Zastanawiałam się, co by tu pysznego i łatwego przygotować na wieczór sylwestrowy i mój wybór padł na ciasteczka serowe. Doskonałe do piwa i barszczu, do wytrawnego wina i niezbyt słodkich drinków też się nadają. Czyli są idealne na dzisiejszy wieczór, który spędzimy w domu. J. przeziębił się bowiem, męczy go katar, a nie chcemy zanieść choroby do sąsiadów. Nie mamy też ochoty na wielkie i pracochłonne dania, zjemy tylko resztkę świątecznego bigosu, Stroganow z boczniaków i jakąś lekką sałatkę. Pyszne niesłodkie ciasteczka serowe będziemy chrupać po kolacji, oglądając sylwestrowy program w telewizji. Ot, taka skromna domowa impreza we dwoje 😉
Sylwestrowa kuracja
Ja będę zatem sączyć jakiegoś drinka i zajadać ciasteczka, a dla męża do ciasteczek przeznaczyłam oxymel, końskie dawki witaminy C, syrop malinowy i z czarnego bzu z imbirem, herbatkę z fermentowanych liści malin na zmianę z herbatką imbirową. Na malinówkę i imbirówkę - choć rozgrzewające - nie ma mój mężczyzna ochoty, lepiej więc niech nie pije alkoholu. Wspiera się za to kremem choinkowym, który ułatwia mu oddychanie i nawilża delikatną skórę nosa obtartą od chusteczek. Wieczór sylwestrowy spędzony z konieczności pod kocem - tego nie życzę nikomu z Was!
Nie strzelaj w sylwestra
Życzę Wam za to wspaniałej zabawy - pląsów, tańców, śmiechu i brokatu. Może jednak bez fajerwerków, których boi się większość domowych i dzikich zwierząt. Spośród zwierzaków mieszkających z nami "pancerna" jest tylko Remi - labradorka. Reszta ze strachu chowa się w najciemniejszych kątach. Gdybyśmy tylko mogli oszczędzić im tego stresu! My mieszkamy na wsi, gdzie "strzelających ogniem" nie ma zbyt wielu, strach pomyśleć, co dzieje się ze zwierzakami w mieście! Na szczęście pojawiła się teraz tendencja do rezygnowania z pokazów fajerwerków w ramach oficjalnych obchodów, a wkrótce również prywatne strzelanie stanie się niemodne. Właściwie - już się staje, coraz szersze kręgi zatacza akcja "nie strzelaj w sylwestra". Bardzo bym tego chciała!
A więc - życzę Wam wspaniałej zabawy, a w nowym, 2017 roku sukcesów w każdej dziedzinie, czasu na rodzinne spacery, zbliżenia do natury, życia bez stresu. Sobie też tego życzę. A razem z życzeniami zostawiam Wam pyszne ciasteczka serowe. Wiem, że dziś nie zdążycie ich już upiec, ale może skusicie się na nie w karnawale?
Na wytrawne ciasteczka serowe potrzebne będą:
- 250 g żółtego sera, najlepiej twardego i raczej ostrego (użyłam ementalera)
- masło - 250 g
- 250 g mąki (użyłam - jak zwykle - jasnej orkiszowej)
Ciasteczka serowe - wykonanie
Żółty ser zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Posiekać go wraz z masłem i mąką, zlepić w kulę i schować do lodówki na przynajmniej pół godziny. Następnie wałkować na grubość 0,5 cm i wycinać dowolne kształty - kółka, trójkąty, kwadraty. Można również wyrobić ciasto w malakserze albo Speedcooku. Można - zamiast kuli - uformować kilka wałeczków o średnicy 5 cm, zawinąć każdy w folię i chłodzić całą noc w lodówce lub kilkadziesiąt minut w zamrażarce, a następnie odkrawać plasterki grubości 0,5 cm i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (niezbyt ciasno, bo trochę wyrastają). Wreszcie można posypać część ciastek dowolnymi przyprawami - kminkiem, papryką, ulubionymi ziołami i piec przez 13-15 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Mają uzyskać złoty kolor. Ja swoje odrobinę przypiekłam, bo równocześnie gotowałam obiad, powinny być nieco jaśniejsze 😀
Smacznego!








