Kiszony kalafior – królem kiszonek!

Kiszony kalafior pokazywałam wcześniej w tym wpisie. Jest to jedno z pierwszych warzyw, które kisiłam już kilka lat temu, wcześniej były tylko tradycyjne ogórki małosolne oraz kiszone i kapusta kiszona w dużej beczce. A tymczasem kiszony kalafior jest pyszny, zawsze się udaje i długo przechowuje, rok na pewno, a nawet dwa lata (znalazłam właśnie słoiczek w zakamarkach spiżarni i kalafior nadal jest ok)! Ogłaszam więc kalafiora królem kiszonek! Żadna kapusta i żadne ogórki nie wytrzymają takiej próby czasu. Nie wymaga przy tym jakichś specjalnych zabiegów – to jedna z najłatwiejszych i najprostszych kiszonek. Jest gotowy do spożycia po 2-4 tygodniach, zależnie od temperatury otoczenia, ale można kisić go znacznie dłużej. Najpierw jest to kalafior “małosolny” – chrupiący, lekko tylko ukiszony, przez co niezbyt kwaśny. Wraz z upływem czasu nabiera mocy. Staje się stopniowo coraz bardziej miękki (choć nigdy, nawet po 2 latach, nie staje się “papciowaty”, mazisty i rozlazły – no chyba, że jest przechemizowany, co może się niestety zdarzyć – ja szczęśliwie nie trafiłam na takiego kalafiora) i kwaśny._igp4872

Kiszony kalafior robi się bardzo prosto i zawsze się udaje. Zdrowego, jędrnego kalafiora wraz z przyprawami zalewa się solanką (gorącą lub zimną – ja zwykle używam gorącej). Przyznam się tutaj, że często wybieram “robaczywego” kalafiora – czyli zaatakowanego przez jakiegoś owada, zwykle gąsienicę. Jej obecność sugeruje, że warzywo nie zostało opryskane pestycydami (środkami owadobójczymi), więc przynajmniej to jedno źródło zanieczyszczenia mogę wykreślić z listy zagrożeń. Nie mam tej pewności, jeśli chodzi o fungicydy (środki grzybobójcze) i herbicydy (chwastobójcze), choć i tu obecność gąsienicy daje pewną nadzieję na to, że nie były intensywnie stosowane. Pozostaje jeszcze kwestia przenawożenia. Liczę na to, że skoro ogrodnik nie opryskał warzyw na obecność owadów, to może i innej chemii nie stosował zbyt wiele. Tyle tylko, że nie kisiłam kalafiorów kupowanych w marketach, tylko takie z targowiska, kupowane najczęściej bezpośrednio od producenta. Dotychczas jakoś mi się udawało – miejsce bytowania gąsienicy łatwo było wyciąć, a pozostała część warzywa spisywała się bez zarzutu. A najlepiej kupić kalafiora z gwarantowanego źródła bio, eko i w ogóle 🙂_igp4862
We wszystkich słoikach są kalafiory – w różnych barwnych wariantach – ot, taka zabawa kolorami
Podczas kiszenia kalafiora można użyć rozmaitych ulubionych przypraw – czosnku, chrzanu, pieprzu, ziela angielskiego, liścia laurowego, imbiru, kminku, czarnuszki, anyżu, kolendry, naci selera, gorczycy, ostrej papryczki. Nie używamy wszystkich przypraw na raz, wybieramy kilka z nich i próbujemy w różnych konfiguracjach po to, by znaleźć ulubiony zestaw smaków.
Niekiedy kiszę kalafiora z kolorowymi dodatkami aromatyczno-smakowymi. Tak, jak dziś. Do jednego słoja dodałam mieloną kurkumę, która obdarzyła kiszonkę pięknym, złotym kolorem. _igp3958
Do drugiego sypnęłam nieco sproszkowanej spiruliny, dodałam również obraną łodygę brokuła, która została po ugotowaniu obiadu. Ten kiszony kalafior jest szmaragdowy._igp4595
Do najmniejszego słoika dodałam plastry buraka, dzięki czemu uzyskałam intensywnie karminową kiszonkę._igp4606
Doświadczenie uczy, że wszystkie warianty powinny być bardzo smaczne. A jakie przy tym kolorowe!
Kiszony kalafior – skład:
  • kalafior umyty i podzielony na mniejsze różyczki
  • kawałek korzenia chrzanu, pokrojony w plasterki (jeśli chrzanu brak, można zrobić kiszony kalafior i bez niego)
  • 2-3 ząbki czosnku, obrane i pokrojone w plasterki
  • ulubione przyprawy, u mnie tym razem ziele angielskie
  • niejodowana sól kamienna z Kłodawy
  • woda (może być prosto z kranu, bo będzie gotowana)
  • opcjonalnie: kurkuma, spirulina, nieduży surowy burak

_igp4859

Różyczki kalafiora i wszystkie przyprawy ułożyłam w słojach. Zalałam gorącą solanką w proporcji 1 łyżka soli (30 g) na 1 litr wody. Słoje zamknęłam i pozostawiłam na kuchennym blacie na jakieś 2 tygodnie, a następnie przeniosłam do chłodnej spiżarni, gdzie kiszony kalafior może stać długo, bardzo długo!

Dodam jeszcze, że kalafior jest również doskonałym składnikiem kolorowych kiszonek wielowarzywnych._igp1322

Gotowy kiszony kalafior dobrze smakuje wydobyty wprost ze słoika, ale to również świetna baza do sałatek – warzywnych, z jajkami, serem, surimi, wędliną – z sosem majonezowym lub jogurtowym, o czym wspominałam na przykład tutaj.

Po pierwszej degustacji kolorowych kiszonych kalafiorów doszłam do następujących wniosków:

  1. Mam wrażenie, że dodatek kurkumy nieco zmiękczył kalafiora, ale może to przypadkowa zbieżność. Będę kontynuować doświadczenia, dzieląc kalafiora na dwie części i każdą kisząc inaczej – część z kurkumą, a część bez niej.
  2. Spirulina nie zabarwiła kalafiora zbyt intensywnie, za to zalewa jest bardzo zielona. Może jeszcze zmieni się to z czasem.
  3. Zaróżowiony od buraka kalafior wygląda dość atrakcyjnie i jest chyba nieco słodszy od pozostałych wariantów – burak oddał mu część swojego słodkiego smaku.
  4. Najbardziej jednak podoba mi się i smakuje “zwyczajny” biały kalafior – wygląda szlachetnie i prawdziwie. Nie żałuję jednak przygody z kolorami – kiszenie to nieustanne próbowanie i doświadczanie. I to właśnie jest fajne.

_igp4871

Ze względu na użycie aromatycznych przypraw w kiszonce z kalafiora – dodaję go do akcji:
Danie pachnące ziołami 3

Danie pachnące ziołami 3

Powiązane wpisy

4 thoughts on “Kiszony kalafior – królem kiszonek!

  1. A jak to się dzieje z zakręcanymi słoikami?
    W trakcie kiszenia nie rośnie ciśnienie wewnątrz?
    Czy po zalaniu wrzątkiem od razu trzeba zakręcić, czy dopiero po 2 tygodniach?

    Z góry dziękuję za pomoc 🙂

    1. Wszystkie słoiki, czy te zamykane na klamrę, czy też zakręcane – zamykam od razu, jeszcze gorące. Wewnątrz z pewnością wzrasta ciśnienie, ale żaden znany mi słoik nie jest na tyle szczelny, żeby jego nadmiaru nie wypuszczał. W związku z tym zdarza się niekiedy, że trochę solanki zostaje wypchnięte podczas burzliwej fermentacji, dlatego na wszelki wypadek stawiam słoje na jakiejś tacy.

      Życzę powodzenia w kiszeniu nie tylko kalafiorów 🙂

  2. Znalazłam odpowiedź na pytanie, czy można ukisić brokuł (i jak się do tego zabrać). A kalafiora też upcham kilka różyczek do słoika, bo mi takie resztki pozostawały. Okraszę rzodkiewką.
    W sumie takie kiszenie to jest też niezła metoda na porządki w lodówce 🙂

    1. Tak! Oczywiście najlepiej kiszą się warzywa (i owoce) sezonowe, ale jeśli trafią Ci się dobre, nie chemiczne produkty, to można kisić o każdej porze roku i wszystko 🙂 A kiszona rzodkiewka jest przepyszna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *