Dziś testuję gęsty żel do zmywania, odpowiedni też jako płyn do prania. To jest zupełnie inny płyn niż ten, który tu kiedyś opisywałam. Wzorowany na przepisie i sposobie, który pokazała moja znajoma i blogowa koleżanka (opublikowała go tutaj). Mila nazywa go żelem do garów. A że jest doświadczoną specjalistką mydlaną i kosmetyczną, to zapewne zrozumiesz, że musiałam wypróbować gęsty żel do zmywania według jej pomysłu, prawda? Ale by wypróbować skuteczność w myciu patelni i garów, najpierw trzeba to mydło na żel wykonać. Wykonuję więc. A wykonanie jest banalnie proste! Ale uwaga - na tym etapie nic jeszcze nie mogę napisać o skuteczności preparatu, bo nie umyłam nim żadnej tłustej patelni. Na razie robię własne mydło potasowe przeznaczone na ten żel i rozpuszczam je z grubsza według instrukcji.


Najpierw mydło potasowe
Jest to receptura autorki na ponad dwa litry gotowego żelu do mycia naczyń lub innych zastosowań. Receptury nie przeliczałam, bo tak wielkie mam zaufanie do Mili, że nie muszę. Gdyby coś nie wyszło, to najpierw wyślę pretensje do autorki. A zaraz potem wrzucę recepturę do kalkulatora, ale mam przeczucie, że to nie będzie potrzebne. Wszystko przygotowuje się metodą na zimno, nieomal w jednym naczyniu, a najlepiej nadaje się do tego duży słój lub ewentualnie pojemnik z trwałego plastiku - jakieś 3-4 litry pojemności. Jeśli to będzie szklany słój, to jedynie do przygotowania ługu lepiej mieć inne sprawdzone naczynie, bo słoiki niekiedy pękają po wpływem gwałtownych zmian temperatury. A tych zmian możemy być pewni, przygotowując ług, zwłaszcza z dodatkiem kwasu - jak w tej recepturze.

Mydło potasowe na gęsty żel - skład z moimi modyfikacjami
Ług potasowy z dodatkiem kwasu cytrynowego
- 436 g wody (1:1 w stosunku do produktów sypkich)
- 100 g kwasu cytrynowego (10% masy tłuszczów) - do kupienia tutaj
- 336 g wodorotlenku potasu, czyli KOH (dla przetłuszczenia 0%) - do kupienia tutaj

Tłuszcze i dodatki
- 500 g oleju kokosowego rafinowanego (50%) - można kupić tutaj (klik)
- 500 g oleju słonecznikowego rafinowanego (50%) - do kupienia w sklepie spożywczym
- 100 g wódki 40% (10% masy tłuszczów) - można tutaj użyć dowolnego wyciągu ziołowego na bazie alkoholu 40%, więc jeśli zalega Ci gdzieś bardzo stara nalewka ziołowa, z którą nie wiadomo co zrobić - użyj jej
- dodatkowo i na koniec - 1250 g wody (do rozpuszczenia gotowego mydła potasowego w celu uzyskania gęstego żelu)

Mydło potasowe z kwaskiem cytrynowym przygotowane metodą na zimno
Można wszystko przygotować całkiem i zupełnie w jednym słoiku, jak sugeruje Mila. Ale to bywa czasem trochę ryzykowne, bo może się zdarzyć, że słoik podczas przygotowywania ługu pęknie. Owszem, dla bezpieczeństwa zawsze stawiamy taki słój w komorze zlewozmywaka, więc to pęknięcie nie jest bardzo niebezpieczne, a ług z chęcią przeczyści rury odpływowe, ale przecież nie o to chodzi. Bo - po pierwsze - tracimy słoik, a po drugie - składniki niezbędne do przygotowania mydła, czyli wodorotlenek potasu i kwas cytrynowy.

Dla mnie to nie jest wielki problem, bo magazyn naszego sklepu (klik) zapewnia pełne zaopatrzenie. Ale przecież wiadomo, że nie każdy tak ma. Czasem to może być Twoja ostatnia porcja KOH, a na następną trzeba poczekać kilka dni - nikt nie lubi takich sytuacji! Dlatego przygotowuję (i Tobie też to doradzam) ług w przeznaczonym do tego stalowym garnku. On na pewno nie pęknie! A ja, idąc jeszcze o krok dalej, postanowiłam użyć naczynia z plastiku. A konkretnie jest to rozcięty kanister 5-litrowy pozostały po którejś z dostaw. Chyba po alkoholu izopropylowym (klik). 🙂 I ten sposób przygotowania - w przaśnym naczyniu z mocnego plastiku - pokazuję na zdjęciach. Jak się nie sprawdzi, to powrócę do stalowego garnka na ług i dużego słoja na mydło.

Przygotowanie ługu
Weź stalowy garnek albo od razu odpowiednio duży szklany słoik. Wstaw go do zlewu lub do miski. Do naczynia wlej odmierzoną wodę (może być "kranówa"), wsyp kwas cytrynowy i rozpuść go, mieszając. Następnie dodaj na raz cały wodorotlenek potasu i odsuń się od zlewu, bo opary są dość obfite i intensywne, choć krótkotrwałe. Dobrze byłoby mieć włączoną wentylację czy wyciąg nad kuchenką. A na pewno nie wolno pochylać się nad zlewem, aby nie wdychać oparów. Nie trzeba mieszać, wodorotlenek sam się rozpuści! Gdy opary znikną - w naczyniu powinien znajdować się ług potasowy - taka przejrzysta ciecz. Gdyby jednak jakieś cząstki KOH zostały na dnie, to machnij łyżką raz i drugi, a te resztki zaraz się rozpuszczą. A więc - ług mamy gotowy. U mnie ług znajduje się w plastikowym naczyniu zrobionym z kanistra, tak tylko przypominam 🙂


Łączenie ługu z tłuszczami - przygotowanie mydła potasowego
Stalowe naczynie z ługiem wyjmij ze zlewu, wstaw w to miejsce 3-4-litrowy słoik. Wlej ostrożnie ług do słoja (jeśli od początku używasz dużego słoja lub innego trwałego naczynia, pomiń ten krok). Dodaj odważoną wcześniej porcję oleju kokosowego, a następnie słonecznikowego - tłuszczów nie trzeba wcześniej roztapiać, bo i tak rozpuszczą się w cieple ługu. Dlatego najpierw dajemy kokos.
Teraz trzeba zblendować wszystko "żyrafą" do gładkiej konsystencji (wystarczy chwila). Zostaw mydło w spokoju i w osobnym naczyniu odmierz dla niego 100 g wódki (lub dowolnej nalewki ziołowej) 40%. Ja użyłam resztek starej nalewki z nasion kasztanowca.

Zaglądaj do pojemnika od czasu do czasu i w fazie, gdy mydło już zaczyna gęstnieć, ale jeszcze się rozwarstwia - dodaj odmierzony wcześniej alkohol. Po zblendowaniu mieszanina uzyskuje konsystencję gęstego budyniu, jednak ta konsystencja zmienia się wraz z postępem procesu zmydlania. Po dodaniu alkoholu powinna nastąpić faza żelowania, ale wykaż się cierpliwością i nie poganiaj. Niezależnie od Twojego zaglądania - mydło i tak samo się zrobi!

Gęsty żel do zmywania - rozpuszczanie mydła potasowego
Co dalej? Gotowemu potasowi najlepiej pozwól odsapnąć i nieco dojrzeć, zanim zalejesz go wodą. Bo dojrzalsze mydło potasowe lepiej się rozpuszcza w mniejszej ilości wody, a tego przecież potrzebujesz. Bo chcesz stworzyć odpowiednio gęsty żel do różnych gospodarczych zastosowań. Jeśli jednak bardzo Ci się spieszy, próbuj rozpuścić mydło nawet zaraz po przygotowaniu. W razie potrzeby potrząśnij naczyniem, pomieszaj łyżką i ono na pewno się rozpuści. Daj mu czas i pod żadnym pozorem nie używaj blendera!

Jednak najlepiej byłoby nie spieszyć się wcale, więc opisz słoik (żeby ktoś nie chciał spróbować tej "galaretki") i odstaw na ubocze na 3-4 dni. Po tym czasie mydło potasowe (które wciąż przebywa w początkowym naczyniu) zalej wodą. Tu też możesz użyć "kranówy". Pomieszaj nieco długą łyżką, ale nie blenduj - mydło samo się rozpuści do postaci żelu. Jeżeli duże kawały przylgną do ścianek (tak bywa na początku), odrywaj je łyżką i znów zostaw w spokoju. Rozpuszczanie mydła może potrwać 2-3 dni. Czyli w sumie - w czasie około tygodnia dasz radę zrobić ponad dwa litry taniego i skutecznego żelu do mycia naczyń. A prawdopodobnie także i do prania, co zamierzam wkrótce sprawdzić, oraz do wielu innych zastosowań. Po odpowiedniej obróbce - także do mycia ciała i na żele do kąpieli (takie - klik). Powodzenia!

A potem, dla wygody obserwacji i fotografowania, przełożyłam powoli rozpuszczające się mydło do dużego, zakręcanego słoja. To jest jednak bardzo praktyczne rozwiązanie, bo zakręcony słoik można dowolnie przestawiać i przekręcać, nawet "do góry nogami", jeśli jest taka potrzeba. No i woda nie paruje, a to też jest ważne. Tak powstaje gęsty żel do zmywania:





Hajduczku! Tyle rzeczy zrobiłam pod Twoim wpływem, że i za to się zabiorę! A że w tym roku idę na pomostówkę, więc od wakacji będę miała dużo czasu na pożyteczna zabawę z mydłami 🙂 Buziaki!
P.S. Ten opis to majstersztyk!
Trochę się martwiłam, że to skomplikowane i trudno opisać, ale skoro piszesz, że majstersztyk, to chyba się udało. Dziękuję Ci i równocześnie życzę powodzenia!
Dzień dobry, chyba zrobiłam coś nie tak mydło jest rzadkie... Po dodaniu alkoholu nadal rzadkie i jasne na górze a bursztynowe na dole... Do wyłania pewnie... Nic z tego nie będzie?
Będzie, cierpliwości. Odpowiedziałam Ci też na Facebooku 🙂
Dzień dobry, zrobiłam to mydełko, ale coś poszło nie tak jest rzadkie, po dodaniu alkoholu też nadal rzadkie. Rozwarstwilo się dziwnie na dole bursztynową ciecz po środku kremowa a na wierzchu taka jaśniejsza.... Pewnie do wyłania???
Proszę o pomoc co mogłam zrobić źle... Za szybko alkohol?