Kapusta kiszona po gruzińsku

kapusta kiszona po gruzińsku

Już od dawna kusiła mnie kapusta kiszona po gruzińsku. Niby zwyczajna, tradycyjna kiszonka, a jednak wygląda i smakuje zupełnie inaczej, niż nasza "zwykła" kiszona kapusta. Przede wszystkim - tę kapustę kroi się w duże kawałki, a nie szatkuje drobno. Poza tym istotne są dodatki, które zapewniają wyjątkowy wygląd, kolor i aromat. Jakie to dodatki? O tym za chwilę. Kontynuuj czytanie →

Ruchanki kociewskie

ruchanki kociewskie

Zawsze podobała mi się nazwa "ruchanki kociewskie" i od dawna chciałam je usmażyć, ale jakoś się nie składało. Nazwa może się niektórym wydawać szokująca lub bulwersująca, ale są to po prostu drożdżowe racuszki, a więc nic zdrożnego. Nazwa placuszków pochodzi od kaszubskiego słowa “wyruchan”, czyli wyrośnięte, wyrobione, ruszone, bo takie właśnie musiało być ciasto drożdżowe, aby dobrze się udały. Ruchanki są delikatnie słodkie, chrupiące po brzegach, ale porowate, lekkie i puszyste w środku. I bardzo, bardzo smaczne! Usmażyłam je jeszcze w karnawale, ale opisuję dopiero teraz, bo inne sprawy zajmowały moją uwagę i czas. Jednak kociewskie ruchanki warto usmażyć nie tylko w karnawale. Bardzo je lubią dzieci, a dorośli też nie pogardzą pachnącą smażeniną, bo smażone jest pyszne, choć niezdrowe. No ale od czasu do czasu można usmażyć jakieś pyszne racuszki, prawda? Kontynuuj czytanie →

Szybkie danie z łodygi brokuła (stir-fry)

szybkie danie z łodygi brokuła

Szybkie danie z łodygi brokuła po raz pierwszy zrobiłam już jakiś czas temu. Chciałam zużyć brokułowe resztki, które zostały mi po gotowaniu innych dań. Dawniej te łodygi przeznaczałam na kompost, co też nie jest wcale złym pomysłem. Ale nie tym razem, bo teraz postanowiłam usmażyć je w woku na sposób azjatycki. Okazało się, że danie jest bardzo smaczne i szybko się je przyrządza, więc na stałe weszło do kuchennego repertuaru. W praktyce wygląda to tak, że z różyczek robię jakąś tam dowolną potrawę. Ugotowane na parze i polane masłem klarowanym, duszone w winie albo sałatkę z makaronem i serem czy tajskie lub indyjskie curry. I po gotowaniu zwykle zostaje mi łodyga, którą warto przerobić na zupełnie nowe danie. Przy czym najlepiej byłoby mieć dwie brokułowe łodygi, bo dopiero wówczas naprawdę warto wziąć się do pracy. Kontynuuj czytanie →

Kalarepa zasmażana

kalarepa zasmażana

To jest wspaniała jarzynka do tradycyjnego obiadu - kalarepa zasmażana. Wiosną, latem i wczesną jesienią możesz użyć młodej i delikatnej kalarepki, którą pokroisz w słupki lub kostkę. Zimą używam moich "potworów", o których pisałam już kilka razy, na przykład tutaj (klik). Zimowego giganta należy obrać dość grubo i usunąć wszelkie zdrewniałe, włókniste lub sparciałe fragmenty. Tu nie ma miejsca na litość, bo pozorne oszczędności surowca mogą sprawić, że kalarepę będzie się jadło niekomfortowo. Że trudno będzie ją pogryźć i może będzie trzeba wypluwać niejadalne kawałki. Więc lepiej zawczasu wykroić wszelkie wątpliwe części kalarepy i przeznaczyć je na kompost, dzięki czemu nie zmarnują się. Zimowego giganta warto zetrzeć na dużych oczkach tarki, bo wówczas szybciej zmięknie podczas gotowania. Kontynuuj czytanie →

Kwas imbirowo-kurkumowy

kwas imbirowo-kurkumowy

Pomysł na kwas imbirowo-kurkumowy podpatrzyłam kiedyś u Pozytywnie Zakiszonych (tutaj ich znajdziesz), ale zrobiłam po swojemu. Podobieństwa są oczywiste, bo przecież kwas to od dawna znany napój probiotyczny, ferment powstający naturalnie, niemal spontanicznie. Czasem trzeba dodać jakiegoś startera, ale mamy ich w domu dostatek i zawsze jakieś "żyjątko" się znajdzie. To może być kefir wodny, niepasteryzowana serwatka, a nawet sok z kiszonej kapusty, woda od ogórków, pomidorów czy kalarepki lub innej żywej kiszonki. Tym razem użyłam startera do piwa imbirowego, który nazywa się ginger bug. Łatwo można go przygotować w domu, pisałam o nim tutaj, zapraszam do lektury. Kontynuuj czytanie →