Wegański smalczyk

wegański smalczyk

Pełni wrażeń wróciliśmy ze Zlotu Zielarskiego w Górach Sowich, gdzie podczas uczty niespodziewanym sukcesem okazał się mój skromny wegański smalczyk. Naprawdę poczułam się wyróżniona, gdy współuczestnicy, próbując tylu wspaniałych, nietuzinkowych, przesmacznych potraw, nagle zaczęli dopytywać się o autora mojego niepozornego smalcu. Prawda, jest smaczny, ja osobiście bardzo go lubię i chętnie zaskakuję tym smakiem gości, ale żeby aż taki sukces???

Wrażeniami i refleksjami ze zlotu podzielę się z Tobą później (wpis już jest, tutaj), a teraz szybko zapisuję recepturę na mój wegański smalczyk, bo prosili mnie o to współbiesiadnicy. Moim zdaniem to prosta potrawa, zwykle robię ją "na oko", ale skoro mam podać przepis, to zakasałam rękawy (po prawdzie to nie miałam czego zakasywać - jest ciepło i biegam po domu boso, w sukience bez rękawów) i stanęłam przy kuchennej desce i rondlu. Bo przecież trzeba dość dokładnie napisać, ile czego ma się znaleźć w smalczyku, prawda? Kontynuuj czytanie →

Ostre ogóreczki na Zlot Zielarski

ostre ogóreczki na zlot zielarski

Wybieramy się na długo wyczekiwany Zlot Zielarski, postanowiłam więc dla uczestników przygotować ostre ogóreczki. Oj, bardzo ostrrre! Organizatorzy zaplanowali bowiem ucztę, na którą każdy uczestnik zobowiązany jest dostarczyć jakieś pyszne jedzonko. Z mojej strony to będzie jeszcze chleb, wegański smalczyk i może jakiś pasztet upiekę. Ale pomyślałam, że ostre ogóreczki też muszą być! Teraz wprawdzie nie przypada szczyt sezonu na ogórki gruntowe, ale już są, można kupić, przygotować i się delektować. Kontynuuj czytanie →

Pieczone bakłażany dla pana Macieja

pieczone bakłażany dla pana Macieja

Jakiś czas temu obiecałam panu Maciejowi przesłać przepis na pieczone bakłażany rodem z Grecji. Kiedyś próbował ich u nas i bardzo mu smakowały. Z opóźnieniem - choć teraz nie sezon na bakłażany - wywiązuję się z obietnicy i zapisuję recepturę dla pana Macieja, a przy okazji i dla Ciebie. Spróbuj koniecznie, są naprawdę pyszne! Choć przeznaczone raczej dla wielbicieli czosnku. Kontynuuj czytanie →

Rzodkiewki w płynie?

rzodkiewki w płynie

Co zrobić, gdy zasiane w ogródku rzodkiewki nie obrodziły w oczekiwany przez nas sposób? Rzodkiewki siejemy przecież po to, aby zajadać się ich chrupiącymi, ostrymi korzonkami, co ja osobiście uwielbiam. Lubię rzodkiewki pod każdą postacią - jako dodatek do twarożku (takiego), sałatki (na przykład takiej - klik), chłodnika, mizerii (klik). Próbowałam rzodkiewek marynowanych, kiszonych (mniam, przepis znajdziesz tutaj) oraz gotowanych podanych jak inne warzywa z wody, polane masełkiem z tartą bułeczką (też mniam, choć zaskakujące). Najchętniej jednak chrupię je tak po prostu, bez dodatków, pomiędzy posiłkami i do posiłków - potrafię zjeść w ten sposób zaskakująco dużo tych ostrych w smaku korzonków. Niezbyt lubię kupować je w sklepie, bo często są przerośnięte i puste w środku, a przy tym prawie na pewno przenawożone i niestety pełne chemii. Kontynuuj czytanie →