Puszyste masło do ciała

puszyste masło do ciała

Moja przyjaciółka niebawem będzie obchodzić imieniny, zrobiłam więc dla niej puszyste masło do ciała. Myślę, że jej się spodoba, bo lubi rozmaite smarowidła kosmetyczne. Już kiedyś przygotowałam dla niej balsam shea, podobny do tego, który kupuje się na wagę w pewnej sieciowej mydlarni. Przepis oczywiście podałam na blogu, znajdziesz go tutaj (klik). A dziś dla odmiany przygotowuję bardziej puszysty balsam, w dodatku złożony z kilku różnych maseł i olejów. Część dam przyjaciółce na imieniny, a część młodej kobiecie w ciąży, do pielęgnacji ciała, a zwłaszcza brzucha. Bo zawsze łatwiej przygotowuje się kosmetyki w nieco większej ilości. Łatwiej się miksuje i łatwiej niweluje ewentualne błędy, a przynajmniej u mnie tak to działa. Niewielką porcję balsamu zostawiam też sobie do testowania, żeby nie było tak jak w przysłowiu, w którym szewc w podartych butach chodzi. Ja wprawdzie nie bardzo lubię się balsamować, ale w celach doświadczalnych mogę się poświęcić 🙂 Kontynuuj czytanie →

Wosk aromatyczny do kominka

wosk aromatyczny do kominka

Niedawno, gdy znienacka dopadło nas przeziębienie, zrobiłam wosk aromatyczny do inhalacji. A może raczej do napełniania pomieszczeń dobrą energią? Bo to jest wosk na bazie olejków eterycznych. Stanowi idealne wsparcie dla pogromcy kaszlu, wspomaga działanie syropu oraz innych remediów. Ja osobiście nie gorączkowałam i prawie nie miałam kataru. Tylko ból mięśni, gardła, chrypa i ten gardłowo-krtaniowy kaszelek, który dokucza mi już niemal chronicznie, a teraz bardzo się nasilił. Przypuściłam więc zmasowany atak. Pogromca kaszlu zawsze przynosi poprawę, sprawdziłam to wielokrotnie. A jako kolejne remedium zastosowałam wosk aromatyczny do kominka. Nie ukrywam, że kuracja nim sprawiła mi szczególną przyjemność. I chyba powoli wracam do grona żywych. Teraz będę nadganiać zaległości 😀 Kontynuuj czytanie →

Żel pod prysznic - pyszna zabawa w kolory

żel pod prysznic

Jak tylko moje letnie przeziębienie (kto bywa na Facebooku, ten wie, że żaliłam się na katar, kaszel i gardło) odpuściło za sprawą czosnku w miodzie, zaraz zaczęłam bawić się, robiąc żel pod prysznic. Dlaczego piszę, że zaczęłam się bawić? Bo to jest naprawdę fajna zabawa i żałuję, że dopiero teraz się za nią zabrałam. Kolorowe żele na bazie mydła potasowego Inez pokazała już dawno, a ja naprawdę niepotrzebnie zwlekałam. Potrzebowałam chyba przypływu energii po chorobie, by się za to zabrać, a dodatkową mobilizacją był z pewnością fakt całkowitej detergentowej pustki w łazience. Bo zostały tylko mydła w kostce, które bardzo lubię, ale niekoniecznie w kabinie prysznicowej. Sama nie wiem, dlaczego pod natryskiem wolę mieć żel albo mydło w paście, ale tak właśnie jest. No i wreszcie teraz zrobiłam własny żel pod prysznic, a właściwie to nawet cztery różne żele! Dlaczego od razu cztery? Bo ich tworzenie okazało się doskonałą zabawą. Kontynuuj czytanie →