Pożegnanie lata w Dominikowie

Ostatni chyba raz w tym roku wyjechaliśmy z przyczepą, więc jest to nasze pożegnanie lata. Stareńka przyczepa kempingowa nie ma ogrzewania, więc nawet teraz pewnej wrześniowej nocy trudno było w niej wytrzymać. I choć daliśmy radę, to jednak jesienne i zimowe kempingowanie nie jest dla nas. No ale ostatnie dni lata (i niektóre noce) były naprawdę wspaniałe!

pożegnanie lata w Dominikowie

Na Polu Biwakowym w Dominikowie panował już zupełny spokój, właściwie było po sezonie. Z jednej strony - bardzo fajnie, ale z drugiej - brakowało nam interakcji i rozmów z innymi tymczasowymi mieszkańcami kempingu. Na szczęście jest jezioro, las i grzyby. I właśnie one bardzo urozmaiciły nasz pobyt w Dominikowie. Po pierwsze - na samym polu rośnie wiele grzybków, głównie maślaków, kozaków i przepięknych prawdziwków. Oczywiście nie wolno ich zbierać bez pozwolenia, bo to przecież nie nasz teren. Choć - na dobry dzień, na powitanie, dostaliśmy od pani Marioli tyle pięknych grzybów, żeby wystarczyło nam na obfitą kolację, za co pięknie dziękujemy. Ale już po ogólnodostępnym lesie można łazić z koszykiem bez ograniczeń! Nam wystarczyła godzinna wyprawa, żeby zebrać grzyby na dwa obfite obiady i jeszcze wziąć na jeden lub dwa obiadki do domu. Taka zachodniopomorska obfitość.

Borowik w skrzynce z prądem
Borowik w skrzynce z prądem

Pożegnanie lata w Dominikowie - dzień pierwszy

Dzień, a właściwie wieczór pierwszy, bo przybyliśmy na miejsce około 16:00 godziny. Najpierw było serdeczne powitanie, długa rozmowa w panią Mariolą i wspólne zbieranie grzybków na kolację. Później - ustawianie przyczepy i ogólne rozbijanie obozu, bo po przyjeździe trzeba się zorganizować. Zaraz też wzięłam się za czyszczenie grzybów, a następnie przygotowanie całej kolacji. Mąż tymczasem ogarniał zbiorniki z wodą, butle gazowe, przyłącze do prądu i takie tam techniczne sprawy. Przy okazji w skrzynce z prądem udało nam się sfotografować pięknego prawdziwka 🙂

czyszczenie grzybówczyszczenie grzybów

Szczęśliwy człowiek
Szczęśliwy człowiek przy suto zastawionym stole

Na kolację podałam kaszę gryczaną z sosem z mieszanych grzybów. Sos zabieliłam słodką śmietanką 36%, więc był gładki w smaku i niezwykle aromatyczny za sprawą prawdziwków, mniam! Do tego buraczki ze słoika (przepis znajdziesz tutaj) i cudowne małosolne ogórki. Wieczór zakończył się herbatą przy turystycznej lampce zamiast świec, z widokiem na spokojne jezioro. I tak zaczęło się nasze pożegnanie lata. Wspaniały relaks!

sos ze świeżych grzybów na pożegnanie latakasza gryczana i buraczkiogórki małosolnepożegnanie lata - wieczór pierwszyJezioro Dominikowowieczorna herbatkapożegnanie lata w Dominikowie

Dzień drugi

Nooo, ten dzień to był prawdziwy skarb! Najpierw krótki spacer z psem i spokojne śniadanie, następnie czytanie. Na wyjazd wybrałam książkę Elżbiety Cherezińskiej pt. "Sydonia. Słowo się rzekło". Ale nie czytałam zbyt długo, bo ciągnęło nas do lasu, więc około południa wybraliśmy się na spacer z koszykiem. Po godzinie wróciliśmy z zapasem grzybów na dwa kolejne obiady i jeszcze trochę do zabrania do domu! Były to głównie koźlarze, sporo maślaków i dwa lub trzy prawdziwki.

po grzybobraniuprawdziwekkozak, czyli koźlarz babkakoźlarz czerwony

Oczyściłam i pokroiłam wszystkie grzyby, ale było ich zbyt dużo na jedną patelnię. To nic, mogę przecież smażyć na raty! Najpierw więc usmażyłam grzyby z cebulką i śmietanką na obiad. Do tego ziemniaki i świeża fasolka szparagowa z bułką tartą, czyli "po polsku". I oczywiście ogórki małosolne! Wszystko było pyszne, a na zdjęciu widzisz szczęśliwego człowieka, czyli mojego Męża, który cieszy się z czekającego go obiadu. Zaraz po obiedzie podsmażyłam krótko resztę grzybów, żeby nie zrobaczywiały, a co z nich później zrobiłam - to już opisuję w następnym akapicie. Noc była zimna, więc nawet w przyczepie panował chłód, bo tylko 14 stopni! Pod kołdrą było jednak wystarczająco komfortowo, a w chłodzie śpi się bardzo dobrze.

pożegnanie lata w Dominikowie - dzień drugipożegnanie lata w Dominikowiepożegnanie lata w Dominikowiepożegnanie lata w DominikowieTuktuk

Pożegnanie lata na kempingu - dzień trzeci

Tego dnia pojeździliśmy trochę po okolicy. Była sobota, więc na leśnych drogach parkowały samochody z rejestracjami z rozmaitych stron. Ludzie wybrali się na grzyby! Jakie mieli zbiory - nie wiem, ale nam udało się odwiedzić dwa kolejne pola biwakowe. Jedno zorganizowane przez Lasy Państwowe, a drugie - przez pewne stowarzyszenie z Piły. Oba położone w lasach i nad jeziorami, w miejscach niezwykle spokojnych, wręcz odludnych. Piękne miejsca, piękne lasy, piękne jeziora, ale my z radością wróciliśmy "do siebie", bo tu panuje jakaś szczególna atmosfera. I ten widok na jezioro jest niepowtarzalny!

plaża w Dominikowie
Plaża w Dominikowie, zdjęcie z pobytu w pełni lata

Tym razem na pożegnanie lata ugotowałam zupę grzybową. Wystarczyło obrać i pokroić kilka ziemniaków i podgotować we wrzątku. Następnie dodałam słoik bazy do zup na włoszczyźnie (przepis znajdziesz tutaj) i sporą porcję podsmażonych wczoraj grzybów. Wystarczy pogotować przez kilkanaście minut, przyprawić pieprzem i solą, dodać natkę pietruszki i gotowe. Zupy wyszło tak dużo, że najedliśmy się i jeszcze porcja trafiła do słoika po bazie z włoszczyzny. Zjemy w domu. Jeszcze spacer, zabawa z psem i znów czytanie książki, i już trzeba było zrobić kolację.

zupa grzybowa na pożegnanie latazupa grzybowa na pożegnanie latazupa grzybowa na pożegnanie latazupa grzybowa na pożegnanie lataTuktuk

A na kolację wymyśliłam racuchy owsiane z jabłkiem. Tak sobie napisałam, że wymyśliłam, ale przecież musiałam to zaplanować i wziąć z domu gotową mieszankę, samodzielnie przygotowaną (przepis znajdziesz tutaj). Jabłka i kefir mogłabym kupić na miejscu, ale nie było takiej potrzeby, bo przytomnie dodałam je do bagażu 🙂 Jabłka z naszego ogrodu i domowej roboty kefir z grzybka tybetańskiego. Racuszkom nie zrobiłam zdjęcia, bo było już ciemno. Ale są za to nocne zdjęcia naszego obozowiska i fotka z przyczepy w kierunku jeziora, którego w nocy nie widać. Wiadomo jednak, że ono tam jest! Noc była tak ciepła, że wybrałam się z lampką na spacer aż na plażę, a gdy wróciłam, zrobiłam te nocne fotki.

pożegnanie lata na kempingu

pożegnanie lata
Nocny "widok" na jezioro Dominikowo. Nie widać, ale wiadomo, że jest...

Powrót do domu

Przez to nocne łazikowanie spałam długo. W tym czasie J. przeszedł się z psem, a następnie zjadł śniadanie. Sam, bo ja spałam! I jeszcze wybrał się na grzyby! Nie było ich zbyt wiele, ale pół koszyka wystarczyło, żeby obdarować sąsiadkę. Bo pani Halina dzielnie opiekuje się naszymi kaczkami, gdy gdzieś wyjeżdżamy. Tak to już jest, że jak się mieszka na wsi, to nie wystarczy zamknąć drzwi na klucz. Trzeba zadbać o zwierzęta i rośliny, które są pod naszą opieką, więc nie da się wyjechać na długie wakacje. Cóż, może kiedyś będzie nam dane wyjechać gdzieś na dłużej? A tymczasem - żegnaj, lato!

4 odpowiedzi “Pożegnanie lata w Dominikowie”

  1. Przeczytałam tę serdeczną opowieść i jakbym była tam z Wami. 🙂 Cieszę się, że tak pięknie wypoczęliście!

  2. Dobrze poczytać i dobrze Państwa widzieć. 🙂 Lato minęło zbyt szybko. Nie przepadam za upałami, ale po długiej, mroźnej i śnieżnej zimie przydałoby się więcej ciepła (mam wrażenie, że w szczególności weekendy, przynajmniej w okolicach Gdańska, trafiały się zdecydowanie deszczowe).

    1. Tak, dla mnie też lato minęło zbyt szybko. Jesień również ma swoje uroki, ale lato kocham najbardziej, nawet w upały. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *