Już od dawna chciałam zrobić sobie żel do prania, którym mogłabym zastąpić dość rzadki moim zdaniem płyn. Chociaż ten płyn sprawdza się całkiem nieźle! Pierze dobrze jak zawsze i właściwie nie mam mu nic do zarzucenia. Tylko ta gęstość, a raczej "rzadkość"... Bo ja jednak wolę gęstą, żelową konsystencję. To pewnie moje widzimisię, ale ono chyba nikomu nie powinno przeszkadzać. Więc postanowiłam opracować satysfakcjonującą recepturę na żel piorący.
Przepis na płyn do prania znajdziesz tutaj. Jest idealny dla osób, które wolą środki piorące o rzadszej konsystencji, polecam go z czystym sumieniem. Cenię go zwłaszcza za to, że łatwo wypłukuje się z dozownika pralki, nie oblepia jego ścianek i dzięki temu cały środek piorący trafia do bębna.
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/plyn-do-prania-diy/
Ja jednak od lat używam dozownika, który wkładam bezpośrednio do wnętrza pralki. Wolę ten sposób dozowania proszku (choć nie używam go od dawna), płynu, żelu czy pasty piorącej. Więc dla mnie problem wypłukiwania płynu z komory dozującej pojawia się tylko wtedy, gdy robię podwójne pranie bardzo brudnych rzeczy. Na co dzień przedkładam żel do prania nad rzadszy od niego płyn. Choć przyznaję, że w praktyce mogą przydać się oba 🙂
Opracowywanie receptury na żel piorący
To nie jest specjalnie trudne zajęcie, tylko wymaga trochę czasu na mieszanie, testowanie i obserwację. Będąc zadowoloną ze skuteczności płynu piorącego, postanowiłam na jego recepturze oprzeć nowy żel. Najważniejsze, co zmieniłam, to rodzaj mydła, choć z obserwacji wynika, że można użyć prawie każdego mydła potasowego bez przetłuszczenia. No ale ja użyłam kokosowo-rzepakowego potasiaka wykonanego metodą na zimno, o którym pisałam tutaj. Wiedziałam też, że muszę zmniejszyć ilość użytej wody. Pytanie tylko - o ile? Zaczęłam od ekstremalnie małej ilości, a potem stopniowo dodawałam wodę, obserwując konsystencję żelu. Dodatek boraksu i sody kalcynowanej znacznie zagęszcza rozpuszczone mydło potasowe, a równocześnie poprawia skuteczność prania i odplamiania.
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/gospodarcze-mydlo-potasowe-rzepakowo-kokosowe/
Problemy z gęstością
Gdy wreszcie osiągnęłam moment, w którym podobała mi się gęstość żelu, zostawiłam go w spokoju do następnego dnia w misce, w której odbywały się całe te czary. A nazajutrz okazało się, że w naczyniu mam bardzo gęstą masę. Więc znowu - chlup, dodałam kolejną niewielką porcję wody. Wymieszałam i zostawiłam do następnego dnia. I tak kilka razy, aż wreszcie uzyskałam optimum. W misce żel do prania był stabilny i niezmienny przez kolejne trzy dni. Zrobiłam testy w pralce - skuteczność rewelacyjna! Na koniec wlałam więc swój żel do dużej butli plastikowej i wyniosłam do pralni.
Zajrzałam do niego po trzech dniach, które spędził w zimnie, bo pralnię mam nieogrzewaną. I przeżyłam szok! W butelce miałam gęstą galaretkę, a nie żel! Nie było jednak czasu, by się nim zająć od razu. I nie zrobiłam fotki, stąd ta zabawna ilustracja na zdjęciu poniżej (z zasobów Pixabay). Przez głowę przelatywała mi myśl, jak ja to wydostanę z butelki, jeśli jeszcze bardziej zgęstnieje?
"Akcja ratunkowa"
Na szczęście nic takiego się nie stało. Po kilku kolejnych dniach przyniosłam butlę do kuchni, wstrząsałam nią tak długo, aż zawartość nieco zrzedła i znów zostawiłam w spokoju. Na oko żel się rozrzedził, rozwarstwił i zawartość butelki wyglądała niejednolicie. Westchnęłam i wylałam wszystko do dużego garnka. Już w trakcie wylewania żelu spostrzegłam, że kolejne warstwy różnią się barwą i przejrzystością, ale konsystencja jest dość jednolita. To mi poprawiło humor.
Garnek postawiłam na małym płomieniu i podgrzewałam żel, mieszając. Po lekkim ogrzaniu wygląd żelu się ujednolicił, wystarczyło, że lekko tylko się ocieplił. Zostawiłam w garnku w celu dalszej obserwacji. Następnego dnia żel do prania wrócił do butli i wtedy właśnie zrobiłam mu zdjęcia. Teraz stoi w kuchni i wciąż wygląda tak samo. To się może zmienić po przeniesieniu w zimne miejsce, ale teraz już wiem, że zmiana wyglądu raczej nie wpływa na gęstość żelu. Więc już nie będę się tym martwić. Wystarczy przed użyciem wstrząsnąć butlą, aby jej zawartość ponownie się wymieszała.
Żel do prania - skład:
Część mydlana
- 500 g mydła potasowego (użyłam kokosowo-rzepakowego, przepis tutaj)
- 1000 g wody z kranu
Część z proszkami, czyli boraksem i sodą kalcynowaną
- 200 g boraksu (do kupienia tutaj)
- 200 g sody kalcynowanej (do kupienia tutaj)
- 1500 g wody z kranu
- opcjonalnie - 10 ml olejku eterycznego lub zapachowego, użyłam jednego opakowania brzoskwiniowej kompozycji zapachowej (do kupienia tutaj)*
*Uwaga - alergicy pomijają dodatek substancji zapachowych lub wybierają bardzo dokładnie takie, które nie spowodują uczulenia.

Ponadto akcesoria
- waga elektroniczna (kuchenna)
- garnek o pojemności przynajmniej 4 litrów, a nawet trochę większy, bo w dużym łatwiej się miesza
- garnek o pojemności 3 litrów do rozpuszczania proszków
- długa łyżka do mieszania
- duża butelka lub inne naczynie do przechowywania

Żel do prania - przygotowanie
- W większym garnku umieść mydło potasowe, wlej wodę i zostaw w spokoju na jeden lub kilka dni, w miarę potrzeby. Od czasu do czasu warto zamieszać zawartość garnka długą łyżką, ale bez mieszania też się rozpuści. Ja na tym etapie korzystałam z naczynia plastikowego, co widać na zdjęciu, ale pod koniec i tak wszystko przelałam do dużego garnka. Jeśli od razu będziesz rozpuszczać mydło w garnku, to możesz je trochę podgrzać w celu przyspieszenia rozpuszczania, ale tylko wtedy, gdy bardzo Ci się spieszy.

- Do mniejszego garnka wlej 1500 g wody. Dodaj boraks i podgrzewaj powoli aż do rozpuszczenia. Mieszaj od czasu do czasu. Ta procedura też może trochę potrwać.
- Gdy boraks się rozpuści, do garnka z jego roztworem dodaj sodę kalcynowaną, mieszaj i podgrzewaj do całkowitego rozpuszczenia.
- Po rozpuszczeniu się boraksu i sody dodaj gorącą zawartość mniejszego garnka do większego, w którym jest już roztwór mydła. Wymieszaj oba płyny, możesz całość mocno podgrzać, by lepiej się połączyły, ale gotować nie musisz. Pozostaw do całkowitego wystudzenia. Na koniec dodaj olejek eteryczny lub kompozycję zapachową i dokładnie wymieszaj.
Przechowywanie i dozowanie
Gotowy żel do prania wlej do dużej butli po jakimś komercyjnym środku, bo takie opakowanie jest najwygodniejsze do użycia. Ale mogą być dowolne butelki, słoiki lub wiaderka, najlepiej z odzysku. Na samym początku żel nie będzie bardzo gęsty, ale do następnego dnia powinien naprać właściwej konsystencji. A gdyby okazało się, że całość wydaje Ci się zbyt gęsta, zawsze możesz dodać nieco wody. Tylko - czy warto? To przecież nie ma być płyn, tylko bardziej gęsty środek.
Żel do prania dozuje się tak samo, jak środki piorące ze sklepu. Widoczna na zdjęciu porcja 120 ml wystarczy do wyprania 5-6 kilogramów normalnie zabrudzonej odzieży.
PS. Poniżej znajdziesz recepturę na moją ulubioną pastę do prania:








Witaj Hajduczka, przez nieuwagę dołożyłam do żelu 100 g chlorku magnezu 😅 . Będę testować, ale czy miałaś okazję testować kiedyś żel z chlorkiem, masz jakieś doświadczenie ?
Nie miałam nigdy takiego zdarzenia. Aż jestem ciekawa, co z tego będzie.