Sosna - zimowe zbiory

syrop na kaszel DIY

Z końcem grudnia i początkiem stycznia w koszykach zielarzy zaczyna pojawiać się sosna. A ściślej mówiąc - zielone igliwie, młode gałązki i pączki sosny, w tej zimnej porze roku bogate źródło witaminy C i cudownie pachnących olejków. W sam raz do inhalacji, ale nie tylko! Jednym z pierwszych wpisów na blogu były właśnie pełne zdrowia i leśnego aromatu igły sosny. Wtedy zaparzyłam z nich przepyszną, zdrowotną herbatkę, wzbogaconą skórką ekologicznej cytryny i pomarańczy. Zimą często parzę taką herbatkę, która nie tylko jest smaczna, ale niekiedy nawet udaje jej się udrożnić zatoki i zatkany nos. Igliwie sosnowe jest wspaniałym materiałem do eksperymentów - zazwyczaj łatwo dostępne, więc można puścić wodze fantazji. Co można zdobić z igieł sosny - oprócz smacznej herbaty? Wiele różności, zapraszam zatem do lektury. Kontynuuj czytanie →

Syrop lawendowy

syrop lawendowy

Latem jeden tydzień sierpnia udało nam się spędzić w Prowansji, gdzie w lokalnej kuchni często można spotkać syrop lawendowy i w ogóle wszelkie produkty z lawendy. Zresztą nie tylko w kuchni. Bo co turysta najchętniej przywozi z Prowansji w ramach podarków? Oczywiście, woreczki z intensywnie pachnącą lawendą, mydła lawendowe i lawendę pod wszelkimi możliwymi postaciami. Również tę na zdjęciach. Kontynuuj czytanie →

Owoce czeremchy - skarbnica zdrowia

owoce czeremchy

Od połowy sierpnia dojrzewają owoce czeremchy, prawdziwy skarb dla zdrowia. Wspominałam już w tym roku o czeremsze, a ściślej mówiąc - o jej kwiatach dla zastosowań kosmetycznych oraz o kwiatach i młodych liściach w fermentowanej herbacie - tutaj. To był wiosenny wpis, do wykorzystania i powtórzenia każdej wiosny. Tymczasem wielkimi krokami zbliża się jesień i znów na drzewkach wiszą owoce czeremchy. Tego lata wyjątkowo obficie - taki mamy bogaty w owoce rok. Trzeba więc korzystać z okazji i przyrządzać z nich różności! Kontynuuj czytanie →

Nowa lemoniada miodowa

nowa lemoniada miodowa

Bardzo smakował nam przygotowany niedawno kwas miodowy, postanowiłam więc iść za ciosem i tak powstała nowa lemoniada miodowa. Robiąc ją, skorzystałam z wszelkich komentarzy i sugestii, które towarzyszyły kwasowi miodowemu. Nie tu, na blogu, ale na Facebooku rozgorzała wielka dyskusja! Przede wszystkim użyłam surowego miodu, by nie tracić jego prozdrowotnych właściwości. A po drugie - zastosowałam część gotowego, musującego kwasu miodowego do zaszczepienia nowej porcji napoju, już bez użycia świeżych bądź suszonych drożdży. Mnie posmak drożdży w gotowym napoju nie przeszkadzał wcale (był niemal niewyczuwalny), ale niektórzy Czytelnicy przechowują w zakamarkach pamięci babciny kwas trącący mocno drożdżami. Postanowiłam więc sprawdzić, czy do zaszczepienia świeżego napoju wystarczy dodatek mocno nagazowanego kwasu miodowego, intensywnie musującego. Kontynuuj czytanie →

Piwo imbirowe

piwo imbirowe

Aby przygotować domowe piwo imbirowe, napój znany z amerykańskich filmów oraz literatury - potrzebny jest starter, tzw. ginger bug. Pierwszy raz z tym fermentem zetknęłam się na Festiwalu octu i fermentacji. Niestety, nie było mi dane spróbować gotowego napoju przygotowanego przez Patrycję ani wysłuchać wykładu na jego temat, ale uczestnicy warsztatów z piwa imbirowego bardzo, bardzo je chwalili. Na kolejnym Zlocie Zielarskim dostałam od Patrycji słoiczek startera, a wkrótce Pati zaopatrzyła mnie również w komplet informacji. Dziś robię jednak piwo imbirowe według receptury znalezionej w książce*. Zapraszam na domowe piwo imbirowe! Kontynuuj czytanie →