Francuskie ślimaczki z kapustą i pieczarkami to rodzaj najprostszych do wykonania pasztecików, zwanych niekiedy kapuśniaczkami. Często podaję je w Wigilię i święta jako przegryzkę do barszczu, a niekiedy po prostu jako ciepłą przekąskę. Przygotowanie ślimaczków jest niezwykle proste, jeśli masz gotową kapustę z pieczarkami, o której pisałam ostatnio. Albo nieco bardziej luksusową wigilijną kapustę z grzybami. Trzeba mieć też gotowe ciasto francuskie, a upieczone ślimaczki są naprawdę ładne i łatwe do wykonania. Z barszczem smakują wyśmienicie!
Francuskie ślimaczki z kapustą i pieczarkami - skład
- opakowanie gotowego ciasta francuskiego
- wystudzona kapusta z pieczarkami - ilość nieokreślona, czyli tyle, ile lubisz (nie przesadź jednak z ilością, bo ślimaczki się rozpadną)
Wykonanie
Płat ciasta francuskiego dość grubo posmaruj wystudzoną kapustą z pieczarkami (albo kapustą z leśnymi grzybami w wersji bardziej luksusowej).
Zwiń jak roladę wzdłuż krótszego boku, a końcówkę ciasta warto posmarować wodą - wówczas łatwiej się przyklei i nie rozpadnie podczas pieczenia.
Zwinięty rulon pokrój ostrym nożem na plastry o grubości około 0,5 - 1 cm.
Układaj na blasze wyłożonej papierem, zachowując odstępy (rosną trochę podczas pieczenia), a następnie piecz w 220 stopniach do zrumienienia.
Czas pieczenia zależy od piekarnika, ale zwykle jest to 10-15 minut. Pilnuj, by się paszteciki nie spaliły!
Klasyczne kapuśniaczki Małgorzaty Musierowicz
Kiedyś, gdy miewałam więcej wolnego czasu przed świętami, przygotowywałam ciasto krucho-drożdżowe albo drożdżowe i faszerowałam je taką aromatyczną kapustą. Przytaczam więc także przepis dla ortodoksów, którzy nie lubią uproszczeń w rodzaju gotowego ciasta francuskiego. Przepis pochodzi z książki Małgorzaty Musierowicz pt. "Łasuch literacki". Sprawdzony, przetestowany, pyszny. Zdjęcie gotowych kapuśniaczków dodam, gdy tylko znajdę wolną chwilę na ich ponowne upieczenie 🙂 Tymczasem musi wystarczyć takie zastępstwo:
Kapuśniaczki półfrancuskie - skład
- 30 g drożdży + 3 łyżki lekko ciepłej wody na rozczyn
- 300 g mąki (u mnie jak zwykle biała mąka orkiszowa)
- łyżeczka soli
- 1/2 szklanki mleka
- 2 jajka
- pół kostki masła
Przygotowanie - zacytuję Autorkę (czyli Małgorzatę Musierowicz):
- Drożdże trzeba rozpuścić w 3 łyżkach ciepłej wody.
- Mąkę zalać połową szklanki ciepłego mleka, dodać sól, jajka i rozpuszczone drożdże, wymieszać starannie, po czym rękami wyrobić ciasto.
- Kiedy będzie już gładkie i elastyczne - rozwałkować je w prostokąt, po czym z połowy kostki masła odciąć jedną czwartą i porozkładać masło wiórkami na powierzchni prostokąta.
- Teraz trzeba złożyć ciasto jak kopertę i rozwałkować ponownie w kształt prostokąta, znów porozkładać kawalątkami kolejną ćwiartkę z pół kostki masła, znów złożyć w kopertę i tak da capo. Kiedy owo pół kostki masła zniknie, znaczyć będzie, że wykonaliśmy wałkowanie koperty czterokrotnie, co było naszym celem.
- Po raz ostatni rozwałkowujemy ciasto i nakładamy na nie farsz, rolujemy je, po czym kroimy w zgrabne poduszeczki, końce których zagniatamy. Smarujemy po wierzchu jajkiem, układamy na blasze do wyrośnięcia, a w międzyczasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
- Wyrośnięte kapuśniaczki można posypać kminkiem (opcjonalnie - ja posypuję, bo uwielbiamy kminek), a następnie trzeba je piec przez około 20 minut, do lekkiego zrumienienia.
Przepis (a właściwie - dwa przepisy) dodaję do świątecznej akcji:

Smacznego! I - wesołych Świąt 🙂











Dziękuję Ci Hajduczku za ten przepis 🙂 bo jestem pewna, że zrobię je na wigilię do barszczyku. Zawsze lepiłam uszka ale te slimaczki są zdecydowanie mniej czasochłonne. Wielokrotnie robiam coś na ząb z francuskiego ciasta, ale akurat z kapustą- nigdy. Dobrej niedzieli...
Ach, Polu, to raczej pomysł, a nie przepis, bo możesz użyć dowolnego farszu. Ale ten kapuściano-grzybowy idealnie nadaje się do barszczu. Smacznego 🙂
Przeczytałam z przyjemnością i jeszcze sobie przypomniałam dzieciństwo z Musierowicz.
P.S. ta Twoja kapustka wygląda rychtyk jak moja 🙂
Marzyniu, u mnie Musierowicz to nie tylko dzieciństwo. Właściwie towarzyszy mi cały czas, mam w biblioteczce wszystkie części. Chyba sobie przeczytam Noelkę, by się wprawić w bardziej świąteczny nastrój 🙂