Kiszony koper włoski

kiszony koper włoski

Mój kiszony koper włoski powstał właściwie z resztek pozostałych z ostatniego obiadu. Przed tygodniem gotowałam pyszne risotto z fenkułem (klik), a że miałam dwie duże bulwy kopru włoskiego, wykorzystałam do gotowania tylko półtorej. Co zrobić z taką resztką, z połową koprowej bulwy? Na surówkę dla dwojga to trochę za mało, a że nigdy jeszcze nie jadłam kiszonki z fenkułu - postanowiłam spróbować. Kontynuuj czytanie →

Zakwas buraczany - eksperymenty i próby

zakwas buraczany

W grudniu i styczniu eksperymentowałam trochę - robiłam zakwas buraczany inaczej niż zwykle. Takimi metodami, jakich nie wypróbowałam wcześniej. Bo zakwas z buraków można robić na tysiące sposobów, a każdy jest dobry, jeśli uzyskamy dobry rezultat. Niektórzy mają kłopoty z pleśnią - ja już od jakiegoś czasu polubiłam kiszenie w zakręconym słoiku i problem pleśni znikł. Sposobem na to według wielu osób jest mieszanie kwasu przynajmniej dwa razy dziennie. Wadą takiego rozwiązania jest ciągłe otwieranie słoika i czasochłonność. Wiem, trzykrotne machnięcie łyżką dwa razy dziennie nie zajmuje niby wiele czasu, ale trzeba o tym pamiętać. Bo jak nie, to może zdarzyć się katastrofa. Jak na zakwasie pojawi się pleśń, to całość nadaje się już tylko do śmieci. Można przeznaczyć na kompost, wówczas nie całkiem się zmarnuje, ale przecież nie po to robimy zakwas buraczany, żeby dokarmiać nim mikroorganizmy w kompostowniku. Kontynuuj czytanie →

Młoda kapusta kiszona z marchewką i koperkiem

kiszona kapusta z marchewką i koperkiem

Jeszcze dwa lata temu zrobiłabym z tych składników surówkę, a teraz zamiast surówki musiała powstać kapusta kiszona z marchewką i koperkiem. Młoda kapusta z młodą marchewką i młodym zielonym koperkiem. Taki zestaw warzyw w postaci surówki zawsze smakuje wspaniale, a ja postanowiłam sprawdzić, jak to będzie, jeśli tę surówkę pozostawię do sfermentowania. No, może nie dokładnie surówkę, bo do niej dodałabym jak zawsze ocet jabłkowy (taki, taki lub jeszcze inny) jako kwaśny element, a do fermentowania nie musiałam dodać octu. Po paru dniach surówka zyskuje kwaśny smak sama z siebie, pod wpływem dobroczynnych bakterii odpowiedzialnych za laktofermentację. Kontynuuj czytanie →

Kiszenie botwiny

kiszenie botwiny

Po raz pierwszy fermentowałam buraczki z liśćmi jesienią ubiegłego roku, drugie kiszenie botwiny nastąpiło mniej więcej 10 dni przed naszym wyjazdem na zlot zielarski. Tego pierwszego, jesiennego fermentowania nie uważam za wielki sukces. To nie była młoda wiosenna botwinka, tylko jesienne buraczki, tyle, że z liśćmi. Całość wyglądała pięknie, ale wyszła dość twarda, resztki tkwią w słoju po dziś dzień. Technicznie wszystko było w porządku, a przy okazji zdobyłam kilka ważnych doświadczeń. Przede wszystkim - kiszonka okazała się trochę zbyt słona i również za bardzo czosnkowa. Lubimy czosnek, ale jeśli jest go za dużo w potrawie - to niedobrze. A poza tym dowiedziałam się, że botwina fermentowana w kefirze (lub botwinka w maślance, jeśli ma się dostęp do dobrej maślanki) doskonale przechowuje się w zimnej spiżarni nawet przez całą zimę. Kontynuuj czytanie →

Szybkie kiszone cytryny

szybkie kiszone cytryny

Na warsztaty i prezentację różnych fermentów, które miały się odbyć na Zlocie Zielarskim 2017, przygotowałam między innymi szybkie kiszone cytryny. Chyba zasmakowały uczestnikom moich fermentacyjnych warsztatów, bo zniknęły jako jedna z pierwszych zaprezentowanych kiszonek. Owszem, gotowego produktu nie było może wiele, ale też nikt nie jada kiszonych cytryn łyżkami! Stosuje się je jako przyprawę do wszystkich potraw, które chcemy jednocześnie zakwasić, dosolić, zaostrzyć i wzbogacić o cytrynowy aromat. Kiszone cytryny na szybko używa się bowiem podobnie jak marokańską wersję kiszonki z cytryn, choć smakują trochę inaczej. Nadal jednak pozostają równocześnie kwaśne, słone i aromatyczne - po prostu pyszne! Kontynuuj czytanie →