałabym go znacząco zmieniać, żeby wypróbować ze składników, które posiadam. Dziękuję za podpowiedzi. Pozdrawiam serdecznie.

    1. Witaj 🙂
      Na pewno możesz zamienić wosk biały na naturalny, wpłynie to tylko na barwę gotowego balsamu, ale konsystencja będzie taka sama. Jeśli chodzi o olej makadamia, to jeszcze z nim nie pracowałam, ale wiem, że cechuje się wysoką zgodnością z ludzką skórą. Na pewno więc wchłanialność balsamu się nie pogorszy, gdy podmienisz awokado na makadamię. Zresztą – to są tylko 3 gramy, więc akurat ten dodatek chyba nie jest aż tak istotny dla całości produktu. Próbuj śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *