Strona Główna

Zupa szpinakowa na powitanie wiosny

zupa szpinakowa

Moja zupa szpinakowa powstała w odpowiedzi na akcję zorganizowaną przez Gosię - na powitanie/przywołanie wiosny. Akcja nosi piękną nazwę "Zielono mi! Czyli gotujemy i jemy na zielono!" Jest to zabawa kulinarna, którą co roku witamy wiosnę. W tych dniach gotujemy, szykujemy, zjadamy i pijemy potrawy, w których dominującym kolorem jest ZIELONY! Można wykorzystać produkty świeże, mrożone albo ze słoika. Ważne, żeby były zielone. Gosia wymienia przykłady dopuszczonych do akcji składników: Do dyspozycji mamy sezonowe, mrożone, pasteryzowane, lokalne i przywiezione, a nawet świeżo wyrosłe spod ziemi zieleniny takie jak: Zielony agrest, zielone awokado, zielone brokuły, zielona cukinia, zielone fasolki, zielony groszek, zielone gruszki, zielona herbata, zielone jabłka, zielona kapusta, zielone kiwi, zielone limonki, zielone natki, zielony ogórek, zielone pory, zielona sałata, zielony szczypiorek, zielony szpinak, zielone winogrona, zielone zioła, zielone zielsko – jadalne dzikie zielsko.

Uzdrawiająca moc mikstury oczyszczającej

uzdrawiająca moc mikstury

Uzdrawiająca moc mikstury oczyszczającej dotyczy nie tylko przewodu pokarmowego. Przywrócenie jego prawidłowego funkcjonowania jest dopiero pierwszym krokiem do poprawy zdrowia całego organizmu. Jednak droga do zdrowia nie zawsze jest usłana różami. Napotkamy na niej różne nieprzyjemne skutki usuwania z organizmu toksyn i złogów gromadzonych niekiedy przez lata. Podczas procesu oczyszczania przydarzą nam się również choroby infekcyjne. I nie pomogą tu szczepienia przeciw grypie czy koronawirusowi, antybiotyki, leki tłumiące objawy. Nie tędy droga! Przyznaję, że przedstawione poniżej poglądy Józefa Słoneckiego na pierwszy rzut oka wydają się nieco kontrowersyjne. Pan Józef jest zdeklarowanym przeciwnikiem wielu działań współczesnej medycyny i farmacji, warto o tym pamiętać. Jeśli jednak zastanowić się głębiej - odnajdziemy w nich ziarno prawdy. Niewygodnej, przyznaję, ale wartej poznania i rozważenia. A najważniejsze, że uzdrawiająca moc mikstury działa i od tego powinniśmy zacząć.

Congee z kaszy jaglanej i koktajl jagodowy

congee z kaszy jaglanej

Najpierw ugotowałam congee z kaszy jaglanej. No bo wiesz - wiosna, oczyszczanie, odkwaszanie organizmu i tak dalej. O tym, że kasza jaglana jest bardzo dobrym źródłem organicznego krzemu (klik), a przy tym działa zasadotwórczo, pewnie wszyscy już wiedzą. A nawet jeśli nie - to właśnie dowiadują się z tego wpisu. Tymczasem tradycyjnie congee gotuje się z ryżu, a nie z kaszy jaglanej. Ale cóż to takiego jest congee? Jak działa, do czego służy? Czy to się je? A jeśli tak - to po co?

Mikstura oczyszczająca dla dzieci i kobiet w ciąży

mikstura oczyszczająca dla dzieci

Po ostatnich wpisach pojawiły się pytania, czy mikstura jest odpowiednia dla dzieci i kobiet w ciąży i czy na pewno jest bezpieczna. Czy nie zaszkodzi? Czy można podać ją dziecku, a jeśli tak - to kiedy? W jakim wieku? Odpowiedź brzmi - mikstura oczyszczająca przeznaczona jest dla każdego, w tym również dla dzieci i kobiet w ciąży. Nie ma w niej żadnych substancji toksycznych czy niebezpiecznych (pomijając ewentualne alergie, ale to już zupełnie inna sprawa), może ją zażywać każdy. Józef Słonecki obiecuje tu wiele korzyści, a ja nie mam powodu mu nie wierzyć. Sami na sobie bowiem doświadczyliśmy poprawy samopoczucia wskutek zażywania mikstury. A więc - dziś mikstura oczyszczająca dla dzieci i kobiet w ciąży. Zapraszam do lektury!

Fakes - najlepsza zupa z zielonej soczewicy

fakes

Przedstawiona dzisiaj zupa z zielonej soczewicy należy do moich ulubionych potraw na chłodną porę roku. Gotuję ją na obiady i czasem na kolacje, nawet po powrocie ze spacerów i jakichś dłuższych wypraw, bo to bardzo proste danie. Wszystkie jej składniki zawsze mam pod ręką. Zielona soczewica? Marchew, cebula i czosnek? Krojone pomidory w słoikach, ewentualnie w puszkach? Wszystko to jest w naszej lodówce i w spiżarni Jesień, zima, wczesna wiosna - dzisiejsza zupa jest doskonała na każdą z chłodnych pór roku , a w dodatku bardzo szybko się ją gotuje. Fakes ma grecki rodowód. Bez niej podobno trudno sobie wyobrazić tamtejszą kuchnię, bo to jedno z podstawowych dań. Latem jej nie jadamy, ale zimą jest naprawdę wyśmienita, pyszna i rozgrzewająca. Mistrzostwo świata! Zimą jadamy sporo różnych strączków. Niedawno pokazywałam Wam indyjski sambar - naszą ulubioną zupę z czerwonej soczewicy, a dziś czas na zupę z soczewicy zielonej. Jesteście gotowi?

20 popularnych suplementów magnezu, na które szkoda kasy

Lekarze i reklamy zachęcają nas do uzupełniania w organizmie poziomu tego pierwiastka i sami wiemy, że trzeba to robić, a ja przedstawię Wam dziś 20 popularnych suplementów magnezu, na które moim zdaniem szkoda kasy. Już kiedyś pisałam o magnezie, który naprawdę trzeba uzupełniać w diecie. Wspominałam nawet o preparatach, na które warto zwrócić uwagę oraz o tych, których lepiej nie kupować. Od tego czasu pojawiły się pewnie nowe suplementy i zmienił się ranking popularności w aptekach, ale z całą pewnością nie zmieniło się jedno: nadal musimy zwracać uwagę na to, w jakiej formie magnez ukrywa się w danym preparacie. Nie kupujmy reklamy czy kolorowego pudełka. Zawsze warto przeczytać skład. I nic tu nie pomoże renoma producenta. Wszyscy, nawet ci najlepsi, mogą mieć w swojej ofercie coś, czego naprawdę nie warto kupować. Można dokonać lepszego wyboru 🙂

Sambar indyjski z czerwonej soczewicy

sambar

Przed kilku laty wyszperałam w internecie przepis na najlepszy w świecie sambar indyjski z czerwonej soczewicy. Strona, na której go znalazłam, już nie istnieje, a szkoda. Było tam wiele inspirujących pomysłów, głównie kulinarnych. Na szczęście zapisałam sobie recepturę, bo danie jest tak smaczne, że gotowałam je już wiele, wiele razy. Cóż to takiego, ten sambar? Wikipedia informuje, że jest to danie kuchni południowoindyjskiej, rodzaj zupy na bazie soczewicy i często miąższu z owoców tamaryndowca z dodatkiem kompozycji przypraw. W zależności od tradycji rodzinnych składniki, a zatem i smak, mogą się znacznie różnić. Zapewniam, że mój sambar indyjski przyrządza się bardzo szybko, a przy tym nie zawiera (poza charakterystyczną przyprawą) dziwnych czy trudno dostępnych składników. I jest przepyszny, tylko może trochę niefotogeniczny 🙂

Gruzińskie ciasto z czerwonej fasoli

gruzińskie ciasto z czerwonej fasoli

Na swoje imieniny (w lutym) upiekłam zaskakujące gości ciasto z czerwonej fasoli. Wszystkim smakowało, ale nikt nie zgadł, z czego ono jest, nawet zawodowy cukiernik! Skąd pomysł na takie dziwne ciasto? Nie wspominałam Wam o tym wcześniej, ale w styczniu wzięłam udział w warsztatach kuchni gruzińskiej, organizowanych przez Vega Mundi. Bawiłam się wspaniale, przyrządziłam wspólnie z innymi uczestnikami kilka różnych potraw. Podjadłam smacznie i popiłam winem, niestety - nie gruzińskim. Ale to, które piłam, na szczęście komponowało się z kuchnią gruzińską doskonale. Na deser i zakończenie warsztatów zjedliśmy świeżo upieczone gruzińskie ciasto z czerwonej fasoli. Było tak zaskakująco smaczne, że postanowiłam upiec je w domu przy najbliższej okazji. I tak właśnie doszło do częstowania imieninowych gości tym dziwnym ciastem.

Kiszone buraczki - nowa porcja pomysłów

kiszone buraczki

Zachęcona Waszym zainteresowaniem pomysłami na potrawy pokazane w poprzednim burakowym wpisie - prezentuję nową porcję sposobów na kiszone buraczki. Smaczne i sprawdzone, w sam raz dla ludzi poszukujących prostych, nieskomplikowanych smaków. Nadają się także dla osób na diecie odchudzającej. Składają się głównie z warzyw, niskokalorycznych owoców, grzybów oraz białka pod postacią jajka czy kefiru. Chyba nie muszę już nikogo przekonywać, że kiszone buraczki to samo zdrowie? Wypróbowane, smaczne sposoby - bo przecież żal wyrzucać tyle dobra, prawda? Zapraszam więc do poczytania i wykorzystania kolejnych przepisów.

Domowe pączki na Podkoziołek

domowe pączki

Przed Tłustym Czwartkiem pokazałam Ci moje ulubione chruściki, a na Podkoziołek przygotowałam domowe pączki. Tylko co to jest ten Podkoziołek, spytasz może? Podkoziołek – dawna ludowa zabawa znana w zachodniej Wielkopolsce i na Kujawach, która odbywała się w zapustny wtorek. W dniu tym panny i kawalerowie spotykali się na tańcach w karczmie. Podczas tańców panny składały pieniężne ofiary podkoziołkowi – figurce stojącej przed muzykantami, wyobrażającej popiersie kozła albo jego głowę. W Wielkopolsce nazwa Podkoziołek i sam obyczaj występuje tylko w Poznańskiem i na Zaprośniu. Nazwa Podkoziołek wywodzi się od kozła, zwierzęcia symbolizującego witalność i seksualność (źródło). W Podkoziołek - podobnie jak w Tłusty Czwartek - jada się w Wielkopolsce pączki, oponki i chlapaki (wszystkie ze smażonego ciasta drożdżowego). A ja, przed laty, po raz pierwszy tego wieczora pocałowałam się z moim chłopakiem. Dziś jest moim mężem... Zwróć uwagę na to, co robisz w ten magiczny wieczór.