Moje masło czosnkowe z podagrycznikiem powstało głównie z potrzeby walki. Walki z ekspansywnym chwastem. Bo choć lubię smak i doceniam zdrowotne walory podagrycznika, to jednak jego niesamowita ekspansywność mnie wykańcza. Z wszystkich sił staram się przerabiać jego listki na rozmaite smakołyki, by zjeść wroga, ale wygląda na to, że przegrywam walkę. Czyżbym naprawdę była skazana na chemiczny oprysk, by pozbyć się niechcianego nadmiaru tego - skądinąd - dobrodziejstwa? Oby nie! Kontynuuj czytanie
Masło czosnkowe z podagrycznikiem




